czwartek, 27 listopada 2014

Kuracja Seboradin Fitocell

Jak wspominałam w ostatnim wpisie o aktualizacji włosów, przez poprzedni miesiąc stosowałam nową kurację marki Seboradin FitoCell. Po tym czasie jestem w stanie przekazać Wam swoją opinię. Jeśli jesteście ciekawe, zapraszam do czytania :)

Seboradin FitoCell to pełna 3 preparatowa kuracja do włosów, w jej skład wchodzą szampon, maska oraz serum. Z informacji prasowej można dowiedzieć się, że:
Głównym składnikiem aktywnym kuracji jest innowacyjny surowiec PhytoCellTec Malus Domestica, będący esencją z roślinnych komórek, pozyskiwany ze specjalnych owoców szwajcarskiej odmiany jabłoni Uttwiler Spätlauber, którego producentem jest szwajcarska firma Mibelle Biochemistry, będąca pierwszą firmą na świecie, która wprowadziła na rynek kosmetyczny roślinne komórki macierzyste.
Brzmi poważnie i wzbudza zainteresowanie, komórki macierzyste już od jakiegoś czasu robią w kosmetyce (i nie tylko) furorę. Kuracja Seboradin FitoCell jest nowością nie tylko w ofercie firmy ale i na polskim rynku. Niewątpliwie warto się jej przyjrzeć, szczególnie jeśli ma się problemy z wypadaniem włosów.
Producent m.in. twierdzi, że:
  • To aktywny produkt zawierający komórki macierzyste do ochrony komórek macierzystych skóry i włosów o udowodnionej skuteczności działania
  • W przeprowadzonych badaniach wykazano, że PCTMD chroni komórki macierzyste skóry i opóźnia starzenie się mieszków włosowych
  • Zapewnia i utrzymuje potencjał regeneracyjny włosa
  • Wydłuża żywotność mieszka włosowego
  • Przedłuża fazę wzrostu włosa
  • Skuteczność potwierdzona przez niezależne, specjalistyczne laboratorium badawcze – test samooceny pod kontrolą dermatologiczną. 

Szampon -  preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych PhytoCellTecTM Malus Domestica - stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Biotyna hamuje wypadanie włosów i stymuluje odrost nowych. Oligoelementy z czerwonych alg zmniejszają łamliwość włosów, regenerują je. Ekstrakt z dzikiej róży, bogaty we flawonoidy i witamina A**, posiadają właściwości antyoksydacyjne - chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Obecne w morszczynie alginiany głęboko nawilżają, pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia skóry głowy. Witamina E przyspiesza wzrost włosów. Mentol odświeża skórę głowy. Dzięki stosowaniu pełnej kuracji włosy stają się zdrowsze, silniejsze, gęste, odporne na wypadanie i uszkodzenia.

Maska - korzeń chinowca wzmacnia włosy, zmniejsza utratę wody, hamuje wzmożone wypadanie włosów, jest źródłem inuliny – naturalnego prebiotyku, który utrzymuje prawidłową mikroflorę skóry głowy. Olej z orzecha brazylijskiego to doskonałe źródło witaminy F (NNKT), tworzy barierę ochronną dla lipidów znajdujących się we włosach, działa naprawczo i odbudowująco. Proteiny mleczka jedwabiu poprawiają wygląd łodygi włosa. Olej arganowy odżywia i intensywnie regeneruje włosy, zmniejsza ich łamliwość i zapobiega rozdwajaniu końcówek. Ekstrakt z lukrecji dzięki obecności flawonoidów wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, a dzięki zawartości glicyryzyny wpływa na utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia skóry głowy i włosów. Ekstrakt z nasturcji wzmacnia włosy, poprawia ich strukturę. Włosy nabierają blasku, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza.


