czwartek, 19 marca 2015

Kubeczek menstruacyjny czyli menstruacyjne eldorado ;)

Dziś będzie kobieco i intymnie oraz szczerze. Może nie dla każdego, ale cieszyłabym się gdybyście jednak przeczytały (ewentualnych czytaczy płci męskiej wcale nie zniechęcam) i rozważyły. Dziś będzie o kubeczku menstruacyjnym czyli dość małym ustrojstwie na (konspiracyjnie nazywane) "te dni".

Czym w ogóle jest ten kubeczek?
Kubeczek menstruacyjny to niewielki pojemniczek, przypominający kieliszek, który po złożeniu wkłada się do pochwy w czasie miesiączki. Kubeczek w pochwie rozkłada się do swojego kształtu, ściśle przylega do ścianek pochwy, wręcz lekko zasysając się, tym samym uszczelniając, a krew gromadzona jest w jego wnętrzu. Kubeczek jest wielorazowy, po jego opróżnieniu i umyciu, zakłada się go ponownie, co więcej przy odpowiednim dbaniu o niego i zachowaniu odpowiednich  zasad higieny można używać go przez wiele lat.


Wbrew pozorom nie jest to nowy "wynalazek" i jego powstanie jest zbieżne z powstaniem tamponów, jednak dopiero pod koniec lat 80 dzięki odpowiednim materiałom można było wprowadzić kubeczek do produkcji. Od tego momentu zmieniane były np. materiały oraz coraz większa ilość firm podejmowała się jego produkcji i propagowania. W Polsce kubeczki nadal nie mają silnej pozycji, jednak ilość ich zwolenniczek wciąż rośnie.



Kubeczek i ja
Na początku uprzedzę Was, że wielokrotnie będę odnosiła się do Pani Ewy ze sklepu magicznykubeczek.pl bo po prostu Jej wiedza i wsparcie przy wyboru kubeczka jest nieocenione.

Do kubeczkiem menstruacyjnego przymierzałam się już od dawna, znalazł się także na mojej "chciej liście" na jesień/zimę 2014/15. Jako, że "proście, a będzie wam dane", krótko po publikacji, odezwała się do mnie Pani Ewa i zaproponowała przetestowanie jednego z kubeczków jakie ma dostępne w swoim sklepie. Byłam wniebowzięta, bo sama bym pewnie jeszcze dłuższą chwilę podchodziła do kubeczka, niczym pies do jeża.
Kiedy otrzymałam swój kubeczek, nie mogłam się doczekać jego testów i nie pamiętam kiedy tak się cieszyłam na nadejście miesiączki :D


Przez większość swojego "menstruacyjnego" życia korzystałam z tamponów, z przerwami na podpaski. Żadne z tych rozwiązań nigdy nie spełniało moich okresowych potrzeb. Tampony powodowały dyskomfort podczas aplikacji (częściowym rozwiązaniem było sięgnięcie po te z aplikatorem) ze względy na swój materiał, nie były też odpowiednie do skąpego krwawienia. Podpaski natomiast powodowały podrażnienia, odparzenia, uwierały, odklejały się (albo wręcz przeciwnie) i ogólnie powodowały ciągłe obawy o przeciekanie i widoczność. Tak też męczyłam się mniej lub bardziej co miesiąc, a same wiemy, że nie tylko dobór środków higienicznych może być wtedy męczący. Dodatkowo kiedy dowiedziałam się o ekologicznych/środowiskowych i zdrowotnych aspektach produkcji i stosowania środków higienicznych, postanowiłam przejść na "jasną stronę mocy". Niestety od postanowienia do wprowadzenie w życie minęło zbyt wiele czasu. Najpierw przymierzałam się do wielorazowych podpasek, potem kiedy dowiedziałam się o czymś takim jak kubeczek menstruacyjny wybór padł na niego, ale wciąż brakowało mi tego najważniejszego. Działania! Tym bardziej jestem bardzo wdzięczna Pani Ewie i cieszę się, że kubeczek po prostu do mnie "sam" przyszedł ;)


Dlaczego kubeczek?
  • bo jest eco. Ilości produkowanych śmieci, w tym tych higienicznych jest zatrważający i zawsze warto zrobić coś, co może zmniejszyć ich ilość. Produkcja podpasek i tamponów, także nie jest łaskawa dla środowiska. O podpaskach i tamponach w tym kontekście możecie przeczytać krótki artykuł tu KLIK
  • bo jest zdrowszy. Od czasów nastoletnich kiedy zdecydowałam się na stosowanie tamponów, bałam się TSS czyli zespołu wstrząsu toksycznego i choć nie był to powód do rezygnacji z tamponów, miałam spore obawy przy ich stosowaniu, szczególnie kiedy nie miałam okazji do regularnej zmiany.

