niedziela, 26 stycznia 2014

Egyptian Magic czyli wszechstronny magiczny krem z Ameryki :)

O kremie Egyptian Magic wspominałam Wam jakoś na początku grudnia. Od tamtego czasu, a nawet trochę wcześniej, używam kremu i mogę się na jego temat wypowiedzieć. 
Do tej recenzji przymierzałam się już od jakiegoś czasu, ale jak to zwykle bywa, okazało się, że wszystko odbywa się w swoim czasie i dzięki mojej zwłoce, mogłam przetestować krem Egyptian Magic jeszcze lepiej. 

Egyptian Magic to wszechstronny krem, który od lat robi furorę za granicą. Używają go gwiazdy mi.in Madonna, Kate Hudson, Emylli Bunt, polecają go popularne magazyny, wizażystki, lekarze i "zwykli" użytkownicy. A mimo to, pewnie tak jak ja, Wy o nim nie słyszałyście. Jakieś polskojęzyczne informację  na temat tego kremu na przestrzeni ostatnich lat można znaleźć w internecie, ale są to pojedyncze informację a i dostępność kremu w Polsce była do tej pory niewielka. Teraz możliwe, że się to zmieni, bo od niedawna Egyptian Magic ma oficjalnego dystrybutora na Polskę KLIK
Ponieważ mam okazję przybliżyć Wam nieco krem Egyptian Magic, niniejszym to czynię :)

Uprzedzam będzie długo, więc weźcie coś ciepłego i smacznego do picia i najlepiej z miodem ;)




Wg producenta
"Egyptian Magic® - wszechstronne działanie tego kremu nieustannie zachwyca jego użytkowników.
Jego naturalne składniki odżywiają i rewitalizują skórę przywracając jej naturalną zdolność do regeneracji.
Jednak od zawsze podstawą pięknego i zdrowego wyglądu skóry jest jej właściwe nawilżenie.
Dobrze nawodniona, zdrowa skóra jest jędrna, gładka, elastyczna i przyjemna w dotyku. Wolniej się starzeje i nie ulega podrażnieniom, jest sprężysta i bardziej promienna.

Egyptian Magic® spełnia wszystkie wymagania zdrowego, nowoczesnego i skutecznego kosmetyku:

NAWILŻA - wspomagając działanie ochronnej warstwy sebum i normalizując jego wydzielanie, utrzymując optymalną wilgotność wszystkich warstw skóry.
OCHRANIA - otacza skórę warstwą ochronną nie dopuszczając środowiskowych czynników drażniących.
KOI i ŁAGODZI - działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i przeciwutleniająco.
WSPOMAGA i PRZYWRACA normalne funkcje ochronne skóry.
POPRAWIA KONDYCJĘ skóry i włosów.
W 100% AKTYWNY - brak wody i innych wypełniaczy sprawia, że zbędne są chemiczne emulgatory, stabilizatory i konserwanty, a krem jest do 5x wydajniejszy od innych kremów na bazie wody.
W 100% NATURALNY - jedynie sześć naturalnych składników: oliwa, wosk pszczeli, miód, pyłek kwiatowy, mleczko pszczele, propolis.
SKUTECZNY - o jego nawilżających i wręcz uzdrawiających właściwościach najlepiej wypowiedziały się Gwiazdy Hollywood - osoby żyjące na wysokich obrotach oczekujące natychmiastowych i trwałych rezultatów.
NIE TESTOWANY NA ZWIERZĘTACH - firma Egyptian Magic Skin Cream LLC jest dumna z bycia partnerem PETA.
36 MIESIĘCY PRZYDATNOŚCI! - jedynie Egyptian Magic® pozostaje świeży i skuteczny przez 3 lata bez żadnych chemicznych konserwantów. Sprawiają to bakteriobójcze i antyutleniające własności zawartych składników pszczelich. "


Skład
Olive Oil, Beeswax, Honey, Bee Pollen, Royal Jelly, Propolis extract czyli oliwa z oliwek, wosk pszczeli, miód, pyłek pszczeli, mleczko pszczele, propolis.

