piątek, 12 lipca 2013

Zmysłowa i pielęgnująca ochrona. Alterra Jojoba i szałwia

Jako, że mamy lato i (raczej) ciepło (a właściwie było wczoraj gdy wpis ten powstawał) a czasem nawet upalnie bywa, że się pocimy. Większość "normalnych"osób woli uniknąć sytuacji znanych np. z komunikacji miejskiej czyli wydzielania nieprzyjemnej woni przy akompaniamencie radosnego kap kap spod paszki, czasem o zgrozo, na niższego współpasażera. Tak, niestety, byłam kiedyś w takiej sytuacji, byłam dzieckiem i w czasie podróży autobusem w letni, upalny dzień, kapnęło mi na czoło z pachy pana stojącego nade mną...

Chyba pod wpływem tego traumatycznego doświadczenia przez lata szukałam antyperspirantu doskonałego, co by nie uronić ani kropelki. 24, 48 a nawet 72 h im dłużej i mocniej takie dezodorant miał chronić, tym lepiej. To nic, że przecież i tak co najmniej raz dziennie dokonuje się ablucji, ale jeśli ma działać 72 h, to po 12 przecież nie wymięknie. Aż doszłam do blokera, cud i olśnienie! Aż do pierwszego użycia i uczucia, że moje pachy płoną ogniem piekielnym. Trochę zluzowałam a potem przeszłam na tą bardziej naturalną stronę mocy. Używaliśmy ałun (jeszcze stoi w szafce i pewnie długo postoi "wydajnioch" zanim go zużyjemy), co to niby taki naturalny i cudowny, a nie do końca jest. Myślałam o Crystalu w spray'u, ale to praktycznie to samo co w kamieniu. Z ciekawości sięgnęłam  po dezodoranty Alterry, bo większość ich kosmetyków lubię i mi służą.

Po 1,5 miesięcznym testowaniu, mogę powiedzieć na jego temat słów kilka.



Wg. producenta
"Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Dzięki zmysłowemu zapachowi dezodorant w sprayu Alterra zapewnia przyjemne uczucie pielęgnacji przez cały dzień. Połączenie substancji aktywnych wody szałwiowej*, wyciągu z liści melisy* oraz wyciągu z liści oczaru* w sposób naturalny reguluje wydzielanie potu i nadaje skórze świeży zapach, delikatnie ją pielęgnując. Gwarantowane cechy produktu: nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących bez silikonów, parafi ny i innych związków olejów mineralnych tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego *Surowce pochodzące z kontrolowanej biologicznie uprawy.Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego."





Skład
Alcohol, Aqua, Bisabolol, Simmondsia Chinensis Extract, Salvia Officinalis Water, Melissa Officinalis Extract, Hamamelis Virginiana Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Extract, Parfum, Benzyl Benzoate, Coumarin, Linalool, Limonene, Citral, Eugenol, Geraniol, Citronellol. 




Opakowanie
Zgrabna, smukła szklana butelka z atomizerem i plastikową nakrętką. 
Butelka dobrze leży w dłoni, jest poręczna. Atomizer działa dobrze, nie zacina się, dozuje odpowiednią porcję dezodorantu.

Konsystencja
Płynna, wodnista.

Zapach
Obłędny :) Niezwykle świeży i kojący zmysły. Po kilku próbach jego określenia doszłam do wniosku, że dezodorant pachnie jak oszroniona szklanka pełnej buzującej, schłodzonej coli z cytryną :D Nie jestem fanką coli, ale ten zapach latem, uwielbiam :)

Cena/pojemność
12,69 zł / 75 ml

Dostępność
Drogerie Rossmann.


Plusy

+ przecudowny zapach
+ ogranicza potliwość
+ eliminuje przykry zapach
+ skład
+ wygodny i niezawodny atomizer
+ dość szybko wysycha
+ nie podrażnia, nie wysusza, pachy są po nim gładziutkie i zadbane
+ wydajność

Minusy
-/+ nie jest to antyperspirant
- paszki potrafią po nim zawilgotnieć
- po depilacji może lekko zaszczypać (alkohol w składzie)




Moja opinia
Nie jest to dezodorant idealny. Choć wiele zależy od tego jakbyście takowego definiowały(li). Właściwie jednak lepiej powiedzieć, że nie jest to antyperspirant. Nie blokuje ujścia gruczołów potowych, ale naturalne wyciągi roślin słynących ze zmieniejszania potliwości, spełniają swoje zadanie.
Nie mam problemu z nadmierną potliwością ale kiedy jest ciepło, zgrzeje się czy lekko denerwuje, moje ciało reaguje.