    Kubeczek jest wykonany z silikonu medycznego (choć nie wszystkie produkowane), od lat bezpiecznie używanego do kontaktów z ludzkim ciałem, jest hypoalergiczny, jego powierzchnia jest gładka i nieprzychylna dla rozwoju bakterii.
  • bo jest wygodniejszy. O tym dowiedziałam się już jako użytkowniczka. Prawidłowo założonego kubeczka nie czuć, nie sposób, żeby był zauważony przez osoby postronne (kuse spódniczki czy kostium kąpielowy mu niestraszny) i nie ma problemu z tym irytującym, majtającym się sznureczkiem ;)
    Dodatkowo jest dyskretny przy wymianie, wszytko czego potrzebujemy właściwie już ze sobą mamy ;) 

    Jego powierzchnia jest gładka więc nie ma mowy o jakimkolwiek dyskomforcie przy aplikacji wynikającym z "niekompatybilności" materiału do delikatnych kobiecych narządów. Dodatkowo początkowo można wspomagać się żelem intymnym nawilżającym na bazie wody.

  • nie przeszkadza w aktywności fizycznej, nie utrudnia, nie wyklucza.
  • jest tańszy. Choć niewątpliwie jednorazowy koszt kubeczka przewyższa kwotę jaką musiałyśmy zapłacić na jedno, a nawet za pięć  czy 10 opakowań (w zależności od tego z czego korzystacie) podpasek czy tamponów, ale w zależności od wykonanego materiału, kubeczka będziecie mogły z powodzeniem używać 5 lub nawet 10 lat! (w zależności od producenta i dbania o niego). Wystarczy zrobić proste obliczenia i już argument o kosztowności kubeczka zostaje obalony.
  • kubeczek jest bardziej higieniczny niż podpaski i tampony, które choć białe i sugerujące sterylność, wcale takie nie są. Ponadto ciało nie ma styczności z chemikaliami używanymi przy produkcji (np. pestycydy, chlor) podpasek i tamponów, które dodatkowo mogą (i często to robią) powodować uczulenia a nawet choroby. 

    Wątpliwości dotyczące higieniczności powinny zostać rozwiane tu KLIK

  • Kubeczek nie zakłóca flory bakteryjnej pochwy i nie pozbawia jej naturalnych wydzielin, jak to ma miejsce w przypadku tamponów. 
  • zwiększa świadomość. Korzystając z kubeczka nie możecie być negatywnie nastawione do swojego ciała (tzn. możecie jak chcecie, ale po co?). Żeby jego używanie było wygodne i w pełni spełniała swoją funkcję, należy poszerzyć swoją wiedzę na temat anatomii własnego ciała.

To tylko kilka z jego zalet, o innych możecie poczytać na stronie magicznego kubeczka KLIK


Dla kogo i jaki?
Jednym z powodów dla którego odkładałam w czasie zakup kubeczka było moje przekonanie, że nie będę wiedziała jaki mam wybrać. Parametrów jest trochę a niestety my same nie zawsze jesteśmy dostatecznie zaznajomione ze swoją własną budową i trudno samej zdecydować. Tu z pomocą przychodzi Pani Ewa, która po wypełnionej ankiecie/pytaniach wskaże z dużym prawdopodobieństwem odpowiedni dla nas kubeczek.

Owszem może się zdarzyć, że wybrany jako pierwszy kubeczek, nie będzie tym którego będziecie używać przez następne lata, ze względu na aktywność, potomstwo czy wiek czy niedopasowanie, tak czy inaczej, będzie to dobra decyzja i nic nie stoi na przeszkodzie by mieć więcej niż jeden kubeczek :)

Moje doświadczenia
Ponieważ uprzedzałam, ze będzie szczerze, chce Wam powiedzieć też o moich osobistych doświadczeniach z kubeczkiem.

Korzystam z kubeczka Diva Cup One, mój kubeczek jest przezroczysty/mlecznobiały i ma dołączony kolorowy bawełniany woreczek do jego przechowywania. Po rozpakowaniu i obejrzeniu kubeczka stwierdziłam, że wcale nie jest taki mały, ale przecież mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia ;)
Kubeczek wymyłam według zaleceń, przeczytałam instrukcję i przystąpiłam do działania. Pierwsza aplikacja przebiegła dość sprawnie i po kilku minutach i kilkukrotnej zmianie pozycji, było po wszystkim i miałam pewność, że kubeczek założony jest prawidłowo. Przez kolejne kilka -kilkanaście minut czułam trochę jego obecność w ciele, ale nie wiem co było wyraźniejsze odczucia fizyczne czy psychiczne. Tak czy inaczej po tym czasie, zapomniałam o jego istnieniu. W prawdzie początkowo odczuwałam bóle podbrzusza i wiązałam je z kubeczkiem, jednak później kiedy raz nie założyłam kubeczka, przekonałam się, ze był to po prostu standardowy ból miesiączkowy.