Serum - witaminy z grupy B (B3, B6, biotyna) hamują wzmożone wypadanie włosów, pobudzają odrost nowych włosów, wpływają na prawidłowe funkcjonowanie skóry głowy. Ekstrakt z cykorii energetyzuje skórę głowy i włosy, chroni przed destrukcyjnym działaniem wolnych rodników, jest inhibitorem enzymu 5-αreduktazy odpowiedzialnego za łysienie androgenowe. Ekstrakt z czerwonych alg dzięki wysokiej zawartości cynku, wapnia i magnezu nadaje siłę włosom, zapobiega ich łamliwości i wzmożonemu wypadaniu. Kompleks ochronno – nawilżający oraz miód intensywnie nawilżają i regenerują skórę głowy i włosy. D-Panthenol nadaje elastyczność, objętość, zapobiega puszeniu się włosów. Włosy stają się silne i pełne blasku, bardziej odporne na uszkodzenia, zyskują zdrowy wygląd, łatwiej się rozczesują. Są bardziej gęste, mocniejsze i odporniejsze na uszkodzenia. Wypadanie włosów wyraźnie się zmniejsza.
Opakowanie 
Wszystkie produkty zamknięte są w białych, nie przejrzystych opakowaniach. Tym razem nie zobaczymy ile produkty zostało. Jednak coś, co zwykle bywa minusem, tu jest zdecydowanie na plus, bo opakowanie chroni cenne składniki przed destrukcyjnym dla nich działaniem światła słonecznego. 
Opakowania są spójne z innymi kosmetykami marki Seboradin, szampon ma wygodną nakrętkę na 'klik', maska jest w tubie, natomiast serum zamknięte jest w małych tubeczkach z wygodnym stożkowym aplikatorem, dzięki czemu lepiej się je aplikuje na skórę głowy. Każdy z kosmetyków zamknięty jest w kartoniku, z dużą ilością, cennych informacji na temat każdego z nich.
Skład
Składy każdego z kosmetyków wchodzących w skład kuracji robią wrażenie. Są długie i pełne ekstraktów, składników aktywnych i odżywczych. Flagowe komórki macierzyste w masce i serum są już na drugim miejscu.
Są też inne rzeczy, których część z nas stara się unikać, jak chociażby te nieszczęsne parabeny, ale przyznam, że mam nadzieję, że mimo wszystko każdy składnik ma tu swoje uzasadnione miejsce i jest przemyślany. Jednak jak, że nie jestem ekspertem, nie będę się wymądrzać ;) 
Prawda jest też taka, że przy zmaganiu się z wypadaniem włosów, dla wielu osób ważniejsza będzie skuteczność preparatu, a nie czy dało się dany składnik zamienić na inny.

Szampon

Maska

Maska zawiera składniki z certyfikatem Ecocert.


Serum


Pojemność, dostępność, cena
Szampon 200 ml za 51,99 zł, maska 150 ml za 59,99zł,  serum 15 ampułek po 6 g za 118,99 zł.
Całą kurację, jak i poszczególne kosmetyki można kupić w oficjalnym sklepie marki Seboradin KLIK oraz w aptekach.


Moja opinia

Szampon
Szampon zawiera SLS, którego na co dzień unikam i miałam z nim pewne obawy. Po pierwszym myciu na włosach powstał duży kołtun i bałam się, że tak już będzie co mycie i włosy ucierpią. Ku mojemu zaskoczeniu sytuacja się nie powtórzyła, co więcej już podczas mycia włosy były gładkie i absolutnie nie splątane. 

SLS zawarty w szamponie nie wysuszył moich włosów ani nie podrażnił skóry głowy. Obstawiam, że jest tam by dobrze oczyszczać skórę głowy po zastosowaniu serum i przed przyjęciem aktywnych składników z maski.

Szampon jest rzadszy, pieni się dobrze, ale dopiero przy drugim myciu (takie podwójne mycie zaleca producent).

Maska

Dość gęsta, nie spływa z włosów ale też dobrze się aplikuje, tak na skórę głowy gdzie ją delikatnie wmasowywałam, jak i na włosy.
Maskę zawsze trzymałam pod czepkiem i turbanem, 30 min lub dłużej. Niby producent mówi o 5 minutach, ale przebąkuje też coś o kompresie i dłuższym zostawieniu, a na profilu fb marki, padło też że im dłużej tym lepiej i to ja rozumiem ;)

Moje włosy po jej użyciu są miękkie, wygładzone, sprężyste oraz bardzo błyszczące. Ani razu nie były ani obciążone, ani przesadnie lekkie. Miały objętość, ale się nie puszyły. 
Już po pierwszym użyciu włosy wyglądały dobrze, natomiast przy regularnym stosowaniu zauważyłam sporą różnicę w ich wyglądzie. Uważam, że moje włosy są zdrowe, ale wiem też, że z racji na swoją kręconą naturę są wymagające i nie zawsze wyglądają idealnie. Podczas stosowania maski nie brakowało im zupełnie nic i nie miałam z nimi żadnych problemów. Mam też wrażenie że spadła mi porowatość włosów, co jest dla mnie ogromnym osiągnięciem/plusem. Nawet loki, które zrobiłam raz po długiej przerwie i właściwie od niechcenia, prezentowały się pięknie, były gładkie (takie lubię najbardziej) i błyszczały jak głupie. Cudo po prostu!

Od dawna urozmaicałam swoją pielęgnację w celu odpowiedniego i pełnego dostarczenia moim włosom, potrzebnych im składników. Mając w planach stosowanie jedynie kuracji FitoCell, trochę się obawiałam, czy włosom się nie znudzi, ale wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie i taka "mono" pielęgnacja zdecydowanie im służy. 

