czwartek, 19 czerwca 2014

Siedem zakręconych dni

Dzisiejszy post będzie "gadany" ale może Was nie zanudzę, a może nawet dla niektórych z Was będzie on inspiracją do wprowadzenia mojego pomysłu w życie albo zaadaptowania go do własnych potrzeb.

Chyba, każdy z nas słyszał, że aby nowy nawyk się utrwalił potrzeba 21 dni. Ja mam jednak tak, że zazwyczaj najgorzej mi zacząć, a 21 dni robienia czegoś nowego, co do czego nie mam przekonania lub w jakikolwiek sposób czuję opór, to już w ogóle wydaje się być bardzo długo.
Jednak tak naprawdę, zazwyczaj już po tych po 7 dniach przyzwyczajam się i przekonuje do tego czegoś. Właśnie ten fakt postanowiłam wykorzystać i nie przeciwko sobie a dla siebie.

Wydaje mi się, że dla większość z Was informacja, o tym że moje włosy są falowane/kręcone będzie zaskoczeniem. Ba! Pewnie nawet nie wiecie jakie mam włosy. A włosy są bardzo ważną części mojego kosmetycznego życia, tylko od wieków nie dawałam temu wyrazu na blogu. 
Przez pewien czas pojawiały się 'aktualizację włosowe', ale z racji wybycia mojego fotografa, tego typu wpisy przestały się pojawiać (co już w przyszłym miesiącu mam nadzieję się zmieni :)). Ale nie o tym :)

To, że moje włosy mają potencjał do bycia czymś więcej niż nieokreślonymi, odkryłam jakieś dwa lata temu, jednak od tamtego czasu loki pojawiają się na mojej głowie raczej rzadko.  

Lubię  na głowie ład, porządek i gładkość. Odstające włoski są moją zmorą, nad którą tym bardziej trudno mi zapanować, kiedy są na niej loki. Żeby była jasność większość, jak nie wszystkie rzeczy, które przeszkadzają mi, na moich włosach, są przeze mnie niezauważane lub ignorowane na cudzych włosach. Ot, zrozum kobietę...
Więc przeszkadzają mi zmierzwione i sfilcowane, jak ja to mówię, loki oraz ogólny bałagan i niezdecydowane w temacie kręcenia się tyłu moich włosów. Jeszcze to, że dzień po lokach moje włosy, które zwykle myję co 2-3 dni, wymagają natychmiastowego mycia. Na bakier mam także z suszarką, zwaną, przez co poniektórych a dokładnie przez Taką Jedną, wiatraczkiem. 
Ostatnią rzeczą, której nie lubię w moich kręconych włosach jestem ja sama...po prostu czuję się w nich dziwnie, mam wrażenie, że wyglądam brzydziej i że wszyscy się na mnie z tego powodu patrzą.

Może powinnam o swoich powyższych zastrzeżeniach pisać w czasie przeszłym, ale nie uprzedzajmy faktów...

Na wiele z tych problemów odpowiedzią miała bym moja nowa, wymarzona i wyczekana suszarka. Owszem, jak się przekonałam pomogła w wielu z nich, ale tak naprawdę, wbrew temu co wcześniej myślałam, to nie ona obyła tu kluczowa, a moje nastawienie.
Przede wszystkim stwierdziłam, że powinnam w końcu faktycznie zaakceptować to, jakie moje włosy są, a nie wciąż mniej lub bardziej z nimi walczyć. Zobaczyć w nich potencjał, a nie przeszkodę. A przede wszystkim polubić się w nich. 

Czasem trudno coś lub kogoś od tak polubić, ale jeśli nie zaiskrzy od razu, zawsze można się jeszcze, do tego czegoś przekonać. Przekonywać można się stopniowo, dając komuś lub czemuś szansę. I taką szansę postanowiłam dać swoim włosom, a tak naprawdę sobie.
W ten sposób dochodzimy do rozwikłania tytułu dzisiejszego wpisu. Postanowiłam rzucić sobie wyzwanie pt. "Siedem dni z kręconymi włosami". 