Po zastosowaniu dezodorantu potliwość jest ograniczona. Zdarza się, że moje pachy robią się wilgotne, ale nie do tego stopnia żeby na ubraniu powstała mokra plama. Raczej utrzymuje się delikatna wilgoć.
Testowałam go w upale i chłodzie, komunikacji miejskiej i samochodzie. Używałam go także podczas intensywnych ćwiczeń z Ewą. Za każdym razem spisał się dobrze i choć pachy zawilgotniały, to były pachnące, nawet pod koniec dnia.

Najwięcej stresu nabawiłam się na początku używania Alterry. Autobus, wracam po lataniu po mieście na zakupach, ciepło, ja w marynarce, której nie miałam jak zdjąć, czuję, że pod pachami wilgotno, jadę tak 40 minut, potem czuję nieprzyjemny zapach i boje się, że to ode mnie, stresuje się jeszcze bardziej...dojeżdżam, wysiadam, pędzę do domu, rozbieram się, wącham NIC a raczej przyjemna woń "coli z cytryną", uff...Teraz bardziej mu ufam :)

Używam go zawsze zaraz po kąpieli/prysznicu, czasem używam go tylko rano, czasem dodatkowo reaplikuję w ciągu dnia. Przyjemnie odświeża i otula zapachem, który jest dla mnie dość intensywny. Chętnie stosowałabym go także jako mgiełkę na całe ciało i odświeżacz do pomieszczeń :)

Przez półtora miesiąca codziennego stosowania, w buteleczce pozostało trochę ponad połowę dezodorantu.

Na ważne wyjścia, szczególnie stresujące sytuacje, kiedy wyjątkowo zależy nam na komforcie i pewności siebie lepiej doraźnie sięgnąć po coś innego (antyperspirant), ale na co dzień, dla mnie, szałwiowa Alterra jest w sam raz i jest moim ulubieńcem :) 

I jeszcze o innej Alterze.



Sprawa ma się jednak trochę inaczej z wersją Kofeina i Ginko przeznaczonej dla mężczyzn i używanej przez mężczyznę. Po krótce zrelacjonuję, bo prowadziłam szczegółową obserwację i wywiad. Na początku było super, nawet zero potu. Zapach piękny, czuć go było stojąc obok "używacza" oraz po pewnym czasie. Potem męskie paszki czasem zawilgotniały, ale nawet wieczorem, po całym dniu w pracy (niewymagającej w sensie fizycznym) oraz samochodzie, brak było nieprzyjemnej woni, można było natomiast wciąż wyczuć zapach dezodorantu przykładając nos do pachy (tak, robiłam testy organoleptycznie). Potem czasem, coś niezgodnego z zapachową estetyką można było wczuć, ale nie było źle. Aż nastał  czas kryzysu, przy wieczornym testingu pach, nieopatrznie się zaciągnęłam, zatoczyłam się i prawie padłam.  Co ciekawe, tylko jedna pacha chciała mnie zabić ;)

Od tego czasu jest średnio i oboje tęsknimy za Alterrą z początków użytkowania. Powoli nawet świeży zapach dopiero co nałożonego dezodorantu, zaczął mi się nieprzyjemnie kojarzyć...

Na usprawiedliwienie Alterry Kofeina i Ginko biloba dodam, że latem mój Lub ma bardzo ciepło w pracy.
Zgłaszanym minusem było długie schnięcie dezodorantu (w kulce). Nie zostawiał jednak plam, nie brudził ubrań.

Mój Lub testuje teraz antyperspirant Isana Med, a ja za jakiś czas wezmę się za testowanie męskiej Alterry na własnej skórze (bo 2-3 użycia, jak widać na powyższym przykładzie są mało miarodajne).



Miała być szybka recenzja, wyszło jak zawsze :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

3 komentarze:

  1. dzięki Twojej recenzji zainteresował mnie i postanowiłam wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) oby i u Ciebie się sprawdził :)

      Usuń
  2. mi si,e ten zapach nie podoba. Wg mnie on śmierdzi amolem zupełnie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...