Pierwsze wyjmowanie kubeczka, to już inna bajka, bo chociaż nie obcinałam jego nóżki, to za cholerę nie mogłam go wyjąć. Uwierzcie mi kombinowałam mocno, na wiele sposobów, wydając przy tym różne dziwne dźwięki i może nawet kilka przekleństw pod nosem, kończąc na śmiechu rezygnacji, który zwabił zaniepokojonego Lubego do łazienki. Resztę przemilczę, powiem tylko, że się udało i jeszcze długo śmialiśmy się z całej sytuacji ;D

Kolejne aplikacje były już całkiem sprawne, natomiast wyjmowanie wciąż było dość trudne, a nawet odrobinę nieprzyjemne. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie w pełni sprawę, że kubeczek należy rozszczelnić przed wyjęciem i ostrożnie lekko złożyć przy wyciąganiu. Ponadto nawyk z czasów tamponów, by aplikować je możliwie daleko/głęboko w pochwie, w przypadku kubeczka może okazać się zgubny i zaowocować większą ilością czasu i gimnastyki (przeplataną dodatkowo kilkoma niecenzuralnymi słowami) jakie będziemy musiały spędzić i zrobić w łazience. 

Teraz za każdym razem jest jednak coraz lepiej, bo opanowuję odpowiednie techniki i nabieram wprawy.Tu wspomnę, że warto wspomóc się dodatkową lekturą oraz obejrzeć filmiki w internecie oraz przećwiczyć na sobie poszczególne sposoby, by wybrać ten idealny. Z kubeczkiem mamy ten komfort, że nie musimy mieć okresu by na nim poćwiczyć, możemy go też po prostu założyć przed spodziewaną miesiączką i nie niepokoić się czy to już i lecieć w pośpiechu do łazienki.


Za którymś razem napotkałam na problemy z przeciekaniem kubeczka, ale tu także wnikliwsza lektura i doczytanie o możliwych przyczynach okazało się pomocne i obecnie nie mam już problemów tego typu. Jeśli kubeczek jest prawidłowo założony, a mimo wszystko pojawiają się niewielkie plamienia (co jest normalne i może się zdarzyć) wystarczy nawet najcieńsza wkładka higieniczna, którą z resztą ja i tak zawszę stosuję.

Z każdą miesiączką uczyłam się czegoś nowego i usprawniałam "proces". Skróciłam nóżkę kubeczka czyli coś, co na początku wydawało mi się być wielkim ułatwieniem a okazała się swego rodzaju przeszkodą. Nóżka jak dla mnie jest złudną pomocą w wyjęciu kubeczka (ponieważ i tak należy złapać za jego podstawę), natomiast może lekko drażnić lub przyczyniać się do rozszczelnienia kubeczka.


Poza wielogodzinnym byciu "na mieście", maszerowaniu i zabawą z psem, nie miałam jeszcze okazji przekonać się, jak kubeczek sprawdza mi się przy intensywnych ćwiczeniach oraz na basenie, ale umówmy się, że nie zawsze mamy wtedy ochotę na mocny wysiłek fizyczny. Tak czy inaczej zamierzam to sprawdzić przy najbliższej okazji ;) Zmiana kubeczka w innych warunkach niż domowe już za mną i poszło o wiele lepiej niż się spodziewałam (własna łazienka jest jednak najbardziej komfortowa). Kubeczek jest na tyle pojemny oraz bezpieczny w ciele, że spokojnie mogę ograniczyć się do wymiany kubeczka w domu. 

Plusy
  • kubeczek spełnia wszystkie te cechy o jakich pisałam wcześniej czyli jest m.in. wygodny, zdrowy, ekologiczny
  • używając go czuję się o wiele czyściej w trakcie okresu, a jest to dla mnie bardzo istotne
  • nie ma żadnego negatywnego zapachu przy jego stosowaniu, właściwie w ogóle nie ma zapachu, co przy użyciu podpasek czy nawet tamponów jednak się pojawiało i bywało dla mnie krępujące
  • czas trwania okresu się skrócił
  • kubeczek jest niewyczuwalny
  • w skąpsze dni, prawie całkowicie zapominam o tym, że mam miesiączkę, choćby dlatego, że kubeczek nie wymaga częstej wymiany, wystarczy opróżnić go raz w przeciągu 12 godzin
  • podczas używania tamponów potrafiłam czuć dyskomfort przy każdej aplikacji, z kubeczkiem nie ma tego problemu, bo jego powierzchnia jest gładka i nieinwazyjna
  • spokojnie przesypiam noc, bo wiem, ze nic nie będzie mi przeciekało