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że każdy z produktów nasycony jest substancjami odżywczymi i skład skonstruowany jest tak, by zapewnić włosom zmagających się z problemem tego, czego potrzebują. W potrzeby moich włosów FitoCell wstrzelił się wyśmienicie.

Serum

Serum zamknięte jest w małych tubkach o pojemności 6 g i taką ilość powinno się używać raz dziennie przez okres 3 miesięcy, czyli czas trwania pełnej kuracji. Sama zazwyczaj tubkę stosowałam na dwa razy, ale wynikało to głównie z poczucia, że skóra głowy jest już dobrze pokryta, a nie chciałam "marnować" produktu na włosy czy wycierać serum w poduszkę.

Serum stosowałam na noc. Producent zaznacza, że może obciążać włosy i konieczne będzie umycie włosów na następny dzień. Nie lubię myć włosów codziennie, jest to dla mnie kłopotliwe i normalnie po prostu nie mam takiej potrzeby, więc nie bardzo podobał mi się ten pomysł. Na szczęście okazało się, że do żadnego obciążenia u mnie nie dochodziło i włosy mogłam myć standardowo co 2-3 dni. 
Może gdybym zawsze używałam pełnej tubki było by inaczej, ale jak wspominałam kierowałam się indywidualnym odczuciem, a nie ścisłym zaleceniem. 

Serum ma lekką żelową konsystencje, co jest bardzo wygodne, choć najlepszy i tak jest stożkowy aplikator, którym idealnie trafiamy dokładnie tam, gdzie preparat ma się znaleźć czyli na skórę głowy. Ja robiłam przedziałki aplikatorem, a po pokryciu nim skóry głowy masowałam ją jeszcze przez kilka chwil i/lub przeczesywałam/masowałam TT. I tak codziennie, no prawie, bo przyznaje, że zdarzały mi się pojedyncze dni lenistwa.


Muszę wspomnieć jeszcze o zapachu. Cała seria ma ten sam kwiatowo-pralinkowy zapach, który bardzo mi się spodobał i niezwykle uprzyjemniał stosowanie kosmetyków. Szampon i maska pachną intensywniej i włosy potrafią utrzymywać ten zapach jeszcze przez kolejne dni, co dla mnie było dodatkowym plusem.

Kosmetyki są też dość wydajne, po miesiącu regularnego stosowania, mam jeszcze ok. połowy szamponu, maska też starczy jeszcze na kilka-kilkanaście użyć, a wcale jej sobie nie żałowałam. Jedynie serum skończyłam, choć i tak starczyło na 30 a nie 15 dni.


Wypadanie
Od momentu zmniejszenia wypadania balsamem Seboradin Przeciw Wypadaniu, moje włosy wypadają raczej w mojej utrzymującej się od dłuższego czasu normie, choć oczywiście bardzo chętnie ograniczyłabym ten proces jeszcze bardziej. 
Przez większość czasu nie zauważyłam większych zmian w ilości wypadających włosów, aż w ostatnim tygodniu ich ilość podczas mycia (kiedy to wypada mi ich najwięcej) znacznie się zmniejszyła.  Podobnie jak przy balsamie, zwiększone efekty zaczynam odczuwać po ok. 3 tygodniach i odczytuję to jako dobry znak :) 

Wzmocnienie
Włosy wyglądają lepiej, są gładsze, wizualnie oraz w dotyku, mają większy połysk i większą sprężystość. Są też bardziej odporne na uszkodzenia. 

Odrost włosów
To chyba to, na co liczyłam najbardziej i się nie zawiodłam. Pojawiły się nowe baby hair, a te które wyrosły przy stosowaniu balsamu przeciw wypadaniu, zdecydowanie się wydłużyły.  Zagęściły się na linii włosów nad czołem oraz na zakolach. Podczas dotychczasowej kuracji włosy rosły też szybciej niż miesiąc temu. 

Żałuje, że nie miałam okazji zrobić sobie takich super zdjęć w przybliżeniu, jakie widać na opakowaniach kosmetyków i potwierdzić obietnice producenta. Mimo wszystko gołym okiem widzę, że jest lepiej, a nowe włosy się pojawiają. 


Podsumowując

Na swoim przykładzie mogę potwierdzić, że kuracja działa. Przychylam się do zapewnień producenta o odroście, zagęszczeniu i wzmocnieniu włosów. Poprawia się też ich kondycja i wygląd. Jak dla mnie to naprawdę dobre, kompleksowo działające kosmetyki. Kiedy przystępowałam do ich testowania, nie spodziewałam się, że będą miały tak pozytywny wpływ na moje włosy. 