Opis i działanie poszczególnych składników znajdziecie TU

Dostępność
Krem kupicie na stronie dystrybutora KLIK

Pojemność/cena
Krem dostępny jest w dwóch pojemnościach, mniejszy słoiczek 59 ml za 98 zł oraz większy 118 ml za 169 zł.

Opakowanie
Plastikowy, zakręcany słoiczek. Żadnych słoiczków w słoiczku, to co mamy w ręku całe wypełnione jest kosmetykiem.
Krem nie jest zabezpieczony wewnątrz np. sreberkiem, ale słoiczek zabezpieczony jest przezroczystą folia, z dodatkową naklejką z informacjami w języku polskim.



Krem wydobywamy prosto ze słoiczka palcem (chyba, ze używacie szpatułki). Oczywiście można mieć zastrzeżenie co do higieniczności takiego opakowania. Pozostaje jednak mieć zaufanie do producenta, że skoro krem ważny jest przez 36 miesięcy od otwarcia, to skład kremu działa jakoś samokonserwująco i jest też oporny na wkładanie palca tam i z powrotem. Oczywiście, mimo wszytko, zalecałabym zachować zasady higieny i nie wkładać do słoiczka brudnych rąk.

Na opakowaniu nadrukowane są napisy, niestety część lekko się starła w czasie używania.



Konsystencja
Krem w zasadzie przypomina konsystencją maść np. nagietkową, ale jest mniej tłusty i trochę bardziej gęsty. Ma konsystencję stałą, z wyczuwalnymi czasem drobnymi grudkami (jak w krystalizującym się miodzie), ale pod wpływem ciepła dobrze aplikuje się na palec i zmienia konsystencję na półpłynna, olejową. Łatwo się wsmarowuje/wmasowuje i nałożony w odpowiedniej ilości nie świeci się i nie tłuści. 




Tłustość kremu to coś czego się obawiałam, bo chociaż używałam olejków w pielęgnacji twarzy, to nie zawsze i nie każda tłustość na skórze mi odpowiada. Tu okazało się, że jest w porządku, zadziwiająco dobrze się wchłania, pozostawiając cienką warstewkę na skórze.

Należy go przechowywać w temperaturze pokojowej.






Zapach
Krem praktycznie nie posiada zapachu. Czasem jestem w stanie wyczuć w nim coś olejowo-propolisowego, ale muszę się wysilić.

Zastosowanie/Jak używam?
Krem można stosować wszędzie tam, gdzie mamy taką potrzebę :) 
Z popularniejszych zastosowań wymienia się: 
  • Nawilżający krem do twarzy i pod oczy
  • Miękki podkład pod makijaż 
  • Makeup Remover czyli do demakijażu
  • Balsam do ciała
  • Krem ochronny
  • Pielęgnacja włosów
  • Wysypka i podrażnienia 
  • Egzema, łuszczyca i atopowe zapalenie skóry
  • Blizny 
  • Ciąża 
  • Krem dla niemowląt 
Więcej TU


Jak ja go używam:
  • na twarz
  • na usta
  • na rzęsy
  • na skórki i paznokcie
  • na końcówki włosów, także na całe pasma
  • na podrażnienia/wysypki
  • czasem na dłonie


Nałożony cienką warstwą po chwili się wchłania, pozostawiając cieniutką ochronną warstewkę i lekki glow (nie świecę się na kilometr) lub tylko wyczuwalną pod palcami.

Twarz
Kremu używałam przede wszystkim na twarzy. Stosowałam go zazwyczaj dwa razy dziennie, rano, kiedy używam cienkiej warstwy  i wieczorem, kiedy nakładam go trochę grubiej (oczywiście nie ma co przesadzać, bo krem się nie wchłonie, a co najwyżej wytrzecie go w poduszkę). 

Już po pierwszym użyciu byłam pozytywnie zaskoczona, tym jaka gładziutka moja skóra była rano :)
Podrażnienia i ranki goją się szybciej, a koloryt skóry jest rano ujednolicony.

Krem świetnie sprawdził się w czasie stosowania kwasów. Dzięki niemu nie budziłam się rano z uczuciem ściągnięcia na twarzy (jak bywało w przypadku innego nawilżającego i natłuszczającego kremu), a skóra łuszczyła się w o wiele mniejszym stopniu, zaś suche skórki szybciej znikały. 

