poniedziałek, 29 lipca 2013

Jagodowo maseczkowo. Maseczka anti age Planeta Organica

Do trzech razy sztuka czyli dziś ostatni wpis z cyklu "Nowości od Planeta Organica", o oczyszczającym żelu do twarzy pisałam TU, a o żelowym peelingu enzymatycznym TU. Dziś przyszła kolej na odmładzającą maseczkę.



Wg. producenta
"100% Naturalna maseczka do twarzy Anti-Age dla wszystkich typów skóry 


Zalety produktu:
  • Bezpośrednie dostawy ekstraktów i olejków roślinnych z Brazylii i Włoch
  • Spowalnia proces starzenia się skóry
  • Potężne działanie antyoksydacyjne
  • Redukcja zmarszczek mimicznych i wiekowych
  • Opakowanie szczelnie zamknięte

Jagody Acai - najpotężniejszy przeciwutleniacz na świecie i źródło witamin, który spowalniaproces starzenia się skóry i przywraca jej elastycznośćbez naruszania jej równowagi hydrolipidowej.
Maseczka do twarzy anti-aging została wzbogacona o ekstrakty roślinne i oleje wyselekcjonowane z całego świataodżywia skórę w witaminy i mikroelementy, zwiększając regenerację skóry.
Niezwykle ważne aminokwasy i białka, wchodzące w skład oliwy truflowej, regenerują skórę, zwiększają jej odporność i elastycznośćpomagają zredukować zmarszczki mimiczne i wiekowe.
ZALETY PRODUKTÓW DO PIELĘGNACJI TWARZY Z PLANETA ORGANICA:
  • Gwarantowana 100% jakość olei i ekstraktów osobiście sprawdzonych przez zespół Planeta Organica
  • Bezpośrednie dostawy ponad 40 różnych olei dla Planeta Organica
  • Dokonano ponad 20 wypraw w różne strony świata
  • Organiczne ekstrakty i oleje certyfikowane znakami jakości: ECOCERT, ICEA, BDIH
  • Produkty nie zawierają w swoim składzie SLS, parabenów i syntetycznych substancji zapachowych
  • Jakość produkcji potwierdzona i gwarantowana

Sposób użyciaNałożyć maskę na oczyszczoną skórę twarzy, pozostawić na 15-20 minut i spłukać."*

*opis ze strony triny.pl


Skład 
Aqua enriched with Euterpe Oleracea Fruit Extract * (extract of acai berries), Tuber Aestivum Oil (truffle oil), Wild Mel (wild honey), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter * (Shea Butter), Cetearyl AlcoholN, Lycium Barbarum Fruit Extract (ekctrakt goji berries), Glyceryl StearateN, Panax Ginseng Root Oil (oil ginseng), Calendula Officinalis Oil (calendula oil), Macadamia Terniolia Nut Oil * (macadamia oil), KaolinN, Cetearyl GlucosideN, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil * (primrose oil evening), Sodium Stearoyl GlutamateN, Persea Gratissima (Avocado) Oil * (avocado oil), Rosa Canina Seed Oil * (rosehip seed oil), Melia Azadirachta Oil * (neem oil), Gingko Biloba Extract (ginkgo biloba), Tocopheryl Acetate (vitamin E), Sodium Ascorbyl Palmitate (vitamin C), Panthenol (pro-vitamin B5), Retinyl Palmitate (vitamin A), Rosa Canina Flower Oil * (oil of rose petals), Rice Bran Oil (rice bran oil), Curcuma longa (turmeric) Root Extract (extract of turmeric), Echinacea Purpurea Extract (Echinacea Extract), Benzyl AlcoholNI, Dehydroacetic Acid, Benzoic AcidNI, Sorbic AcidNI, Citric Acid, CI 75125N.
(*) Składniki organiczne, (N) składniki pochodzenia naturalnego, (NI) składniki identyczne z naturalnymi.
Opakowanie
Płaski, niewielki, plastikowy słoiczek utrzymany w eleganckiej estetyce pozostałych produktów z serii.
Zawartość jest chroniona sreberkiem.



Konsystencja 
To gęsty, gładki krem. Łatwo się rozsmarowuje, pozostawia a twarzy śliską, połyskującą warstewkę. Nałożona w trochę większej ilości jest niczym nie rozsmarowany krem, trochę widoczna na twarzy (myślę jednak, że warto ją lekko wmasować do wchłonięcia).