Jedyny minus jaki widzę to cena pełnej kuracji, którą należałoby stosować przez 3 miesiące dla uzyskania najlepszych efektów. Myślę jednak, że przy dużych problemach z włosami, efekt jaki można osiągnąć może być ważniejszy i cenniejszy. Sama też wiem, że często kupuje się dużo, różnych produktów dedykowanych wypadającym włosom, a efekt nie zawsze jest zgodny z oczekiwaniami i obietnicami producenta. 
Z tego co widziałam, obecnie trwa promocja na stronie producenta i cała kurację można kupić taniej aż o 56 zł :) Link do sklepu KLIK



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

poniedziałek, 24 listopada 2014

Poniedziałkowe paznokcie: Colour Alike #490 Drachetka

Lakier, który dziś Wam pokaże, czekał na swoją kolej dość długo i czekał by pewnie jeszcze trochę, gdyby nie fakt, że niedoszły bohater dzisiejszego posta Chic Matte od Lovly, na tyle źle wyszedł na zdjęciach, że podjęłam decyzję o przełożeniu publikacji.

Drachetka to lakier z serii PZN Colour Alike z colorowo.pl Na pierwszy rzut oka Drachetka może jest mało jesienna, ale jakby się zastanowić, to jest niczym mroźny zimowy dzień, czyli powoli robi się bardzo dla czasie ;)




To lekko przybrudzony błękit z opalizującym shimmerem, który dostrzegalny jest właściwie jedynie w buteleczce. Dla mnie to świetnie oddany kolor zachmurzonego nieba. Drachetka to w poznańskiej gwarze latawiec, więc moje skojarzenia okazują się być trafne. W zależności od światła, błękit jest mniej lub bardziej "przykurzony" i ten efekt bardzo mi się podoba. 





Drachetka, ma odrobinę rzadszą konsystencję, smukły, długi pędzelek i wygodną buteleczkę. Dwie warstwy są idealne dla dobrego krycia. Ma bardzo ładny połysk i niezłą trwałość.




Buteleczka mieści 8 ml lakieru, do kupienia na colorowo.pl za 10.99zł.


Myślicie, że to dobry kolor na chłodne miesiące? 



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

czwartek, 20 listopada 2014

Aktualizacja włosów: październik-listopad

Ten miesiąc włosowo minął mi szybko, monotonnie ale i satysfakcjonująco. Chyba nie było takiego dnia, żebym była niezadowolona z włosów, no chyba, że właśnie nie chciało mi się ich umyć ;) 

Realizacja planów
Miałam w planie stosować kurację Seboradin FitoCell oraz brać witaminy, z obu postanowień się wywiązałam. Dzielnie wcieram, myję i maskuję włosy komórkami macierzystami (recenzja wkrótce) i łykam Maxivit dla niej.
Olejku do końcówek nie kupiłam, doraźnie robię swój mieszając kilka kropli serum Bielenda Laser i olejeku Evree Gold Argan, sprawdza się :)

W końcu loki zaczęły częściej gościć na mojej głowie, ale wybrałam sobie na to najgorszy moment czyli ostatnie spore obniżenie temperatury na zewnątrz, bez czapki ani rusz, a loki cierpią...

Zdjęcia musiałam robić sama i niestety nie nabrałam jeszcze na tyle wprawy, by były dość dobre i ostre.
Wszystkie zdjęcia są aktualne, robione "na dniach", już po podcięciu włosów. Po lewej miały być ładne loki, ale to raczej nie był ich dzień, po prawej pofalowane czyli wersja codzienna,  pod spodem "na prosto", świeżo po suszarce i TT, jeszcze "nie odpocznięte".



Pielęgnacja
Praktycznie całą pielęgnacja ograniczyła się do szamponu, serum i maski Fitocell i moje włosy były zadowolone z takiego obrotu rzeczy.

Wzrost
Znów patrząc po odroście, włosy urosły 2 cm w przeciągu miesiąca, jest progres. Baby hair też rosną, szczególnie cieszą te na linii włosów przy czole i przy zakolach.
Włosy zostały też podcięte metodą  "na 3 kucyki" i zgubiły ok. 4 cm na długość.

Plany
Dokończę kurację Fitocell i wezmę się za ampułki Seboradin przeciw wypadaniu, żeby utrzymać i jeszcze pobudzić wzrost włosów. Chciałabym też częściej olejować włosy, choć raz w tygodniu. Zrobię też w końcu hennę.
Ze względu na pogodę, będę się chyba trzymać fal.

To wszystko :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

poniedziałek, 17 listopada 2014

Poniedziałkowe paznokcie: Wibo Wow Glamour Sand nr 5

Przy ostatniej okazji Rossmanowej promocji zaopatrzyłam się w nowy piasek od Wibo, nową edycję serii Wow Glamour Sand. Wybrałam kolor nr 5, nowy w kolekcji. To fioletowo-niebieska baza ze złoto-zielonym pyłkiem/brokatem.