Minusy
  • nauczenie się "obsługi" kubeczka, opanowanie odpowiedniej dla siebie techniki
  • wskazany dostęp do wody przy zmianie kubeczka (po opróżnieniu zawartości kubeczka do toalety, kubeczek należy opłukać wodą), więc jeśli nie ma w toalecie/kabinie bieżącej wody należy mieć z sobą butelkę z wodą. Doraźnie można posłużyć się chusteczkami do higieny intymnej.


Czy jestem zadowolona ze swojego kubeczka?
Po stokroć tak! Używam go dopiero od 3 cykli i choć nie jestem jeszcze mistrzynią w jego obsłudze (opracowuje jeszcze szczegóły odpowiedniej technik jego usuwania), to zdecydowanie nie chciałbym wracać do "tradycyjnych" środków higienicznych.

W początkowym okresie jego stosowania można natknąć się na wątpliwości czy nawet niewielkie trudności, ale uważna lektura informacji zawartych na stronach magicznego kubeczka może je wszystkie rozwiać. O kubeczkach od Ado Z można poczytać tu KLIK
Jeśli to za mało, zawsze pozostaje pomoc i rada Pani Ewy.

Dlaczego można nie chcieć korzystać z kubeczka?
  • Korzystając z kubeczka niewątpliwie trzeba się liczyć z większym kontaktem ze swoim ciałem niż w przypadku podpasek czy nawet tamponów. Dlatego jeśli nie chcecie/nie lubicie się "tam" dotykać i z jakiegoś dziwnego powodu brzydzicie się swojego ciała, nie decydujcie się na kubeczek i popracujcie nad sobą ;) 
  • Nie przeszkadzają wam góry śmieci jakie produkujemy i ogólnie bycie świadomym mieszkańcem naszej planety macie w nosie. 
  • Do swojego zdrowia także podchodzicie powierzchownie i krótkowzrocznie.
  • Odpowiada Wam obecny stan rzeczy i nie chcecie żeby było Wam jeszcze fajniej, zdrowiej, czyściej.
  • Macie problem z krwią (patrz podpunkt pierwszy;)).
  • Przeraża Was trochę wysiłku i zaangażowania na początku, lubicie zawsze łatwe choć niekoniecznie lepsze rozwiązania.

Nie twierdzę, że kubeczek jest najlepszym rozwiązaniem dla każdej z kobiet, ale na ten moment uważam, że jest najlepszą pod wieloma względami opcją zabezpieczenia podczas okresu i zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem dla mnie. Myślę też, że każda ze zdrowych kobiet powinna choć rozważyć ten pomysł, a nie poprzestać na myśleniu kategoriami "łee, fuj, miałabym sobie wkładać 'tam' jakiś plastik, to nie dla mnie". Wiem, że nie każdej z Was sposób "obsługi" kubeczka będzie komfortowy, szczególnie biorąc pod uwagę początki z kubeczkiem. Mimo wszystko chciałabym, żebyście trochę pomyślały, o sobie, o swoim ciele, nawet o ekologi. Jeśli niektóre z Was nie czują się teraz gotowe na kubeczek, niech ta myśl choć w Was zakiełkuje, a z czasem mam nadzieję dojrzejecie do tej decyzji. Natomiast jeśli myślicie o kubeczku od jakiegoś czasu, zdecydujcie się już teraz, naprawdę nie warto zwlekać :)

Nie poruszyłam to oczywiście wszystkich kwestii dotyczących kubeczków menstruacyjnych, dlatego raz jeszcze odsyłam Was do strony magicznykubeczek.pl, filmików na you tube dotyczących "lady cup" np. filmik Baby Jane Hudson KLIK i KLIK czy opinii innych dziewczyn, które już dłużej używają kubeczka np. Wlosovelove czy Jaskółcze Ziele.


Jeśli macie jakieś pytania, możecie pytać w komentarzach czy pisać bezpośrednio na mojego maila.


Dodatkowo mam dla Was kod do sklepu magicznykubeczek.pl Na hasło CZELLA otrzymujecie 5% zniżki na jakikolwiek model kubeczka. Kod jest ważny do 26 marca, do godziny 23:59 i łączy się z promocjami. 