Krem mnie "nie zapchał" i nie spowodował wysypu. Informacja na stronie głosi "Dwa główne składniki Egyptian Magic®, to oliwa z oliwek i wosk pszczeli. Oliwa z oliwek jest oceniana na 2 w skali komedogenności (0-5), wosk pszczeli mieści się pomiędzy 0-2, w zależności od wielu czynników. 
Wszystkie inne składniki są na 0." 

A propos, polecam dział FAQ TU, bo znajdują się tam odpowiedzi, na możliwe nurtujące Was pytania i wskazówki dotyczące stosowania kremu.

Stosuję go też pod makijaż. Na początku miałam obawy, jednak niepotrzebnie, bo okazało się, że podkład wygląda na nim lepiej. Skóra się nie przetłuszcza, nie świeci się nadmiernie (jak zwykle w moim przypadku, po kilku godzinach od przypudrowania, nabiera blasku). Ale nie wiem czy z każdym podkładem i przy każdej skórze się tak samo sprawdzi.


Usta
Nawilża, natłuszcza, zmiękcza i chroni. Przynosi komfort suchym ustom, skóra robi się elastyczna, nie pęka. Dodatkowo fajnie nabłyszcza :) Likwiduje suche skórki, jeśli używam go regularnie (ale sięgam też po inne rzeczy).
Szybko się wchłania i przy cienkiej warstwie nie zostawia na ustach tłustego/ochronnego filtru, czego teraz zimą mi brakuje. Z resztą co ciekawe, jeśli posmaruje usta przed wyjściem na dwór, to siedzi na nich dość długo, ale w domu znika szybciej.

Nakładam także na pomadkę, w celu dodania ustom połysku.

Skórki i paznokcie
Skórki i paznokcie smaruje zazwyczaj jedynie tym co zostaje mi na palcach po aplikacji kremu na twarz, więc jest to cienka warstwa, ale o dziwo wystarcza by skórki były nawilżone. "Gołe" paznokcie także wyglądają w tedy na dodatkowo nawilżone/natłuszczone i po prostu wyglądają zdrowo.

Długofalowego działania na same paznokcie nie jestem w stanie stwierdzić, bo używałam serum i odżywki i zależało mi na ciągłości kuracji, dlatego EM było dla paznokci jedynie dodatkiem.


Rzęsy
Zastopował wypadanie rzęs, które zaczęły lecieć jak głupie. Miałam wrócić do pomadki Alttera (w końcu to zrobię), ale stwierdziłam, ze skoro i tak kremu używam na całą twarz, to równie dobrze mogę posmarować nim rzęsy. Poprawę zauważyłam już po kilku dniach.
Wydłużenia i czy przyciemnienia się nie dopatrzyłam, ale też tego nie oczekiwałam.

Włosy
Na całe włosy w charakterze maski było mi Egyptian Magic po prosty żal, ale nakładałam go obficiej na noc, na końcówki przed myciem. Także po myciu (czasem też na noc), na suche włosy cieniutką warstwą na końcówki oraz na poszczególne pasma, które były niesforne lub wyglądały jakby brakowało im nawilżenia. Po takiej aplikacji włosy wyglądały lepiej, były zdyscyplinowane, wygładzone, ale w żadnym razie nie tłuste czy obciążone, a końcówki były mięciutkie.

Wysypka/alergia/podrażnienie
Wspominałam już kiedyś, że od ponad roku mam problem  z alergiczno- psychosomatyczną wysypką. Po zjedzeniu czegoś prawdopodobnie z jakimś konserwantem oraz przy stresie (przy połączeniu tych dwóch czynników zazwyczaj reakcja jest silniejsza), dostaje wysypu drobniutkich, podskórnych krosteczek oraz plam, które także silnie swędzą.

Kilka dni temu miały miejsce sprzyjające okoliczności i właśnie dostałam takiej swędzącej wysypki. Pamiętając, że EM poleca się również w przypadkach alergii, podrażnień, łuszczycy czy egzemy, postanowiłam nie sięgać po nic innego jak właśnie krem Egyptian Magic.
Na noc zastosowałam grubszą warstwę, a w ciągu dnia (dokładnie połowy;)) zrezygnowałam z makijażu, jedynie na rzecz EM. Czy pomogło? Plamy i zaczerwienienie zmniejszyły się po nocy, swędzenie zniknęło niemal do zera. Kaszka wciąż siedzi na twarzy (nie wyeliminowałam stresora), ale skóra jest bardziej jednolita i nie dokucza mi to wkurzające swędzenie.

