piątek, 13 września 2013

Moje doświadczenia i przemyślenia na temat wypadania włosów

Dziś kontynuje temat z wczoraj czyli będzie o wypadaniu włosów. Mam wrażenie, że większość z nas narzeka na wypadanie włosów. Warto się jednak zastanowić czy jest to realny problem czy nasza fizjologia, a my niepotrzebnie się tym zamartwiamy. Zapraszam do lektury :)
O wypadaniu ogólnie
Wypadnie włosów to naturalne zjawisko (w ten sposób odnawiają się one). Włos żyje średnio około cztery lata, potem obumiera i wypada, a mieszek odpoczywa przez 2–4 miesiące. Następnie pojawia się nowy włos. Według normy mamy prawo tracić do stu włosów dziennie. Przeciętna długość ich życia, podobnie jak grubość czy gęstość, w dużym stopniu zależą od czynników genetycznych. Dlatego niektóre kobiety „gubią” tylko kilkanaście włosów na dobę, a inne aż kilkadziesiąt. 
Problem zaczyna się wtedy, gdy włosów wypada więcej niż przewiduje norma. Podaje się, że taką normą jest wypadanie 100 do nawet 200 włosów dziennie. Jednakże jeżeli do tej pory dla kogoś normą było 20-30 włosów dziennie, a nagle zaczęło wypadać ich 2–3 razy tyle, należałoby zgłosić się do dermatologa. Podobnie, jeśli włosów nie wypada wiele, ale z określonych miejsc (widać niemal łyse „placki”) albo zauważymy ich przerzedzanie się na skroniach, nad czołem lub czubku głowy.
Powody wypadania włosów.
Jednym z najczęstszych jest stres i związane z nim zjawiska: długotrwałe napięcie, zmęczenie, przepracowanie, niedobór snu i ruchu (zwłaszcza na świeżym powietrzu). Kolejną przyczyną jest niedożywienie. Niedobór różnorodnych makro- i mikroelementów oraz witamin, zwłaszcza jeśli taki stan trwa kilka czy kilkanaście tygodni, odbija się na zdrowiu i wyglądzie włosów.
Czasem niedobór tylko jednego związku może być przyczyną wypadania włosów. Tak dzieje się m.in.
w przypadku niewielkiego nawet obniżenia poziomu żelaza (często zdarza się przy obfitych miesiączkach) lub jego niedoboru np. w anemii. Podobnie jest z magnezem, wapniem, cynkiem czy witaminami: H, z grupy B. Kondycja włosów zależy też od prawidłowego funkcjonowania układu hormonalnego. Wahania między proporcjami żeńskich i męskich hormonów (co zdarza się nie tylko w okresie przekwitania) mogą doprowadzić do łysienia androgennego (wypadanie włosów na skroniach czy nad czołem). Często intensywne wypadnie włosów powodują zaburzenia wydzielania hormonów tarczycy. Wypadanie włosów może być także objawem zatrucia chemicznego wywołanego np. pracą w szkodliwych warunkach oraz przebytej choroby zakaźnej z gorączką dochodzącą do 40 C (wystarczy zwyczajna grypa). Podobnie mogą zareagować włosy na operację czy nawet drobny zabieg chirurgiczny (np. usunięcie zęba), a także na przyjmowanie niektórych lekarstw.
Żródło: KLIK
Słów kilka na temat mojego wypadania
Moje włosy przeszły ze mną wiele, kilkuletnie rozjaśnianie, farbowanie i znów rozjaśnianie, codzienne stosowanie prostownicy, trzy narkozy i usunięcie 4 zębów oraz długotrwały stres.
Włosy wypadały, owszem, ale jakoś specjalnie nigdy się tym nie przejmowałam, ot wypadają bardziej lub mniej, w końcu miały też swoje powody. Dwa lata temu zaczęłam przyglądać im się baczniej, traktować łagodniej i sensowniej dbać. 
Zwiększone wypadnie zaobserwowałam tak naprawę właśnie od kiedy zaczęłam bardziej o nie dbać (przerzuciłam się na pielęgnację bardziej naturalną, bez sls, odstawiłam silikony, czytałm składy, odstawiłam suszarkę i prostownicę, itp.) i używać w ich pielęgnacji oleji. Po każdym ich nakladaniu, dużo włosów zostawało mi na rękach. Potem kolejne podczas mycia, nakładania odżywki. Doszło do tego, że