Zapach 
Maseczka dla mnie pachnie jak jagodowy jogurt lub aronia (lekko kwaskowaty).
Pojemność/cena 
100 ml/ od 18,50 zł
Dostępność 
Internetowe sklepy z rosyjskimi i naturalnymi kosmetykami.
Moja opinia 
Maseczki Planeta Organica to kolejny produkt, który zwrócił moją uwagę. Z trzech dostępnych wersji, wybrałam tą odmładzającą (pozostałe to nawilżająca i oczyszczająca). 
Maseczka ma bogaty skład. Główne składniki to ekstrakt z jagód acai, oliwa truflowa, dziki miód, masło shea, ekstrakt z jagód goi, olej z żen-szenia i wiele, wiele innych dobroci.
Maseczkę nakładam raz lub dwa razy w tygodniu, najczęściej po peelingu na 20 minut. Zdarza mi się także zostawić maseczkę na cały wieczór, na kilka godzin. Nie widziałam jakiejś wielkiej różnicy w działaniu przy 20 minutach i jakiś 4 godzinach, ale tego co i ile skóra przyswaja, nie widać gołym okiem :) 
Trudno mi ocenić przeciwzmarszczkowe działanie tej maseczki, nie mam jakiś dużych zmarszczek
i trudno oczekiwać by przy stosowaniu 2 razy w tygodniu, zmarszczki się wyprasowały, ale liczę na jej prewencyjne działanie :) Traktuje ją tak jak maskę się powinno, czyli coś extra dla skóry.
Jest dla mojej skóry jak przyjemny, relaksujący opatrunek. Na początku jakby lekko chłodzi (nie jest to uczucie zimna, raczej ukojenia), a następnie zaczyna bardzo delikatnie grzać, przez pewien czas. Takie mam odczucia :)
Skóra po jej zastosowaniu jest gładka, miękka, delikatna i odżywiona. 
Plusy
  • odżywia skórę
  • koi i łagodzi, lekko wyrównuje koloryt
  • ujędrnia, uelastycznia i zmiękcza
  • ma bogaty skład
  • przyjemny zapach 
  • nie podrażnia
  • dobry stosunek pojemności do ceny

Minusy
  • nie zauważyłam

Polubiłam ją :) Nie wiem czy kiedy się skończy, powrócę do niej czy wypróbuję coś innego. Jednak, kiedy nie będę wiedziała co kupić, sięgnę po nią bez wahania :)


Znacie tę maskę? 
Możecie polecić jakąś, która u Was się sprawdza?


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

niedziela, 28 lipca 2013

Zakupy dwa i ciut ciut ;)

Już końcówka miesiąca (jak ten czas gna...) i czas na szybkie, małe zakupowe podsumowanie :)

Podpatrzyłam kilka rzeczy, coś miałam już upatrzone i wczoraj wyruszyłam na małe zakupowe łowy, zabierając ze sobą Luba, co by miał mnie kto poganiać i mi marudzić nad uchem ;)

Zaznaczę jeszcze, że zakupy były pourodzinowe, więc czuję się w pełni rozgrzeszona ;)


  • Lakier Essence w kolorze 106 Free Hugs (podpatrzony u Rose Vanilla klik :) ) to intensywny, barbikowy plastikowy róż. Cudny! 6.99 w Naturze.
  • Lakier Eveline w kobaltowym kolorze 811. 5,99 w Rossmannie.

W Rossmanine pojawiła się cała szafa Eveline, całość wygląda bardzo estetycznie a tusze do rzęs mają pokazane szczoteczki (w końcu, ktoś na to wpadł, brawa!). Skusiłam się na kolor, który od dawna za mną chodził.
  • Cielista kredka MySecret (podpatrzona u Megi klik) w kolorze 19 Nude. Idealna na linie wodną.
    W promocji za 4,99 w Naturze.
  • Pomadka w kredce Astor Soft Sesation Lipcolor Butter w kolorze 011 Feeling Feline. Już od jakiegoś czasu chodził za mną tego typu produkt. W końcu, po wielu namysłach zdecydowałam się na koralowo-malinową czerwień od Astor. W promocyjnej cenie w Naturze za 18,99.  
  • Balsam przeciw wypadaniu włosów z enzymem z pijawek przyszedł też w tym tygodniu. To moje grube działo wytoczone wypadaniu włosów. Liczę na to, że tak jak i innym dziewczynom, mnie też pomoże. 32 zł plus przesyłka na ukrainashop.com (bezpośredni link do balsamu klik) .