Maluje się nim bardzo łatwo, do dobrego krycia konieczne są dwie warstwy, schnie dość szybko, zmywa się tylko trochę gorzej niż klasyczny lakier.
Do kupienia w Rossmannie oraz e-sklepie Wibo za 7,99 zł.









Ten piasek naprawdę mnie zachwycił, to połączenie kolorów uważam za wyjątkowo udane, a przede wszystkim w wpisujące się w mój gust.

Co o nim myślicie? :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

piątek, 14 listopada 2014

Denko wrzesień-październik

Kolejne denko po upływie dwóch mięsięcy to dla mnie sukces. Nie dlatego, że nie zużywam i nie zbieram pustych opakowań, a dlatego że zazwyczaj ciężko jest mi się zebrać do tego wpisu i nawet jak porobię zdjęcia, to już brak mi sił na opis. Tym bardziej jestem z siebie dumna, że się do tego zabrałam i zapraszam do zapoznania się z moimi "wyrzutkami":)


Twarz


Organic Therapy Pianka do mycia twarzy z arcydzięglem
Cudowny produkt! Delikatna, otulająca pianka, pachnąca dla mnie mydełkiem Kajtkiem, którego zapach pamiętam z dzieciństwa. Pianka dobrze zmywała makijaż i oczyszczała, nie wysuszając skóry a nawilżając ją.
Planuję napisać jej recenzję.

BeBeauty Płyn micelarny
Używałam go od długiego czasu do demakijażu oczu i nie miałam z nim większych problemów, jednak nie kupiłam kolejnego opakowania, bo po prostu mam go już dosyć.

Uriage Woda termalna 
Od kilku miesięcy stale w mojej pielęgnacji, kolejne opakowanie już w użyciu.

Biochemia Urody Tonik z kwasami AHA/BHA 10 %
Mój najmocniejszy produkt z kwasami, jaki do tej pory używałam. Po jego użyciu skóra potrafiła piec i być zaczerwieniona oraz nieprzyjemnie ściągnięta, potrafiła się też bardziej łuszczyć. To co jednak ważniejsze, skóra była po nim pięknie wygładzona, pory zmniejszone a wszelkie pojawiające się niedoskonałości goiły się zdecydowanie szybciej, czasem wręcz błyskawicznie. Przy zastosowaniu odpowiedniego kremu np. LRP Cicaplast, regeneracja skóry była przyspieszona i niedogodności przy stosowaniu tego toniku były mniejsze. 

Tonik stosuje się 1-2 razy w tygodniu, tym samym jest bardzo wydajny. Ja nie zdążyłam go zużyć w przewidywanym dla niego terminie i przyznam się, że skończyłam go po czasie (obserwując uważnie tonik i swoją skórę) i nie zauważyłam jakiejś różnicy z działaniu ani jego negatywnego wpływu.
Mimo, że tonik trzeba było samemu zrobić, było to wręcz banalne i na prawdę nie ma się co tego bać :) Chętnie wrócę do niego lub innego produktu z kwasem salicylowym.

Fitomed Tonik nawilżający ziołowy Lukrecja Gładka
Świetny tonik z wyciągiem z lukrecji, faktycznie nawilżał i przynosił skórze komfort. W prawdzie to nie zwykły hydrolat, to używałam go spryskując nim obficie twarz (atomizer przeniosłam z wersji oczarowej). Używałam po myciu, czasem w ciągu dnia oraz do zwilżania maseczek z glinki. Nie żałowałam go sobie a starczył na kilka miesięcy. 
Wiem, że będę mogła do niego wrócić.

Dłonie i stopy


Alterra Mydło 
Mydełka Alterry od roku lądują na mojej mydelniczce. Oprócz ulubionej pomarańczowej wersji, zużyliśmy nowe sandałowe. Zapach ciekawy, lekko przypominał mi liść laurowy. Pewnie, nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie szkodzi wypróbować :) Używam do mycia dłoni i kupię jeszcze nie raz.

Barbra Pro Tonik do zmywania paznokci
O toniku pisałam niedawno na blogu. W tym momencie jest to jedyny zmywacz, który nie wysusza mi paznokci i skórek, jednocześnie dobrze zmywając lakiery. Używam już kolejne opakowanie.
Link do recenzji KLIK

Isana Zmywacz do paznokci bez acetonu
Różowa, mniej popularna wersja rossmannowskiego zmywacza. Zmywał w porządku, choć bywało że ciemniejsze kolory rozprowadzał na połowę palca. Przy regularnym stosowaniu zaczął mi przesuszać płytkę paznokcia oraz skórki. W miarę możliwości nie będę do niego wracać, choć nie jest to jakiś tragiczny produkt, po prostu mam lepszy (patrz wyżej ;))