Polecam, zapraszam i pozdrawiam :)
Czella

33 komentarze:

  1. Ciekawe czy będzie burza w blogosferze. Dziewczyno poruszyłaś temat tabu :)
    Całkiem niedawno jedna z blogerek na blogu umieściła zdjęcie nawilżanego papieru toaletowego, a inna recenzję podpasek z TRND. Oczywiście skończyło się wyśmianiem przez inną blogerkę, a wiele czytelniczek jej wtórowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja pierwsza poruszam ten temat, choć fakt, że raczej nie czyta/słucha się o tego typu rzeczach często. Ja od dawna wstrzymywałam się z opinią na temat bardzo dobrych moim zdaniem wkładek higienicznych, papier nawilżany też rzecz godna polecenia :) Chyba to kwestia wyczucia i szczerości w odpowiednich proporcjach, trochę humoru też nie zaszkodzi :)
      Wyśmiewanie czy szeroko rozumiany hejt jest dla mnie niezrozumiały. Myślę, że rozmawiać na poziomie można nawet o papierze toaletowym. Dyskusja jest dobra jeśli można się czegoś nawzajem o sobie i swoich opiniach dowiedzieć i nikogo się nie przy tym nie obraża.

      Usuń
  2. Nie zdecydowałabym się na jego stosowanie, a argument o zmniejszeniu ilości śmieci z miłości do naszej planety jest dla mnie mocno naciągany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego byś się nie zdecydowała? Rozumiem, ze możesz nie chcieć, ale jestem ciekawa dlaczego :)
      Akurat ilość śmieci jaką produkujemy, w tym my kobiety, nie jest wymysłem. Uważam, że to co robimy dla siebie czy naszego otoczenia, a wiec i dla planety na której mieszkamy (i na razie nie mamy wyboru by zamieszkać gdzie indziej) ma znaczenie, choćby były to rzeczy małe. Jeśli kwestia śmieci jest dla Ciebie naciągana, może niekorzystny wpływ chemikaliów używanych do produkcji podpasek i tamponów, na Twoje zdrowie, już takie nie będzie.

      Usuń
  3. chyba nie byłą bym w stanie tego uzywac, nie wiem dlaczego ale miałabym obawy. Chociaz perfekcyjnie opisałas wszystko, juz chyba wiecej nie dało się dowiedziec! Brawo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale myślę, że skoro masz jeszcze nieuzasadnione obawy to można powiedzieć więcej :)
      Skąd obawy, chodzi Ci o materiał, rozmiar, aplikacje? Serio warto przeczytać to, do czego linkowałam we wpisie.
      Ja też kiedy pierwszy raz usłyszałam o kubeczku byłam zdziwiona i nieprzekonana, bo poza nazwą i zastosowaniem nie wiedziałam nic więcej, ale kiedy usłyszałam o nim po raz kolejny i miałam okazję dowiedzieć się czegoś od użytkowniczki, przekonałam się do niego aż w końcu doszłam do stosowania.
      Daj sobie czas, pomyśl jeszcze o tym :)

      Usuń
  4. Po zapoznaniu się już jakiś czas temu z filmikiem Baby Jane Hudson nosze się z zamiarem kupna takiego kubeczka. Tampony i podpaski nie spełniają moich oczekiwań tak jakbym chciała, ale no jak widać podchodzę na razie do sprawy jak pies do jeża bo boję się, ze nie dam sobie rady z obsługa tego ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo ja sama miałam podobnie :) Baby Jane Hudson mnie przekonała, ale też cały czas odwlekałam zakup i serio żałuje, że tyle to trwało. Spokojnie sobie dasz radę, bo tak naprawdę nie ma w tym większej filozofii, no i praktyka czyni mistrza ;) Po latach stosowania założenie tamponu potrafiło być dla mnie nadal wyzwaniem, z założeniem kubeczka właściwie już nie mam żadnych problemów.

      Usuń
  5. O kurcze, niezły wynalazek, pewnie też bym miała problem na początku, ale może bym się do tego cuda przekonała....hmm

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat napisany mądrze i rzeczowo. Mnie niestety nie przekonuje do tego kubeczka używanie go w ... pracy, albo na uczelni, wyciągnę, z majtkami na kolanach polecę pod kran, umyje kubeczek i wrócę z powrotem do toalety??? no jakoś to dziwnie by wyglądało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bieganie z majtkami w kolanach w innych miejscach niż w domu też nie przekonuje :) Ale nikt nie namawia do tego, ja bym nawet odradzała ;) Żeby wymienić kubeczek poza domem wystarczy mała butelka z wodą zabrana ze sobą do kabiny (zmieści się w torebce) a nawet uważam, że mogą to być chusteczki nawilżane np. do higieny intymnej, których ja sama zawsze używałam podczas okresu przy wymianie tamponu. Jest to do zrobienia i raczej nie jest to kłopotliwe bardziej niż zwykle. Ważniejsze jednak jest to, że jeśli nie masz bardzo obfitych miesiączek (a mnie przy używaniu kubeczka już od pierwszego okresu, czas i obfitość krwawienia się zmniejszyły), to bardzo możliwe, że kubeczka nie będziesz musiała zmieniać nawet przez 12 godzin. Myślę, że zazwyczaj jest to czas, w którym można wrócić do domu i na spokojnie dokonać wymiany. I nie, nie jest to niehigieniczne ani niebezpieczne :)