Moim głównym celem było oswojenie się z sobą w lokach, a przy okazji nauczenie się z nimi obchodzić.
Do tej pory odkryłam, że moje włosy dobrze się kręcą po preparatach wspomagających skręt, suszeniu suszarką i ich ugniataniu. Wiem też, że czasem wystarczy im nawet samo ugniatanie w akompaniamencie ciepłego powietrza z suszarki. I to w sumie tyle.
A ponieważ wiem,  że sposobów na wydobywanie loków jest kilka i postanowiłam w końcu trochę z nimi poeksperymentować. 

Moimi największymi sprzymierzeńcami okazała się cierpliwość, chęć nauki, żel do włosów (co do którego miałam wcześniej mieszane uczucia) i oczywiście moja nowiuteńka suszarka wyposażona także w dyfuzor.
I tak przez kolejne siedem dni.
Idealnej kombinacji jeszcze nie wypracowałam, więc zarzekam się, że to jeszcze nie koniec nauki kręcenia. Najważniejsze jednak jest to, że jakoś trzeciego dnia zaczęłam się przekonywać do siebie w tym lokowym nieładzie i to, co wcześniej postrzegałam jako wady, zaczęłam postrzegać bardziej jako zalety.

Podsumuję, co mi dało 7 dniowe zakręcone wyzwanie:
  • dowiedziałam się o moich włosach trochę więcej, np. zobaczyłam rodzaje skrętu, o jakie się nawet nie podejrzewałam
  • spodobała mi się objętość jaką daję loki i iluzja, że włosów jest więcej
  • włosy uczą się skrętu i nawet te z tyłu częściej załapują, o co w tym chodzi
  • nauczyłam się reanimować moje loki dnia następnego
  • przestałam się czuć jak dziwaczka, a nawet jeśli jeszcze w pełni nie przestałam, to czuję się nią zdecydowanie mniej
  • lubię swoje włosy coraz bardziej i co najważniejsze coraz bardziej akceptuję ich naturę.

Moje 7 zakręconych dni skończyło się wczoraj i dla odmiany postanowiłam wyprostować włosy na szczotce i zgadnijcie co, teraz czuję się dziwne w prostych :D

Jestem ciekawa moich włosów, dlatego myślę, że w najbliższym czasie często będę chodziła zakręcona.
Ponad to, myślę, ze 7 dniowe wyzwania zagoszczą u mnie o wiele częściej, bo zdecydowanie jest to dla mnie mniej przerażające niż te słynne 21 dni.

Moje śmieszne zdjęcie na dowód mojego zakręcenia :)


Macie jakieś pomysły na swoje 7 dniowe wyzwanie? Łatwo Wam wyrobić w sobie nowy nawyk, czyli nie tylko zacząć jak i pozostać przy nowym postanowieniu?


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

26 komentarzy:

  1. cudownie Ci w kręconych włosach <3 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Będzie to moja motywacja do większej ilości zakręconych dni :)

      Usuń
  2. Pięknie wyglądasz w kręconych włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, mamo! Ależ Ty masz piękne włosy :)
    Cudo na głowie!

    O tych 21 dniach słyszałam ... ale nic z tym nie robiłam ;)
    Od jakiegoś czasu próbuję zdrowiej i racjonalniej się odżywiać.
    małymi krokami eliminuję słodkości z jadłospisu ...
    Od trzech dni nie miałam niczego słodkiego w ustach.
    Mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawstydzasz mnie ;)

      Przyznam, że mi chyba niewiele razy udawało się wytrawą tak długo.
      Masz postanowienia godne pochwały i szczerze trzymam za Ciebie kciuki :) Sama od miesiąca poważnie wzięłam się za swoją dietę.
      Nie jesz nic słodkiego? I czy słodkiego jako słodyczy czy słodkiego jako smaku?
      Ja zrezygnowałam ze słodyczy, ale jem dużo owoców.