z lękiem szłam myć włosy. Pocieszałam się tym, że włosy mi odrastają, bo faktycznie wciąż przybywało baby hair.
W końcu moje włosomaniactwo trochę bardziej się rozwinęło i zaczęłam pic skrzypopokrzywę, używać wcierek a z czasem zaczęłam kupować kosmetyki dedykowane włosą wypadającym i brałam witaminy. Włosy wypadały, ale mniej, wciąż rosły nowe, więc starałam się już tak nie zamartwiać z tego powodu. Do czasu aż kilka miesięcy temu przyszedł kryzys i włosy znów zaczęły lecieć a nowe przestały rosnąć. Początkowo obwiniałam maskę koloryzującą, ale w końcu doszłam do tego, że przestałam brać witaminy i oto efekt. Wróciłam do witaminek, ziółek i kosmetyków na wypadanie, aż kupiłam pijawkowy balsam i w końcu to on, w największej mierze ograniczył wypadanie.
Jak wczoraj pisałm, odczas kuracji balsamem z enzymami pijawek, nauczyłam się czegoś o moich włosach
i o tym jak wypadają, przy okazji poczynilam kilka ogólnych refleksji na temat wypadania włosów.
Co zaczęłam robić/czego się nauczyłam?
  • Zaczęłam liczyć włosy. Liczyłam te z czesania, mycia, przeczesywania włosów dłonią, aplikowania wcierki. Liczyłam, sumowałam, czasem orientacyjnie, ale liczyłam. 
    Po co? Daje to swego rodzaju kontrolę i pomaga zorientować się w sytuacji. Wiecie ile faktycznie włosów Wam wypada. Ponad to po któtkim czasie uczycie się tego jak wygląda jaka ilość włosów. Przerażające jest jak wyciąga się, zdawałoby się całkiem sporą garstkę włosów, ale jak je policzycie okazuje się, że nie jest ich wcale tak dużo. 
    Pomoże Wam to w ustaleniu swojej dziennej normy wypadania i pomoże odpowiedziec na pytanie czy faktycznie mamy do czynienia z wzmożonym/nadmiernym wypadaniem czy tylko nam się wydaje.
  • Zaczełam czesać włosy przed myciem (także je liczyłam). 
    Do tej pory rzadko to robiłam, co tylko potęgowało moje przerażenie ilością wypadających włosów podczas mycia. Kiedyś, ponieważ prostowałam włosy, czesałam je kilkakrotnie w ciągu dnia (min. 3 razy), od kiedy pozwalam im się falować a czasem nawet kręcić, czesałam je głownie po myciu, czasem raz dziennie, czasem wcale. 
    Ponieważ włosy mają swoją dzienną normę wypadania (pamiętajcie, że dla każdego może ona wyglądac inaczej), jeśli nie będa mialy okzaji wypaść jednego dnia, to zrobią do drugiego czy trzeciego, kiedy będą miały ku temu okazję a ich ilośc będzie wtedy większa, zsumowana z dni poprzednich.
  • Przekonałam się, że moje włosy nie za bardzo lubią kiedy się w nie coś wciera, za badzo dotyka i ogólnie przy nich majstruje :) Doczytałam, że w ogóle nie powinno się wcierać
    a wklepywać. Z drugiej strony masaż skóry głowy jest wskazany, bo pobudza mikrokrążenie, tak więc ostrożnie, z umiarem i miłością :) Myślę, że dobrze jest zaiwestować kilka złoty
    w masażer czy odpowiednią szczotkę.
  • Zaczęłam też kombinować z inną metodą olejowania włosów (to dotychczas podczas tego procesu widziałam duże ilości wypadających włosów). Wcześniej kładłam olej na skórę głowy i suche włosy przed myciem, zazwyczaj na całą noc. Teraz głównie próbuję na zwilżone włosy, mokre po myciu i umijam skalp.
  • Postanowiłam mniej się przejmować :) Doszłam do wniosku, że włosy tak już mają, że wypadają a dopóki te ilości nie przekraczają sugerowanych i moich własnych norm będę zachowywała spokój. Zwiększone ilości włosów jakie wypadają podczas mycia uznaję za normalną, jeśli w dni bez mycia włosów wypada mi o wiele mniej. Niemniej kontroluję sytuację licząc włosy, choćby orientacyjnie.
  • Obserwuję siebie i swój organizm.

