wtorek, 18 lutego 2014

No more excuses. Exercise!

Niektóre z Was może pamiętają, że nie tak dawno odgrażałam się, że dopiero jak kupię buty, to wrócę do ćwiczeń. No i co, nie ma przeproś, trzeba znów ruszyć tyłek (o ruszaniu tyłka już raz pisałam TU), bo buty już są.
Jeśli chcecie poznać historię ich zakupu, zapraszam.


Był taki moment, że ćwiczyłam regularnie i dzień bez ćwiczeń był dla mnie dniem straconym. W między czasie wydarzyło się kilka rzeczy, które w ogólnym rozrachunku doprowadziły do tego, że mi się nie chce. Był moment kiedy mi się znów zachciało i zaczęłam ćwiczyć i tak kilka razy. Ostatnio przyszły święta i mi przerwały i nie pozwoliły, wiecie jak to jest. A potem boleśnie stłukłam sobie duży palec u stopy (nawet się poważnie zastanawiałam czy nie złamałam) i od tamtego czasu nie mam już odwagi ćwiczyć boso
i polowałam na buty do ćwiczeń. [Teraz jak o tym myślę, to zastanawiam się czemu nie wróciłam do bezpiecznego pilatesu...pewnie tak bardzo mi się nie chciało, że moja świadomość wypchnęła ten pomysł
z mojego umysłu...]
W sumie co za problem kupić buty do ćwiczeń, tyle, że ja nie chciałam wydawać na nie dużo, na wypadek gdyby się okazało, że znów mi się odechciało. 

Zdania czy kupować ubrania w marketach czy dyskontach są podzielone, ale o ciuchach z Lidla krąży sporo pozytywnych opinii (sama mam leginsy i koszulki, są ok), więc miałam nadzieję tam coś upolować.

Kiedy tylko dowiedziałam się o ofercie z rzeczami activ, starannie zaplanowałam zakupu. Pewnie znacie te historie, albo i same doświadczyłyście trudów kupienia czegoś atrakcyjnego na lidlowej promocji. Kolejki przed sklepem, rodem z PRL-u, biegi z przeszkodami przez pół sklepu, niczym na koncercie ukochanego zespołu, by dostać się pod samą scenę, zgarnianie wszystkiego jak leci przez obrotnych kombinatorów
i uczynne emerytki, podbieranie z koszyków, przepychanie, kuksańce, awantury i mierzenia bluzeczek niemal na gołe ciało (lub spore ilości innych ciuchów, w sumie nie wiadomo co gorsze). Jednym słowem jadka.
Z tego powodu, niech nie dziwi was to, że dzień przed dniem promocji kiepsko spałam i miałam koszmary
z zakupami w dyskoncie w roli głównej. W końcu bez tego, co oczywiste, nie mogłam wrócić do formy fizycznej.

Wszystko dokładnie zaplanowane, wyruszyć rano, być tuż po otwarciu (to nierozsądne, ale wolałam nie być stratowana), zdobyć i przeżyć. 
Pamiętałam, że sklep od 8, choć dziwiłam się, że trochę późno. Poszłam wcześniej (miałam wejść najpierw do Biedronki, która jest za Lidlem) i zbliżając się do sklepu, najpierw zdziwił mnie brak kolejek, a potem wchodzący i wychodzący ze sklepu ludzie. Padł na mnie blady strach i czym prędzej popędziłam do sklepu. Do koszy szłam z przerażeniem, że mym oczom ukarzą się pustki a w najlepszym razie nie moje rozmiary.
I co? Owszem ludzie byli, ale rzeczami sportowymi przejawiali umiarkowane zainteresowanie, a te były do wyboru, do koloru. Mimo wszystko szybko chwyciłam najważniejsze buty i resztę kompletowałam już
z większym spokojem. 
Nie wiem czy ze względu na moje spóźnienie, najgorsze mnie ominęło, czy nikt nie chce być fit na wiosnę. Ewentualnie spełniło się moje życzenie (założenie), udanych zakupów. Najważniejsze, że kupiłam wszystko ze swojej listy, plus dodatkowo spodnie dresowe, które ostatnimi czasy są moim strojem nr 1.

Po tym jakże przydługim wstępie pokażę wam co kupiłam.

Buty, które podobno mają jakieś amortyzujące wkładki, co mnie cieszy, ale najbardziej podoba mi się ich kolor/y :)


Top z włóknem Topcool, które ma optymalnie wchłaniać wilgoć i odprowadza ją na zewnątrz. 