      Usuń
  4. Śliczne masz loczki ;)

    O ile wypracowanie łatwego nawyku może trwać krótko, o tyle trudnego dla nas z różnych powodów, potrafi trwać miesiące :) Ja od 1,5 miesiąca staram się jeść o stałych porach i nawet mi to wychodzi :) A kilka lat temu porzuciłam prostownicę, od której byłam troszkę uzależniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Gratuluję odstawieni prostownicy :) Kiedyś tez prostowałam codziennie, czasem kilka razy dziennie...
      Jedzenie o stałych porach na pewno jest bardzo korzystnym nawykiem, więc super, że Ci się udaje :)
      Dla mnie chyba najtrudniej robić coś codziennie, przez dłuższy czas.

      Usuń
  5. Czuję się zachęcona podjęciem wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także jesteś na bakier ze swoimi kręconymi włosami czy spodobały Ci się 7-dniowe wyzwania? :)

      Usuń
  6. Ładnie Ci w kręconych włosach, sama bym chciała takie mieć. Mój brat ma delikatne loki, których nie cierpi i zawsze się śmiejemy, że powinniśmy się zamienić włosami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Loki mają to do siebie, że łatwo ich nie cierpieć ;) A pragnienie innych włosów niż się ma, to chyba klasyka :)

      Usuń
  7. Pięknie wyglądasz! O wiele wyraźniej niż na miniaturce. Dla mnie bomba. Świetnie, że się przełamałaś i że uczysz się swoich włosów, tak właśnie powinno być. :)

    Z następnym 7-dniowym wyzwaniem poczekaj na mnie, może się też przyłączę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Czuję, że wychodzę sobie naprzeciw :)

      Od kilku dni mam wyzwanie na Twisterze, przyłączasz się? :) A włosy znów od dziś, a właściwie z włosami mam zamiar mieć nieustające wyzwanie ;)

      Usuń
  8. Przepięknie wyglądasz w tych lokach. Ja muszę tylko dokupić do swojej suszarki dyfuzor i mam nadzieję że też uda mi się uzyskać coś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuj :)

      Dyfuzor nie jest aż taki ważny, choć oczywiście może to zależeć od włosów i preferencji. A jak Ci idzie z ugniataniem włosów, jaki masz wtedy efekt? :)

      Usuń
  9. Piękne loki :) Mówiłam :) You are sexy and you know it :D A wiatraczek niech idzie do szuflady :D Biedna byłaś :( A teraz mnie czeka kupno nowej suszarki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loki różne ;) No z tym byciem sexy, to bym nie przesadzała ;)
      Wiatraczek już w szafie dawno schowany :)
      Najpierw masz przykaz użycia mojej :)

      Usuń
  10. twarda jesteć:) Fajne te Twoje loki, bo wyglądają naturalnie... A co do 7 dni, zdaje się powinnam wejść na steper;)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, kupiłam suszarkę, więc nie miałam już wymówek by pracować nad skrętem ;)
      Wskakuj na steper, jak od niedzieli kręcę się na Twisterze :)

      Usuń
  11. Bardzo Ci do twarzy w lokach :) U mnie to by niestety nie przeszło, bo loki utrzymują się max 2 godziny i znikają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Szkoda, że loki Ci się nie utrzymują, chyba najfajniej mieć podatne włosy i mieć ta elastyczność. Pamiętam jak mojej Mamie kręciłam włosy i kiedy kończyłam, te które były kręcone jako pierwsze, już były prawie całkiem proste...

      Usuń
  12. piękne włosy, widać, że są dobrze nawilżone, moje też się kręcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Sama więc wiesz, że nawilżenie to podstawa :)

      Usuń
  13. moje włosy są proste jak druty, zakręcenie ich nie ma sensu, bo fale utrzymują się do godziny... już pogodziłam się z faktem prostych włosów, ale podziwiam wszystkie kręcone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja Mama ma takie włosy :) Wszelkie prostowłose wzbudzały we mnie zachwyt i zazdrość, ale już wiem, że lepiej pokochać to co się ma :)

      Usuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...