Isana Hand Lotion Moments of sense
Bardzo przyjemny lotion do skóry dłoni. Duże opakowanie z pompką jest bardzo wygodne i poręczne. Fajny skład i działanie, lekki, szybko się wchłania, idealny do codziennej pielęgnacji dłoni, szczególnie po myciu rąk.
Chętnie kupiłabym kolejne opakowanie, ale nie mogę go dostać w Rossmannie. Widziałam jednak zapowiedz kolejnego lotionu z tej serii, więc będę polować i robić zapas :)

Fuss Wohl Intensiv Creme
Mój ulubiony krem do stóp z 10 % mocznikiem. Wciąż nie może doczekać się recenzji, ale i bez tego polecam jego wypróbowanie. 
Chwilowo mam przerwę w jego stosowaniu, by zużyć masło do stóp tej samej marki, ale dosłownie już przebieram stópkami, by popędzić po kolejną tubkę kremu z mocznikiem.

Włosy


Henna Powder
Indyjska henna z Pola Henny. Certyfikowana, bardzo drobno zmielona, z dużą ilością lawsonu, daje ładny kolor i przyjemnie się jej używa. 
Mam jej zapas i zdecydowanie polecam.

Seboradin FitoCell serum 
Kurację serum zaczęłam w październiku (zużyłam więcej niż dwie tubki), teraz kontynuuję stosowanie i zdecydowanie jestem zadowolona. Wkrótce pojawi się recenzja całej serii i tam napiszę więcej także o serum.

Biovax Serum wzmacniające A+E
Miałam kilka próbek tego serum i niestety nie kupię pełnego opakowania. Serum było dla mnie za ciężkie, musiałam bardzo pilnować się z ilością bo zdarzyło mi się przedobrzyć i z konieczności związać włosy. Szukam czegoś bezpieczniejszego w używaniu.

 Ciało


Dove Pure antyperspirant
Próbuję znaleźć antyperspirant, który zapewni mi suche pachy, wtedy kiedy będę tego potrzebowała najbardziej, a jednocześnie nie obklei mi ich i będzie się łatwo zmywał. Ten niestety nie spełnił moich oczekiwań, obiektywnie nie był zły, ale to nie to czego oczekuję. Na pocieszenie powiem, że nie miał zapachu i nie zauważyłam żeby brudził jakoś szczególnie ubrania.

Planeta Organica Organic Cedar Shower Gel
Palneta Organica, to moja ukochana rosyjska marka, na której jeszcze ani razu się nie zawiodłam i nie inaczej było w przypadku tego żelu, chociaż praktycznie go nie używałam...Powodem był piękny męski zapach tego żelu. Męskie zapachy lubię  bardzo, a ten utrzymywał się na skórze jeszcze przez pewien czas po użyciu, dlatego wolałam czuć go na moim mężczyźnie, niż na sobie :) 
Żel jest łagodny, nie wysusza skóry, jest wydajny i ma wygodną pod prysznicem pompkę. Polecam jako zakup dla niego :)


Makijaż


Rimmel Podkład Wake me up
Bardzo popularny podkład, na który w końcu zdecydowałam się przy okazji majowej promocji w Rossmannie. Wybrałam najjaśniejszy kolor, który początkowo wydawał się trochę za ciemny a rozświetlające drobinki zbyt widoczne, szczególnie w słońcu. Miałam zamiar wrócić do niego jesienią ale skończyło się na tym, że intensywnie używałam go latem. Przypudrowane drobinki nie raziły, właściwie były niewidoczne a efekt był przyjemny. W letnich warunkach kolor także wydawał się być odpowiedni i delikatnie ocieplał koloryt.
Podkład ma żółte tony, doskonale się rozprowadza pędzlem, ładnie wyrównuje koloryt i rozświetla skórę. Dla mnie koniecznie z pudrem transparentnym, by go lekko zmatowić i utrwalić.
Mogłabym śmiało ponownie po niego, choć w kolejce do wykończenia kilka innych podkładów i w planach powrót do kremów BB.

Missha Signature Wrinkle Filler
Postanowiłam powykańczać w końcu próbki kremów BB jakie dostawałam przy okazji zamówień na ebay, poza tym tęsknię trochę do bejbików. 
Oryginalnie Missha signature wrinkle filler bb cream jest dwufazowa, próbka z racji tego, ze jest próbką, fazę ma jedną. Krem był jasny, kremowy, ale nie tak gęsty, jak do tego przywykłam. Kojarzył mi się z podkładem, choć uczucie na skórze i wykończenie inne.
Nie zrobił na mnie takiego wrażenia, bym zachciała go mieć, ale też jedna próbka, choć starczyła mi na trzy użycia, to jednak w tym przypadku niewiele, bo odpowiednio wyrobić sobie zdanie.