Smarowałam tez Lubemu pokrzywkę i zadrapania, łagodziło podrażnienie i mam wrażenie, że u Niego też wspomagało gojenie.


Zima
Zima w ostatni tydzień ostro daje mi (jak pewnie i Wam) w kość pod względem ujemnych temperatur. Podobno taki mamy klimat, co zrobić? Ano, chociażby ciepło się ubierać i ochraniać odsłonięte części ciała w tym twarz.

Rano, kiedy wychodzę na spacer z psem nakładam cienko Egyptian Magic na policzki, nos i okolice oraz grubiej na usta, twarz lekko pudruje  (robię to zawsze przed wyjściem rano). EM stanowi dobrą ochronę, policzki owszem różowieją, ale tak nie pieką, nie podrażniają się, skóra nie pęka, nie wysycha i nie przypomina tarki.

Podsumowując

Plusy
  • naturalny skład
  • brak konserwantów, parabenów i innych "wspomagaczy"
  • nawilża i odżywia skórę
  • chroni przed wysychaniem/uciekaniem wody z naskórka
  • zmiękcza i wygładza skórę
  • łagodzi podrażnienia
  • ujednolica koloryt
  • wielofunkcyjny
  • wydajny

Minusy
  • cena
  • konsystencja-dla niektórych
  • produkty pochodzenia pszczelego, jeśli macie alergię lub jesteście weganami/kami
Co do ceny, to oczywiście kwestia dyskusyjna, bo dla jednych będzie to spory wydatek, dla innych niekoniecznie.

Dla mnie wydać przeszło 90 zł za krem, nie jest mało, ale jeśli wezmę pod uwagę jego wielofunkcyjność i to, że jeden produkt może zastąpić kilka innych, skład, który niewątpliwie jest dobry i wart docenienia oraz wydajność, to już sprawa przedstawia się nieco inaczej.

Przez 2,5 miesiąca używania EM zużyłam 1/4 opakowania (stosując go na twarz 2x dziennie i nie tylko), krem z Sylveco (który także ma dobry skład, kosztuje 25 zł) zużyłam w przeciągu 3 miesięcy (stosując go głównie rano czyli 1x dziennie). Dość prosto można obliczyć, co się bardziej opłaca :)


Moja opinia
Mam suchą skórę i to czego szukam w kremie na pierwszym miejscu to nawilżenie. Jest to też jeden z powodów, dla którego przywykłam do bardziej wodnistych specyfików. Jednakże wbrew powszechnej (jak sądzę) opinii skóra nie wchłania wody z kremu. To co krem powinien robić, to zabezpieczyć skórę przed utratą wody z wewnątrz (niedługi artykuł na temat nawilżania przeczytacie TU, na stronie EM, też co nieco na ten temat TU). 
Egyptian Magic nie ma w sobie wody i jest czymś w rodzaju koncentratu (wspomniany brak wody, emulgatorów i innych wypełniaczy), a jego konsystencja jest gęsta i przypomina maść, czyli nie jest tym do czego przywykłam i co lubiłam. Jednak już od pierwszego użycia przekonałam się, że krem bez wody może zapewnić mi miękką, gładką, jędrną czyli nawilżoną skórę, a dalej tylko utwierdzałam się w tym przekonaniu.

Jestem kobietą, jestem ciekawa nowych rzeczy i chętna do testowania nowości spełniających moje wymogi. Myślę, że nawet gdybym znalazła swój rzekomy idealny krem i tak nie zostałabym przy nim do końca życia, choćby dlatego, że nasza skóra się zmienia i miewa różne potrzeby, w różnym czasie. 

Na ten moment Egyptian Magic daje mi to, czego potrzebuje. Korzystam z jego wszechstronności i cieszę się, że mam go w swojej kosmetyczce. Kiedy już mi się skończy, a nie nastąpi to tak szybko, z pewnością rozważę zakup kolejnego opakowania.