      Usuń
    2. No dobrze, wyciągam kubeczek, sorry, będę szczera, wyciągam wodę, jedną ręką trudno,ale dam radę, no bo w drugiej trzymam upaprany krwią kubeczek, wstaję, obracam się w stronę muszli toaletowej, wylewam, zaczynam spłukiwać kubeczek, w między czasie patrzę, czy mi nic na majtki opuszczone do kolan nie kapie. Obydwie ręce zajęte, no to stawiam butelkę na spłuczce, szukam chusteczek, wycieram kubeczek, zaczynam go sobie aplikować, ręce już obydwie lekko upaprane, ale daję rade, wycieram się w chusteczki, zaczynam ubierać, woda spuszczona, chowam do torebki wodę, otwieram drzwi, wędruję do umywalki umyć ręce. Może za bardzo obrazowo to napisałam, ale taka jest prawda.

      Usuń
    3. Przyznam się szczerze, że ja, pomimo tego, że kubeczek jest ze mną już ponad rok, w życiu nie odważyłabym się opróżnić go w miejscu publicznym. Jednak, gdy wkładam kubeczek rano, spokojnie mogę go wypróżnić dopiero późnym popołudniem. A miesiączka, szczególnie pierwszego dnia, jest u mnie bardzo obfita :)

      Usuń
  7. Hmmm... ciekawa alternatywa dla osób aktywnych fizycznie albo takich, którzy muszą być na nogach przez kilka dobrych godzin w "te" dni (myślę o stewardesach itp.), bo rozumiem, że wymienia się je rzadziej niż inne środki. No ale sama nie zdecydowałabym się - jako dziewica, która nigdy nawet nie używała tamponów, taki wynalazek byłby dla mnie bardzo niekomfortowy... prędzej dostałabym menopauzy niż bym się przyzwyczaiła. :P Plus zresztą i tak w okresie leżę zwinięta w kłębek w łóżku, bo z bólu nie mogę się ruszać, więc taki kubek raczej by mnie nie zbawił. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak taki kubeczek wymienia się rzadziej a jest bardziej higieniczny, więc nie ma stresu, że np. minęły 4 godziny i muszę zmienić tampon.
      Dla mnie leżenie z podpaską podczas okresu było wyjątkowo niekomfortowe, poza tym muszę przyznać, że nie przepadam za uczuciem wypływania krwi, co dodatkowo zwiększało ten dyskomfort.
      Bycie dziewicą w większości przypadków nie stanowi tu problemu ani przeszkody. Błona dziewicza jest elastyczna oraz prawie nigdy nie przysłania całego wejścia do pochwy, a mięśnie szybko się przyzwyczajają i kubeczek jest niewyczuwalny (jeśli jest dobrze założony). Myślę, że bardziej jest to kwestia psychiczna niż fizyczna i to rozumiem :) Pamiętaj o kubeczku i rozważ jego stosowanie za jakiś czas, bo nie jest taki straszny a ma wiele zalet :)

      Usuń
    2. Nie uważam, żeby okres stewarsessie przeszkadzał bardziej lub mniej niż innym kobietom, wiwm z doświadczenia;) . aczkolwiek kubwczek mam chęć wypróbować po tym artykule. N.

      Usuń
  8. Chyba nie przekonam się nigdy do zakupienia takiego kubeczka :) Wolę tampony i podpaski :) Nie są one dla mnie niewygodne i nie przeszkadzają mi. Z tym kubeczkiem obawialabym się, że to nie wyjmę albo podczas ćwiczeń coś mi tak uszkodzi. Wiem może moje argumenty są bezzasadne, ale myślę że to raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubeczek jest miękki(są różne stopnie miękkości/twardości) i elastyczny, trudno mi sobie wyobrazić by mógłby jakkolwiek uszkodzić kobiece narządy :)

      Dobrze, że nie masz problemów z "tradycyjnymi" środkami higienicznymi, pomyśl też może o tych zdrowszych i bardziej eko :)