Pielęgnacja ust


Nivea, Fruit Shine Strawberry, Vitamin Shake Cranberry and Rasberry
W sumie jakoś specjalną fanką produktów Nivea nie jestem, ale od kilku miesięcy regularnie kupuję ich pomadki do ust. Zachciało mi się tych owocowo pachnących i w pewnym momencie na raz używałam chyba 4 różnych zapachów/smaków.
Udało mi się zużyć dwa z nich truskawkę i żurawinę z maliną. Pomadki pachną smakowicie i nadają ustom połysk i półtransparentny kolor zgodny z odcieniem pomadki i jej opakowania. Pielęgnacja i ochrona była wystarczająca, nie miałam większych problemów z ustawi w trakcie ich stosowania.
W najbliższym czasie nie planuje ponownego zakupu żadnej z nich.


Jestem prawie pewna, że używałyście choć jedną z tych rzeczy, dajcie znać której :)

Pozdrawiam ciepło :)
Czella

środa, 5 listopada 2014

Jesienno-zimowa lista życzeń 2014

Robienie list jest dobre i pomaga skrystalizować cel. Oprócz tego listy mają magiczne właściwości, bo w ten czy inny sposób nagle okazuje się, że większość pozycji z listy udało się zrealizować/spełnić/mieć. 
W codziennym życiu listy robię na bieżąco, ale na blogu to chyba dopiero moja trzecia. Z racji tego, że moja zeszłoroczna prawie całą się spełniła, czas na nowe chciejstwa ;)




1/ ciepły, puchaty i milusi szlafrok (tego nie kupiłam w zeszłym sezonie), koniecznie WellSoft Andropolu  albo bardzo zbliżony;
2/ szalik we wzory Sinsay;
3/ Mus do ciała ciasteczkowy Nacomi;
4/ rękawiczki, najchętniej z łączonych materiałów, (eco)skóry i wełny;
5/ dermoroller, co by wyrolować to czy owo;
6/ szczoteczka Foreo Luna Mini, czyli trochę poważniejsza zachciewajka;
7/ perfumy, niestety nie mam dokładnego pomysłu jakie, bo te które mi się podobały i do których wzdychałam, już przestały mnie zachwycać...dlatego myślę, że któryś z zapachów Hugo Bossa byłby dobrym wyborem, bo podoba mi się chyba każdy :);
8/ szczotka Tangle Teezer, po roku używania chińskiej wersji, jestem gotowa na oryginał;
9/ woski Kringle Candle, Dyniowe Latte, Przytulna Chatka, Jesienne Wiatry czy Świeży Chleb po to sięgnęłabym w pierwszej kolejności;
10/ elektryczny pilnik do stóp, nie jestem przekonana czy Shool czy jednak tańszy rossmannowski FussWhol;
11/ LadyCup, w końcu dojrzałam do tej decyzji ;);
12/ poduszki ze zwierzęcym motywem, te są z Empiku, ale nie upieram się na te konkretne;
13/ Masło i krem do rąk Otulający Pat&Rub, przekonuje mnie zapach i działanie, cena już trochę mniej ale chcę je w końcu wypróbować;
14/ kocia obudowa na telefon Yeah Bunny! czekam na wersję na szóstkę...;
15/ futrzany koc marzy mi się od dawna, chłodne wieczory czy śnieg za oknem z nim, na pewno nie były by straszne ;) ten ze zdjęcia jest z H&M i niestety ma tylko 130x170 cm;
16/ brakująca na zdjęciu pozycja, to zakupy półproduktów na zrobsobiekrem.pl.


Macie coś z mojej listy, polecacie, odradzacie? A może któraś z tych rzeczy jest i na Waszej liście życzeń?



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

poniedziałek, 3 listopada 2014

Poniedziałkowe paznokcie: Barbra Pro Tonik do zmywania paznokci

Wracam po kolejnej nieobecności spowodowanej przygotowaniami do egzaminu, samym egzaminem i oczekiwaniem w stresie i napięciu na jego wyniki. Na szczęście już jest po i z radością wracam do blogowania, a skoro wracam w poniedziałek, to wpis "paznokciowy". Dziś wyjątkowo nie o lakierze, a o zmywaczu do paznokci, który od kilku miesięcy jest moim numerem jeden w tej kategori.

Tonik do zmywania paznokci z olejkiem ze słodkiej pomarańczy Barbra Pro jest preparatem pozwalającym szybko, przyjemnie i bez negatywnych konsekwencji dla paznokci, pozbyć się emalii z paznokci.