Zaciekawił Was ten magiczny krem? :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

40 komentarzy:

  1. Krem mnie zaciekawił ale cena lekko ostudziła moje zaciekawienie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawdą, że jest to większy jednorazowy wydatek.

      Usuń
  2. AAAA Jaki cudny ma skład! Pszczółki się przy nim napracowały :) Propolis ma działasnie antyseptyczne więc wierzę w te 36 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też skład zachwyca :) Miodek, propolis, też myślę, że dałby tyle radę :)

      Usuń
  3. Zaciekawił niezmiernie, piękny skład, nietestowany. Już myślałam "kurcze, muszę go mieć", ale cena mnie troszeczkę zatrzymuje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że w jednej chwili wydać tyle na krem, to nie mało.

      Usuń
  4. Spojrzałam na skład i już wiem dlaczego jest taki cudowny. Mam "domową" wersję tego kremu w lodówce. Powiem szczerze, że nawet na problemy z paznokciami pomaga i na cóż grzybica to za duże słowo, ale jak miałam problem z ciemnymi plamami na paznokciach być może na podłożu grzybicznym to po kilku kremowaniach zniknęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super! :) Spotkałam się z przepisem na domową wersję. Świetnie, że Ci pomaga :) tez zauważyłam pozytywne działanie na paznokciach, ale nie miałam pewności co do "prowodyra" ;)

      Usuń
  5. Widzę go pierwszy raz, ale jest na prawdę bardzo ciekawy. Super, że ma tyle zastosowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że ta wielość zastosowań jest super :)

      Usuń
  6. Po tej recenzji stwierdzam, że jego wszechstronność jest warta tej ceny :) Zapragnęłam go xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie wygląda, jako suchoskórec też się nad nim zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm ... Zbyt treściwa ta formuła dla mnie.
    Choć przyznaję, wachlarz zastosowań godny uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, nie każdemu, wszystko :)
      Jego wszechstronność jest ogromnym plusem.

      Usuń
  9. Sam miód jest niezastąpionym konserwantem. Gdzieś czytałam, że odnalezione naczynia mające kilka tysięcy lat, a kiedy zostały otwarte w środku był miód w stanie niezmienionym. :D Nie pasuje mi tylko ta oliwa w składzie, nie służy za bardzo mojej skórze. Za taką cenę nie chciałabym ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite :) Teraz z jeszcze większym szaczunkiem spojrze na miód :)
      To racja, jeśli Ci nie służy, a jest na pierwszym miejscu, szkoda ryzyka.

      Usuń
  10. Wydaje się bardzo ciekawy, a skład ma świetny.
    Świetną recenzję napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo ciekawy :)

      Dziękuję, starałam się, jak zawsze ;)

      Usuń
  11. Gdyby nie ta cena to pewnie szybciej bym się zdecydowała na zakup, może jak dostanę kiedyś pracę to się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy krem! Trochę działaniem przypomina mi masło shea, które ja stosuję zarówno na twarz na noc - rano budzę się z miękką skórą, oraz pod oczy, na dłonie itd.
    Skład tego kremu również jest interesujący, szkoda że cena jest dosyć wysoka (a ja lubię każdego kremu zawsze nakładać duuuużo :D więc pewnie i zużyłabym w mig;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też swego czasu używałam masło shea, choć było dla mnie za tłuste. Sprawdziło się za to idealnie jako maseczka w połączeniu z lampą na poczerweń :)
      Myślę, że szybko przekonałabyś się, że nakłądanie tużej ilości EM mija się z celem :)

      Usuń
  13. Cholerka, napaliłam się na niego a jak przeczytałam cenę to się załamałam :D Może sobie pod choinkę kupię w następnym roku to cudeńko :D Sama jestem na etapie poszukiwania kremu idealnego, bez zbędnych składników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy-cztery "normalne" kremy (jeszcze w zależności jaki kupujesz) i masz Egyptian Magic :) Do gwiazdki, jeszcze dalekooo ;)

      Usuń
  14. patrząc na skład i działanie to krem miodzio :), ale chyba muszę sobie odkładać kaskę co miesiąc i może za jakiś czas pomyśleć o EM :) Jak chcą ludzi nakłonić do naturalnych kosmetyków jak ceny są tak porażające ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, miodzio ;) Cena jednorazowo nie mała, ale nadrabia wydajnością i składem.
      Niestety, często te naturalne i bezpieczne swoje kosztują, proces pozyskiwania naturalnych składników bywa kosztowny, muszę spełnić o wiele większe wymogi, przejść inny proces produkcyjny. A często w chemicznych masówkach składników aktywnych czasem z lupą trzeba szukać, choć na opakowaniu największymi literami są wypisane...