Co mi pomaga na wypadanie?

  • Przyjmowanie witamin. Obecnie biorę Maxivitę, z biotyną i żen-szeniem; 
  • Picie skrzypopokrzywy, które u mnie głównie pobudza włosy do wzrostu i "wyrostu" oraz dostarcza organizmowi cennych mikroelementów;
  • Wspomniany już balsam przeciw wypadaniu z enzymami pijawek;
  • Jeszcze delikatniejsze obchodzenie się z włosami, raczej staram się produkt nakładać,
    a nie wcierać;
  • Wizualizacja. Możecie się dziwić czy krzywić, ale wizualizację stosuję przy różnych dolegliwościach, np. bólu głowy czy stanach przed przeziębieniowych. 
    W mojej wizualizacji zakładam n agłowę specjalny hełmn, który wzmacnia moje cebulki włosów, zatrzymuje je na miejscu a także pobudza włosy do wzrostu. Nie robię tego dostatecznie często, zazwyczaj jedynie chwilę przed zaśnięciem, kiedy mi się przypomni, ale wiem że myśli
    i wizualizacja mają moc :) 
    Wizualizację od lat wykorzystuje się mi.in. w treningach spotrowców czy terapiach nowotworowych, a wykorzytując siłę swego umysłu ludzie potrafią dojść do pełnego zdrowia, ze stanów w których lekarze nie dawali im już szans.

  • Ogólne zdbanie o siebie i swoje zdrowie fizyczne i psychiczne.

Co mi szkodzi?
Głównie działania odwrotne do poprzedniego punktu, czyli:
  • Brak dodatkowej porcji witamin. 
    Chocaż staram się odżywiać racjonalnie, wiele mi brakuję do mojej wizji zdrowego odżywiania, dlatego stosuję dodatkową suplementację (spotkałam się z opiniami lekarzy, że spożywając współczesną, wysoko przetworzoną żywność, suplementacja jest koniecznością).
    Już po krótkiej przerwie w przyjmowaniu witamin, zaobserwowałm ich wzmożone wypadanie.

  • Stres. Chociaż staram się mniej przejmować, to zauważyłam, że jestem w ciagłym napięciu. Ponadto w takim stanie zazwyczaj napięta jest skóra głowy, co dodatkowo ma negatywny wpływ na włosy a przede wszystkim cebuli włosów, które są niedokrwione. 
    Czasem wystarczy chwila oddechu, refleksji, intencji a nawet prośba by skóra głowy się rozluźniła. U mnie działa :) 

  • Brak snu. Skończyły się czasy kiedy mogę zarwać nockę, teraz kilka godzin mniej przeznaczoneych na nocny odpoczynek, odbija się zwiększonym wypadaniem już następnego dnia.
  • Ciasno i/lub wysoko związane włosy. Moje włosy przed obcięciem często związywałam
    w wysoki koczek, w ciągu dnia i praktycznie zawsze na noc. W efekcie bardzo często bolała mnie skóra głowy i w miejscu wiązania dość znacznie przerzedziły mi się włosy. 
    Po obcięciu spałam w rozpuszczonych włosach i było mi cudownie :) Teraz kiedy włosy robią się z każdym miesiącem dłuższe, zaplatam je w wysoki, luźny warkocz lub wzijam w ruloniki
    i podpinam nad karkiem. 

Poza tym wzmagać wypadanie może też:
  • nieodpowiednia pielęgnacja czyli mi.in nieodpowiednio dobrane kosmetyki;
  • silne detergenty;
  • składniki uczulające;
  • choroby skóry głowy;
  • zbyt sucha ale też zbyt tłusta skóra głowy;
  • niedelikatne obchodzenie się z włosami, ich szarpanie przy czesaniu szczególnie gdy są mokre;
  • farbowanie, prostowanie, suszenie gorącym powietrzem oraz mycie w za ciepłej wodzie;
  • duża ekspozycja głowy na słońce i wysokie temperatury;
  • odchudzanie;
  • okresy przesilenia (wiosna, jesień), kiedy odporność organizmu może być obniżona;
  • przymowane leki, szczególnie długotrwale;
  • wpomniane wcześniej zaburzenia hormonalne. Jeśli problem z wypadaniem nasila się w dodatku czujecie się przemęczone, senne, macie problem z utrzymaniem wagi mimo braku zmian
    w odżywianiu czy w ogóle coś niepokoi Was w waszym samopoczuciu, udajcie się do lekarza na badania (morfologia, oznaczenie hormonów TSH).

Nadmierne wypadanie włosów praktycznie zawsze jest informacją od organiznu i objawem czegoś . Ponad to bardzo często jest to objaw z tzw. opóźnionym zapłonem, czyli przyczyna miała miejsce kilka tygodni a czasem nawet miesięcy przed wzmożonym wypadaniem, kiedy trudno nam już powiązać konkretną przyczynę ze skutkiem.
Przede wszystkim należy dbać o siebie na codzień, zdrowo się odżywiać, wysypiać, dbać
o odpowiednią dawkę ruchu, czyli ogólnie wszystko to o czym wiemy, a nie zawsze udaje nam się to robić :) Najpierw zadbajmy o swoje wnętrze, bo to będzie miało bezpośrdnie przełożenie na nasze włosy, skórę, paznokcie i ogólne samopoczucie. Potem sięgajmy po kosmetyki, które wspomogą nas od zewnątrz.
Oczywiście jeśli zależy nam na szybszych rezultatach, warto działać wielopłaszczyznowo czyli np. łykać witaminy i stosować wcierkę.