Wg producenta
"Starannie dopracowana receptura, nie zawierająca w swoim składzie acetonu, umożliwia dokładne zmycie odżywek, preparatów do pielęgnacji paznokci i emalii, nie powodując wysuszenia płytki paznokciowej. Zawarty w toniku olej jojoby w skuteczny sposób łagodzi działanie substancji zmywających lakier. Paznokcie zachowują ładny i zdrowy wygląd oraz są odpowiednio natłuszczone. Obecny w formule olejek eteryczny pozostawia na paznokciach przyjemny zapach słodkiej pomarańczy. Olejki pielęgnacyjne zawarte w toniku zostawiają na paznokciach ochronną warstwę. Po zmyciu lakieru, a przed nałożeniem nowego koloru, zawsze należy umyć ręce w ciepłej wodzie z mydłem i dokładnie osuszyć. Zapewni to lepsze przyleganie nowego lakieru do płytki paznokciowej a tym samym dłuższą jego trwałość.

Producent przypomina:
Aceton zawarty w większości zwykłych zmywaczy wysusza i niszczy płytkę paznokcia oraz narusza jej delikatną warstwę lipidową. Paznokcie stają się matowe i łamliwe. Używaj toników, czyli bardzo delikatnych zmywaczy do paznokci, które wzbogacone są w naturalne olejki, natłuszczające i wzmacniające paznokcie."




Skład
W składzie nie znajdziemy acetonu, tylko delikatniejsze od niego rozpuszczalniki oraz  trzy olejki pielęgnujące w tym olej rycynowy, który penetruje w głąb paznokcia i uzupełnia usunięte lipidy płytki paznokciowej*.

*kosmopedia.com link

Opakowanie
Zgrabna buteleczka, zakręcana z wąskim aplikatorem/dziurką (jak w większości toników kosmetycznych). Bez lubianej i docenianej przeze mnie pompki, trzeba zakręcać i uważać, żeby zmywacz się nie wylał, ale ze względu na małą dziurkę w aplikatorze, nawet gdyby buteleczka się przewróciła, nie zalejemy wszystkiego od razu zmywaczem. Aplikator pozwala także precyzyjnie aplikować tonik na wacik.

Cena/pojemność
7,99 zł/100 ml.

Dostępność

Moja opinia
Przechodziłam już przez kilka zmywaczy, jedne były lepsze inne gorsze, ale jeszcze żaden nie obchodził się z moimi paznokciami tak delikatnie, będąc jednocześnie skutecznym. Na tonik zdecydowałam się przy którymś z kolei zamówieniu odżywek z Barbra Pro i promocji, bo przyznam, że 10 zł za zmywacz, który ma 100 ml było dla mnie jednak sporo. Teraz jego regularna cena jest niższa a i ja wiem, że jest swoje wart :)
Zmywa, nie wysusza a wręcz myślę, że trochę nawet dba o paznokcie i skórki. Pachnie zmywaczem, szczególnie na początku, ale z czasem coraz bardziej czuć przyjemny zapach słodkiej pomarańczy. Przyznam, ze umila to jeszcze bardziej jego stosowanie.

Zmywa dobrze, myślę, że porównywalnie do zmywaczy jakie stosowałam, choć zaczęłam stosować inną technikę.
Do tej pory, używając innych zmywaczy przeważnie porządnie nasączałam wacik i takim jednym, mocno wilgotnym, zmywałam czasem wszystkie paznokcie. W przypadku tego toniku uważam, że należy postępować inaczej i lepiej nalać mniej na wacik i kolejne paznokcie zmywać świeżą porcją zmywacza. W sumie nie wiem od czego to zależy, czy szybciej paruje czy to może kwestia użytego lakieru, ale w ten sposób zazwyczaj sprawdza mi się najlepiej, najefektywniej.

Trochę obawiałam się, że tonik będzie miał małą wydajność, jednak starczył na kilka miesięcy dość regularnego stosowania. 


Plusy
  • nie wysusza płytki paznokcia ani skórek
  • nie pozostawia białego nalotu na paznokciach
  • zmywa lakier, nie rozmazując go po całych palcach
  • ma przyjemniejszy aromat
  • radzi sobie ze wszystkimi lakierami, także brokatami

Minusy
  • mimo wszystko pachnie zmywaczem ;)
  • dostępność

Podsumowując
Serio, jest to najlepszy zmywacz, jaki do tej pory używałam i jeśli używacie zmywacza bez acetonu i szukacie czegoś, co rzeczywiście będzie delikatne dla paznokci, zdecydowanie polecam tonik do zmywania Barbra Pro. Najlepiej kupić go w komplecie z lakierami Colour Alike i odżywkami Barbra Pro, a już obowiązkowo, kiedy jest jakaś wyjątkowa promocja na colorowo.pl ;)


Używacie zmywaczy z acetonem? Jaki jest Wasz ulubiony zmywacz i dlaczego Isana? ;)



Pozdrawiam ciepło:)
Czella
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...