      Usuń
  15. Pierwsza moja myśl - Jest idealny. Nie sądziłam, że takie coś istnieje, hah xD
    Ale cena jest troszkę wysoka :/
    http://borenium.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, do niskich nie należy, ale wiesz gwiazdy super tanich rzeczy nie używają ;)

      Usuń
  16. Uwielbiam :) Z racji tego ze mam tylko probke uzywam oszczednie i tylko w ważnych momentach (po kwasie kiedy mam bardzo suche usta). Czuję zapach miodu i sama zastanawiam sie nad kupnem, ale cena troche zaporowa :( Myślę, że jak w końcu dobrze poznam swoją twarz to będzie mi latwiej ocenić czy potrzebuję cyz nie. Na tę chwilę kocham :) Dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)
      Jednorazowy wydatek należy do tych większych, to prawda.
      Obserwuj, testuj, w końcu poznasz jej potrzeby :)


      Omijaj usta przy kwasie ;)

      Usuń
  17. Strasznie mnie ten krem zainteresował, zastanawiam się, czy nie można by było go samemu ukręcić, bo skład jest prosty. Mojej skórze służą naturalne kosmetyki, więc pewnie prędzej czy później się na niego skuszę, albo sama go zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, można spóbować go zrobić w domu, gdzieś nawet widziałam przepis (teraz go jednak nie znajdę). Pozostaje kwestia proporcji i pochodzenia składników. Albo pójść na łatwiznę i kupić gotowy, co kto lubi :) Daj znać, na co się zdecydujesz i jak się u Ciebie sprawdzi :)

      Usuń


  18. JoanHalloway

    Chwalona: 44 raz(y)


    2011-09-06 16:27:15
    Nie rozumiem zachwytów na youtube
    Zachęcona bardzo pozytywnymi swojego czasu recenzjami produktu na anglojęzycznym youtubie, postanowiłam zakupić ten krem. Krem zamknięty jest w dość tandetnym, plastikowym opakowaniu, ale za tę cenę jest to wybaczalne - ma on działać, a nie dobrze wyglądać. Niestety w moim przypadku nie działa. Ma on konsystencję gęstej maści, która w kontakcie z ciepłem skóry zmienia się w gęsty olej. Stosowałam Egyptian Magic jako balsam do ciała, na przesuszone miejsca na ciele, jako krem do rąk - w każdym z tych przypadków dzieje się to samo. Krem zostawia tłustą powłokę, śmierdzi dość intensywnie i nie robi nic - mam wrażenie, że w ogóle nie wsiąka w skórę tylko siedzi na wierzchu. Na drugi dzień skóra tak jak była przesuszona tak jest nadal, jego właściwości lecznicze również włożyłabym między bajki. Jedyny plus - jest bardzo wydajny i dlatego nie mogę go zużyć.
    Nie polecam nikomu - strata pieniędzy.

    Używam tego produktu od: ponad roku
    Ilość zużytych opakowań: wciąż w tracie pierwszego
    Oceniono na 1.50 na 5 gwiazdek.

    Kupiłabyś ten produkt ponownie? Nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam opinię :) te pozytywne i negatywne :) i myślę, że zdecydowanie przeważają pozytywne :)
      Nie każdemu wszystko odpowiada, tak będzie z każdym produktem. Ja jestem zadowolona, musiałam nauczyć się ile potrzebuję go używać, inaczej bym narzekała, że się "w ogóle nie wchłania i nic nie mogę zrobić bo jestem cała tłusta".

      Tak w ogóle, to nie rozumiem celowości komentarza, jeśli się tylko przekleja czyjąś opinie i ani me ani be, nawet zapytania czy jakiejkolwiek uwagi.

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...