Uff...mam nadziję, że przebrnełyście :)
Starałam się nie tylko ogólnie nakreślić problem wypadania włosów, ale głównie opisać to na moim przykładzie. Może moje doświadczenia i przemyślenia, którejś z Was, w jakiś sposób pomogą.



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No, niestety. Więcej magnezu, zdrowsza dieta i jeśli nie da się wyeliminować stresora, to chociaż go oswoić. I pracować nad emocjami :) łatwo powiedzieć ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że zebrałaś to wszystko w jeden post :) Ja też mam niestety czasem problem z wyraźnie zwiększonym wypadaniem, ale właśnie staram się kontrolować czy mieści się to w normie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciszę się, ze tak uważasz :)
      To dobrze, że kontrolujesz, łatwiej wtedy reagować.

      Usuń
  3. Ja mam problem z wypadaniem włosów przy stresujacych sytuacjach. Co prawda mam już je za sobą, ale włosy nie są już tak gęstę dlatego staram się pić regularnie pokrzywę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, zostawia to swój ślad. Może spróbuj pić też skrzyp (najlepiej gotowany), krzem w nim zawarty ma ogromny wpływ na włosy ale też na cały organizm.

      Usuń
  4. u mnie wypadanie powoduje szampon przeciw wypadaniu + chlorowana woda.... taki paradoks :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej jakiegoś składnika w tym szamponie Twój organizm nie toleruje. Co do chlorowanej wody, aby się go pozbyć, jeśli masz możliwość, możesz korzystać z filtra, gotować wodę 15 minut bez przykrycia, odstawić wodę na 24 godziny lub chociaż kilka godzin albo stosować węgiel aktywny. Dość to upierdliwe ale skuteczne, podobno :)

      Usuń
  5. Moje włosy coraz gorzej sobie radzą z moją przyczyną wypadania :(. Kiedyś były odporniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wciąż podrażnienie po tamtym szamponie CHI?

      Usuń
  6. Przydatny post, ja też głównie przez stres zmagam się z wypadającymi włosami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś robisz by go ograniczyć czy wzmocnić swoją odporność na niego?
      Spokoju życzę :)

      Usuń
  7. Oj ja już długo się nad swoim wypadaniem zastanawiam. Jeszcze 4 lata temu kucyka wiązałam na dwa owinięcia gumki, teraz na 3, nawet 4;( Włosów leci mi całe mnóstwo, teraz jestem przed badaniem tarczycy, bo mam na niej guzka, więc może to jest przyczyną.... Ze swoimi kręconymi czeszę je tylko na mokro, po umyciu, ale ich ilość mnie przeraża;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że to właśnie tarczyca jest przyczyną i po włączeniu leczenia sprawa się unormuję. Mimo wszystko myślę, że warto działać wieloetapowo czyli odpowiednia dieta, suplementacja, kosmetyki, zioła, ogólnie zdrowy tryb życia i ograniczenie stresów. I jeśli nie liczysz jeszcze włosów, zacznij i oczywiście uwzględnij te dni w których się nie czeszesz czyli to co Ci wypada przy i po myciu podziel przez ilość dni bez mycia. Mnie to bardzo pomogło. Ważne też by nie denerwować się wypadającymi włosami, oczywiście trzeba działać, ale stres z powodu wypadających włosów nie pomoże na ograniczenie tego problemu.
      Czasem ciężko znaleźć produkt, który na nas podziała, ale trzeba próbować.
      Czymś już walczysz?

      Zdrówka i spokoju Ci życzę :)

      Usuń
    2. Walczyć nie walczę zbytnio... od lutego piję siemię lniane,przerzuciłam się na szampony alterry bez sls-ów. Odżywiam się zdrowo, stres mam dozowany umiarkowanie więc... No zobaczymy co mi podczas badań wyjdzie. I faktycznie, jak podzielę te włosy na dni bez czesania, to może tak źle nie będzie.

      Usuń
  8. Bardzo przydatny post (kolejny), na który czekalam. Niby jest takich info w necie już od groma ale ja potrzebowałam czegoś co samo do mnie trafi. Od dziś zmieniam sposob masażu skalpu i już wiem, że na pewno zrobię badania krwi :) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jakkolwiek mogłam pomóc :) Trzymam kciuki :)

      Usuń
  9. Bardzo dobry i przydatny post, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...