Spodnie-leginsy, które akurat kupiłam w Biedronce (spryciarze ze swoją sportową ofertą ruszyli w ten sam dzień co Lidl), bo ten krój bardziej mi odpowiada. Spodnie także są z tego mądrego włókna. 


Kupiłam też sportowy stanik i sportowe skarpetki, które najwyraźniej nie załapały się do osobnego zdjęcia. 

Kompletny strój sportowy kosztował mnie prawie 150 zł, więc mniej niż firmowe buty. Myślę, że dla początkującej, ale mam nadzieję regularnej i sumiennej "fiterki" jest to optymalne.

Po pierwszych przymiarkach i kilku wymachach i przysiadach, stwierdzam, że wszystko jest wygodne.


Strój jest, słońce, jak widać na zdjęciu, też jest, nic tylko wybudzić się z zimowego letargu, zacząć żyć
i ćwiczyć.


Jeśli jesteście zainteresowane, promocja trwa od wczoraj.
Gazetkę Lidla Żyj Aktywnie możecie zobaczyć TU, a Akademię Formy Biedronki TU.

Myślicie, że taki dyskontowy zestaw się sprawdzi? Macie doświadczenie a tymi ubraniami, butami? Dajcie znać :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

35 komentarzy:

  1. Jutro lecę do Lidla! Nie miałam pojęcia, że teraz taka świetna oferta. :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam! I trzymam kciuki za wytrwałość!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wytrwałością będę się musiała wykazać ale chcę i muszę :)

      Usuń
  3. Jak ja żałuję, że w swoim mieście nie mam lidla :( Zostaje mi tylko biedronka, w której właśnie w poniedziałek mają być buty po które biegnę z samego rana. Ćwiczę od ponad roku, oczywiście z niewielkimi przerwami, ale robię to w zwykłych trampkach... dziwię się, że jeszcze nie nabawiłam się kontuzji przy codziennym skakaniu na skakance.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wytrwałości :)
      Dla mnie też długo Lidl był poza zasięgiem. Dobrze, że Biedronka też ruszyła z taką akcją.
      No właśnie, odpowiednie obuwie, to kwestia wygody i bezpieczeństwa. Pamiętam jak ja na skakance skakałam boso, oberwać wtedy skakanką, to niemiłe przeżycie...
      Trzymam kciuki żebyś dostała buty i ćwiczyła bardziej komfortowo :)

      Usuń
  4. Myślę, że sprawdzi się doskonale, ubrania nawet poskładane cieszą oczy kolorami, buty też! Dla mnie ważny jest strój do ćwiczeń w którym świetnie się czuję i który mi się podoba, bo to dodatkowa porcja motywacji. Przecież nie jesteś jakim wyczynowcem, który musi mieć jakieś supr osiągi więc Twój strój nie musi być z kosmicznych materiałów. Ale zapał z tego posta bije, a za oknem prawie wiosna i ja też szykuję się do wielkiego otwarcia sezonu biegowego od soboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, przyznam Ci, że jak założyłam ten kompletny strój, to naprawdę poczułam chęć do ćwiczeń, bo ładne, kolorowe i wygodne :) Tak naprawdę ćwiczyć można we wszystkim, kwestia determinacji i komfortu/wygody. Ja ćwiczyłam i będę ćwiczyć w domu, ale chciałabym też zacząć chodzić do klubu i mając w czym, będzie mi łatwiej :)
      Trzymam kciuki za Ciebie i siebie :) Nie wiem czego się życzy biegaczom, dobrych ścieżek? ;) W każdym razie niech Ci się dobrze biega :D

      Usuń
  5. Super te buty! Jaka cena? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te lidlowe 59,90, w Biedronce będą/są po 49,90 :)

      Usuń
  6. czaiłam się w gazetce na te buty... teraz już nigdzie ich nie dostanę :/ zresztą... kolor do chodzenia po ulicy zbyt pstrokaty, a znając życie i tak nie uda mi się ruszyć tyłka do ćwiczeń,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było kilka kolorów, ja wybrałam te najintensywniejsze :) W biedronce też będą/są buty, w łagodniejszych kolorach :) Jeszcze masz szansę :)

      Usuń
  7. Jejku !! Chyba muszę odwiedzić lidla :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiedz mi czy jak założysz spodnie i jak się schylisz to czy nie prześwitują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, wiesz co, nie zwróciłam na to uwagi, ale spojrzę jutro i dam Ci znać :)

      Usuń
    2. Dziękuję ;) Będę czekać ;)

      Usuń
    3. Spodnie ogólnie nie prześwitują, nie trzeba mieć też dłuzszej bluzki, trochę odznacza się linia majtek i tylko bardzo kontrastowy kolor jak białe w czarne kropki, trochę widać przy schylaniu, reszta nie prześwituje :) Ale spodnie przyjegają do ciała i takie rzeczy jak celulit trochę widać.