      Usuń
  9. Kubeczek ciekawi mnie od dłuższego czasu... Używam tylko podpasek wysokiej jakości (nie drogeryjnych ;)), bo z aplikacją tamponów mam problem. Nawet najmniejszy rozmiar powoduje pieczenie i ból przy aplikacji.
    A jak sprawa się ma z osobą, która nie rozpoczęła jeszcze życia seksualnego? Tj. czy po jego rozpoczęciu trzeba zmienić rozmiar kubeczka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienia sie rozmiar po porodzie

      Usuń
    2. Super, że przywiązujesz wagę do swojego zdrowia :)

      Pieczenie i ból może być spowodowany materiałem z jakiego są tampony, wg mnie nawet rzekomo gładka powłoczka na nic się zdaje. Kubeczek natomiast jest faktycznie gładki i nie powoduje takiego tarcia jak tampony. Stosowałam tampony przed jak i po rozpoczęciu współżycia i dyskomfort wynikający z ich aplikacji był taki sam. Oczywiście jednak może wpływać na to jeszcze kilka innych rzeczy.
      Mięśnie pochwy są elastyczne i rozciągliwe, rozpoczęcie współżycia nie rozepcha jej w powszechnym rozumieniu i nie spowoduje, że kubeczek, który używało się będąc dziewicą stanie się za wąski.
      Myślę, że warto przeczytać ten zbiór pytań i odpowiedzi http://magicznykubeczek.pl/strona/kubeczek-menstruacyjny-a-dziewictwo#6

      Usuń
  10. Przeczytałam z zainteresowaniem, gdyż nie spotkałam dotąd nikogo, kto by kubeczka używał.

    I o ile dotąd wszystkie Twoje wpisy czytałam z prawdziwą przyjemnością, to tym jestem zniesmaczona. I nie, nie chodzi o krew.
    Z tekstu wyziera potwornie widoczna, sądzę, że nie tylko dla mnie, reklama kubeczka/firmy.
    Wcześniej dzieliłas się swoimi odczuciami względem opisywanych produktów, a tu nachalnie nakłaniasz wszystkie czytelniczki do używania.
    Mało tego, odnosisz się z wyższością i pogardą , a w najlepszym razie protekcjonalizmem do tych, które
    deklarują, że nie sa zainteresowane.
    Vide: akapit pt "Dlaczego można nie chcieć korzystać z kubeczka?"
    Pomijając już, że użyte tam sformułowania to strzał w stopę, bo nie sądzę, że kogokolwiek zachęci stwierdzenie, że "Do swojego zdrowia także podchodzicie powierzchownie i krótkowzrocznie." bądż "
    Przeraża Was trochę wysiłku i zaangażowania na początku, lubicie zawsze łatwe choć niekoniecznie lepsze rozwiązania.".
    Smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że przeczytałaś i dzielisz się swoimi wrażeniami :)

      Na pewno jest to swego rodzaju reklama, bo: otrzymałam kubeczek do testów, co jest zaznaczone w tekście i po jego zastosowaniu jestem z niego bardzo zadowolona, co powoduje oczywistą dla mnie chęć wręcz namawiania do jego stosowania. Dostałam go od magicznykubeczek.pl i tam spotkałam się z kopalnią wiedzy, dlatego odsyłam do Pani Ewy, ale nie twierdze też, że nie warto kupować gdzie indziej. Każdy dokonuje swojego wyboru, ja mam doświadczenie jedynie z tym sklepem i Właścicielką i do nich mogę się odwoływać.
      Gdyby kubeczek mnie do siebie nie przekonał i/lub moje podejście było inne, moja opinia była także by się różniła od tej, którą wyraziłam.
      Owszem zgadzam się z Tobą, że agituję i piszę dosadniej. Wynika to z podejścia dziewczyn z jakim się do tej pory spotkałam oraz ogólną obojętnością i często bezmyślnością ludzi na to co jedzą, piją, jak podchodzą do swojego zdrowia i otoczenia. Niby to wolny wybór każdego z nas, ale uważam też, że warto wręcz obnażać pewne rzeczy, bo może inaczej ludzie się nie zastanowią.
      Sama zmieniłam swoje podejście, ale i na pewno jest jeszcze wiele rzeczy o jakich nie myślę i możliwe, że nie będę miała większej świadomości, dopóki ktoś nie zwróci mi na jakiś temat uwagi.
      Obrzydzenie czy brak akceptacji swojego ciała wymaga refleksji na sobą. Kiedy zaakceptujemy i polubimy siebie i swoje ciało, będzie żyło nam się lepiej :) Nie twierdzę, że osoby które mają inne podejście są w jakikolwiek sposób gorsze. Czasem jednak trzeba powiedzieć coś dosadniej, żeby sprowokować kogoś do myślenia, choćby się na początku oburzył i wkurzył, może zapamięta, może zacznie szukać albo za jakiś czas przypomni mu się i podejdzie do tego już trochę inaczej.

