wtorek, 17 marca 2015

Suszarka dla włosomaniaczki Philips Active Care

Jakoś rok temu pisałam, że dopiero jak... będę miała taką jedną, upatrzoną, piękną suszareczkę, to moje włosy będą w pełni ładne i powabne. Kilka miesięcy później w końcu ową suszarkę* nabyłam i czas najwyższy kilka zdań o niej napisać.

*będę używała dziś tego słowa na potęgę :)


Przede wszystkim od kiedy przeszłam na włosomaniaczą stronę mocy, wszelkie cieplne narzędzia zbrodni poszły w kąt. Nie było lekko, szczególnie zimą kiedy to włosy schły godzinami, ale i latem nie było dużo lżej, tym bardziej, że najchętniej moje włosy "suszyłam" zaplątane w ślimaczki. Z czasem mój radykalizm lekko osłabł i czasem w pośpiechu pokusiłam się o suszenie, później zimową porą suszyłam suszarką prawie zawsze. Jako, że moja suszarka choć była markowa, to jednak wiekowa i jej niegdysiejszy czaderski chłodny podmuch, na nikim już nie robił wrażenia, suszenie nią nie było zbyt przyjemne dla moich włosów. Co więcej miałam wrażenie, że to co osiągam przykładną pielęgnacją, tracę susząc moją poczciwą suszarką, zwaną wiatraczkiem. Tym bardziej, że moje włosy są falowane/kręcone i takie najzwyklejsze suszenie gorącym nawiewem robi z nich stóg siana.


Wybawieniem miała być właśnie super suszarka Philips Active Care HP 8270/00. Mam świadomość, że jest sporo innych mniej lub bardziej profesjonalnych i bardzo porządnych suszarek, ale ta zrobiła na mnie wystarczające dobre wrażenie, a opinie  internecie nie pozwalały zdecydować się  na żadną inną.

Kiedy w końcu ją kupiłam (w czym w dodatku dopomógł mi los, bo prawie połowę kwoty na nią po prostu znalazłam pod swoimi stopami), dostałam do rąk, z drżącym sercem zabrałam się do suszenia. Po użyciu miałam trochę mieszane uczucia i wychodząc z łazienki zdałam relację Lubemu w słowach "no, suszy...". Nie padłam na kolana, nie czułam efektu wow. Owszem włosy były gładsze, miększe i bardziej błyszczące niż zwykle, moje sianko także było mniejsze, ale moje oczekiwania były o wiele większe. Kiedy przemyślałam to na spokojnie, uświadomiłam sobie, że po prostu po tych wszystkich internetowych opiniach i komentarzach spodziewałam się, że po użyciu tej fantastycznej suszarki moje włosy będą idealnie gładkie i proste jak po prostownicy. Na drugi plan zupełnie zepchnęłam naturę/strukturę moich włosów i ich możliwości, pokładając całą wiarę i nadzieję w suszarce. W końcu jednak, z bardziej racjonalnym podejściem, byłam w stanie ocenić i docenić moją nową suszarkę.


Co robi/plusy:

  • suszy, to jej niezaprzeczalny, wielki atut ;)
  • nabłyszcza
  • wygładza
  • "dba" o włosy
  • pomaga w stylizacji loków, unosi włosy u nasady


Co takiego ma, że to robi?

  • czujnik temperatury, zapobiegający przegrzania i utracie wilgoci z włosów
  • w sumie 6-cio stopniową regulację (2 prędkości, 3 stopni regulacji ciepła plus przycisk zimnego nawiewu)
  • jonizację
  • elementy ceramiczne
  • dyfuzor i koncentrator
  • dużą moc 2300 W
  • długi kabel i przyjemny wygląd ;)
  • ochrona/filtr przed wplątywaniem się włosów-bardzo przydatne!




Wady

  • cena
  • przycisk zimnego podmuchu ma dwa minusy-jest przyciskiem a nie ustawieniem i nie jest zimny, owszem chłodny czy chłodniejszy, ale nie zimny
  • jest dość spora i swoje waży, szczególnie kiedy używa się dyfuzora może być to pewien problem (do momentu wyrobienia mięśni ;))

Po kilku miesiącach bardzo częstego (prawie co mycie) używania suszarki mogę z ręką na sercu powiedzieć, ze jestem z niej zadowolona. Dzięki niej moje włosy nie cierpią na skutek suszenia, potrafią być po suszeniu względnie proste a także ładnie zakręcone, w zależności od środków jakie względem nich zastosuje. Pamiętam też, że suszarka nie jest prostownicą i że moje włosy zazwyczaj potrzebują "odsapnąć" po suszeniu i zostać z lekka "ugłaskane".
Uważam, że bardzo dużo zależy od tego jakie ma się włosy, bo gościłam już trzy różnowłose użytkowniczki suszarki w domu i każda była zadowolona, a jedna nawet  sama taką zakupiła :D
Jednakże myślę, że najwięcej przyjemności z suszarki będą miały właścicielki prostych, nisko porowatych włosów, ale im to zawsze z górki ;)

Dlatego jeśli dbasz, chuchasz i dmuchasz na swoje włosy, to niech to dmuchanie będzie skuteczne
i nieinwazyjne ;)


Suszarka to Wasz przyjaciel czy jednak wróg? :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

6 komentarzy:

  1. muszę kupić sobie w końcu porządną suszarkę, bo jestem na etapie odzyskiwania swoich włosów po latach maltretowania ich prostownicą! ta wygląda świetnie, jeszcze te pikowania :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam i jestm zachwycona w porównaniu do mojej starej (owszem markowej) ale bez jonizacji - niebo a ziemia :)
    Wole wysuszyć włosy niż iść spać w mokrych. Nie jestem przekonana czy ochrona przed temperatura działa ale uwielbiam moja nowa suszarke dzieki Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A jak jest z przyciskiem zimnego nawiewu? Musisz cały czas go trzymać żeby chłodniejszy podmuch leciał czy wystarczy raz go wcisnąć i zabrać palec żeby wiało chłodem :) bo w mojej wiekowej suszarce zimny podmuch mi wieje dopóki wciskam palcem guzik;/

    OdpowiedzUsuń
  4. taką suszarkę będę musiała sobie sprawić ;) rzadko używam takiego typu sprzętów, ale czasami jest potrzebna suszarka z funkcją jonizacji, wiec moze sobie leżeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Suszarka wydaje się być bardzo fajna i do tego super wygląda.

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...