      Usuń
    4. Dziękuję Ci bardzo ! Właśnie ad tym się zastanawiałam. ;)

      Muszę jechać je obejrzeć !

      Usuń
  9. Ładny ten Twój strój, zwłaszcza buty mi się podobają.
    Zakupy w Lidlu - dużo, tanio, emocje przy nowej gazetce gratis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, moje oczy także buty cieszą najbardziej :)
      A wiesz, że ja w Lidlu nigdy dużych zakupów nie zrobiłam? Ale gazetki lubię oglądać, takie mje zboczenie ;)

      Usuń
  10. ja czekam na poniedziałek i buty w biedronce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiałam, na które się zdecydować, ale kolory przemówiły za lidlem :)
      Trzymam kciuki za Twoje zakupy :)

      Usuń
  11. Fajny, W Decathlonie tez coś znajdziesz, tzn mogę zaopiekować się psem jakbyś chciała :D Ostatnio kupiłam stanik ale poluje na dół. Do moich 'ćwiczeń' muszę mieć coś obcisłego, a jak ostatnio byłam to jak po przecenie - puste półki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wątpliwość czy w Decathlonie wydałabym tyle samo ;) Ale nie wykluczam w przyszłości, a propozycję opieki sobie zapamiętuję ;D
      A to Ty nosisz tam jakiś dół? ;)

      Usuń
  12. niestety ja do lidla wybrałam się dopiero po 15 bo wcześniej nie mogłam i zastałam jeden wielki rozgardiasz... niczego już praktycznie w moim rozmiarze nie było... chciałam kupić taki top jak Ty, ale cóż.. musiałam wziąć ten droży z jakimiś tam pasami... po damskich butach śladu nie było... i nawet gdy była już godzina 15 było pełno ludzi.. najgorsze były za przeproszeniem stare babki, które stały tam po pół godziny jakby nie wiem czego szukały..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Tobie spełnił się mój koszmar...może wybierz się do Biedronki, tam podobne topy są i buty też będą (od poniedziałku).
      Może te panie pilnowały czegoś ;) a tak a serio, to masakra jak się ludzie potrafią zachowywać.

      Usuń
  13. Mam tą samą koszulkę :) Mój K.mi kupił na moją prośbę i trochę się rozczarowałam w domu bo okazało się że to S jest jakieś mega duże ;/

    Odnośnie zakupów w Lidlu- zawsze jak ma być coś dla mnie fajnego to stawiam się 10 min przed otwarciem żeby stoczyć owy bój... Co prawda jeszcze nigdy nie miałam sytuacji żeby nie udało mi się czegoś zdążyć złapać ale czasami faktycznie bywa ciepło...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie ćwiczę w specjalnych topach czy spodenkach, nie potrzebuję. Mam tyko "specjalne" buty, które kupiłam kiedyś w chińczyku i bardzo dobrze się sprawują. Lidla niestety w pobliżu nie mam, ale byłam w biedronce i kupiłam sobie te kilogramowe ciężarki - wreszcie nie muszę się męczyć z butelkami wody. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Planuję kupić parę rzeczy w Lidlu m.in. dresy oraz biustonosz sportowy. Mam nadzieję, że coś się uchowa do przyszłego tygodnia. :)
    Z oferty Biedronki wpadły mi w oko czarno-brzoskwiniowe adidasy. Zastanawiam się też nad hantlami, teraz ćwiczę z butelkami napełnionymi wodą, przydałoby się wreszcie coś bardziej profesjonalnego.:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Strój już mam od dłuższego czasu.
    Skompletowałam na wyprzedaży w sklepie 4F.
    Dominuje róż ;)

    Chwilowo biegać nie mogę - lewe kolano zastrajkowało.
    Ponownie ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam te legginsy :D jak dla mnie świetne, na tą bluzeczkę różową też się czaiłam, ale to innym razem coś może znajdę heh :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojj aj w Lidlu tez kiedyś biegłam po kurtkę i nawet mi się udało :) Po prostu takie zachowanie ludzi świadczy o naszej biedocie. Rzucamy się na to co tanie, bo nie stać nas na drogie ciuchy w sklepach sportowych. Co się tu dziwić.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne te butki! :)
    Tak, czas najwyższy brać się za ćwiczenia, bo lato już niedługo... :P

    dashapassions.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...