      Jeśli moje podejście nie zraziło Ci do samego kubeczka, polecam zapoznanie się z opiniami dziewczyn, do których linkowałam pod koniec wpisu. Myślę, że One wyraziły się łagodniejszym tonem i bardzo możliwe, że przyjemniej będzie Ci się zapoznać z ich opiniami/opowieściami.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Nie brzydzę się swojego ciała, brzydzę się kubeczka. Nie pozdrawiam

      Usuń
    3. miliona bakterii na podpasce , czy tamponie się nie brzydzisz ...aha XP ... co za ludzie .

      Usuń
    4. Jednak w przypadku kubeczka mamy do czynienia z krwią przetrzymywana np. przez 12 h w ciepłym miejscu. I o ile w przypadku podpasek nie mamy z owym milionem bakterii styczności o tyle w przypadku tego kubeczka juz tak

      Usuń
    5. Dodatkowo użytkowanie przez 5/10 lat to jednak przesada.

      Usuń
  11. Wspaniały i pomocny artykuł! Smutne są niektóre opinie i zarzuty do Ciebie nie wiadomo o co. Ja w pełni popieram i zgadzam się z tym, co piszesz na temat kubeczka i jego wpływu na zdrowie i ekologię. Sama dziś dokonałam zakupu i jestem zachwycona tym wynalazkiem! Fajnie że są ludzie tacy jak Ty, którzy nie boją się otwarcie o tym mówić mimo dużego ryzyka "hejterstwa":-) Pozdrawiam i solidarny buziak ;):*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedna z Youtuberek zachwalała ten kubeczek, wygląda ciekawie ale ciągle nie mogę się przekonać do faktu, że jest wielokrotnego użytku...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie testuje kubeczek, pierwszy dzień okresu z nim :) Jak na razie bardzo pozytywne wrażenie. Nie mam problemu z dotykaniem siebie, a wielorazowosc... Sa szkła kontaktowe wielorazowe , używa ich się na bardzo podobnej zasadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakby to powiedzieć swój kubeczek kupiłam z przymusu! Tak z przymusu, bo jeśli jest się uczulonym na podpaski i tampony te drogeryjne i nagle ockniesz się na święta cyt. "O ku.... zostawiłam podpaski!" a że są święta to nie skoczę do sklepu ekologicznego i nie kupie sobie paczuszki a jeszcze w małym mieście z którego pochodzę to nie ma mowy o sklepie ekologicznym, więc została apteka. A w aptece patrzą się na mnie jak na wariatkę i do tego obsługiwał mnie farmaceuta... "ale proszę Pana ja na bellę naprawdę jestem uczulona.. a może są podpaski z paskiem anionowym?" ostatnia deska ratunku no cóż oczywiście nie było... już chciałam mówić to poproszę gazę i watę to Pana z apteki nagle olśniło "a słyszała Pani o kubeczkach? Moja dziewczyna używa i mamy jeden na stanie" wysłuchałam grzecznie i zrezygnowana wzięłam, bo opcja waty i gazy no cóż...same wiecie. Przeczytałam instrukcje i zaaplikowałam! A co tam będę się pierniczyć! potem dopiero weszłam w internet i zaczęłam zagłębiać się w temat. Jakoś nie miałam wielkich problemów z wkładaniem, przeciekaniem a miejsca publiczne nie są straszne kiedy i tak idziemy z torebką gdzie mamy chusteczki i wodę to tak naprawdę chyba każda kobieta ma. Aktywność, fitness czy nawet joga, basen można wszystko. Z biegiem czasu nie wyobrażam sobie innej opcji niż kubeczek. Przy moich alergiach praktycznie na wszystko jestem wniebowzięta i polecam każdej alergiczce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też dzisiaj opisałam moje pierwsze doświadczenia z kubeczkiem. Jestem równie zachwycona, jak Ty, też polecam i pewnie będę namawiać do kubeczka wszystkie koleżanki i kobiety z rodziny :)
    Ja mój kubeczek mam z Aliexpress, kupiłam go (co prawda za grosze), a nie dostałam do testów, ale myślę, że mój wpis tez może być postrzegany jak reklama. Ale przecież kiedy ktoś jest z czegoś zadowolony, to będzie to zachwalał. :)
    Dzięki za wpis. Chłonnę wiedzę kubeczkową z wielką przyjemnością.
    Dziewczyny na krawędzi "kupić-nie kupić", zapraszam do przeczytania mojej historii ;)

    http://kruszonkacodzienna.blogspot.com/2016/11/mam-i-ja-o-kubeczku-menstruacyjnym.html?m=1

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...