Cielista kredka i pomadka w kredce.

W jednym z ostatnich wpisów u Kosmetycznej Hedonistki (klik) zobaczyłam botki z Croppa. Już dawno na takie się czaiłam a w Croppie była akurat na nie (kolejna) wyprzedaż, ze 149,99 na 59,99 zł.
W Białostockiej Alfie były tylko w kremowym kolorze, dobrze, bo miałam łatwiejszy wybór ;) Na jesień będą jak znalazł :)



Ponadto w tym miesiącu do koszyka wpadły:
  • Błyszczyk Lovely w kolorze Coral Love. Nie jest zły, ale jest zbędny. Lepiej dołożyć i kupić coś innego. Kosztuje w regularnej cenie 7,49 w Rossmannie.
  • Rossmanowski zmiękczający krem do stóp. W komplecie z pumeksem, był wybawieniem naszych stóp po wrocławskich wędrówkach. Kosztował 3,49, o ile dobrze pamiętam.
  • Antybakteryjny żel do rąk z aloesem. Niezastąpiony w podróży pociągiem, ale też na mieście czy wszędzie tam gdzie nie ma możliwości normalnego umycia rąk. Nie pamiętam ile kosztował, kupiłam go w Rossmannie.
  • Z Korei, w ekspresowym, 10 dniowym, tempie przyszedł krem The Oriental Gold BB Cream Plus od Skin79. Jest bardzo fajny, choć próbka dużo bardziej mnie zachwyciła.
  • Cień do powiek w kredce marki Ados, kolor nr 13 (beżowa perła). Do rozświetleń tak, na całą powiekę nie.




Na deser, a raczej na dobranoc:
  • nowe rodzaje pasty Himalaya. Zakochałam się w smaku Sparkly White :)
  • peeling enzymatyczny Organic Shop Brzoskwia i Mango. Warto go kupić już dla samego zapachu ;)
  • ziołowe tabletki na sen bo: On nie może spać, bo budzą Go o świcie ptaszki, ja nie mogę spać, bo On mnie budzi, kiedy nie może spać :)



Podsumowując, jestem zadowolona a Dziewczynom dziękuję za inspiracje ;)

Coś Wam w oko wpadło, jesteście czegoś ciekawe?


Pozdrawiam bardzo ciepło ;)
Czella

piątek, 26 lipca 2013

Żelowy peeling enzymatyczny Planeta Organica

Dwa dni temu pisałam o jednej z nowości z Planeta Organica (klik), dziś chcę Wam przedstawić kolejną nowość.



Od producenta
"100% Naturalny Żelowy Peeling do twarzy, do wszystkich typów skóry.

Zalety produktu:
  • Bezpośrednie dostawy ekstraktów i olejków roślinnych z Indii
  • Aktywacja procesu regeneracji skóry
  • Głębokie oczyszczanie porów
  • Łatwa w użyciu butelka z dozownikiem

Posiadający silną aktywność biologiczna złuszczający żel do twarzy na bazie wyciągu z organicznej papai
i kwasów 
AHA wywiera silne działanie regenerujące i tonizujące, pozwala skórze oddychać i poprawia wchłanianie substancji odżywczych.
Organiczny ekstrakt z papai zapewnia skórze głębokie odżywienie i intensywne nawilżenie a pozyskane z owoców papai naturalne enzymy przyspieszają procesodnowy komórekwyrównują powierzchnię skóry i spłycają głębokie zmarszczki.
Wchodzące w skład peelingu kompleksy z ekstraktów roślinnych i olejków roślinnych poprawiają mikrokrążenie, wyrównują koloryt skórydziałają odświeżająco i wygładzająco na cerę.
Sposób użyciaNałożyć żel na skórę twarzy masując, spłukać wodą. Nie używać codziennie."*
*zródło: triny.pl


Skład
Aqua enriched with Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract * (papaya extract), Papain (enzyme from papaya), Pyrus Malus (Apple) Fiber (apple fiber), Citric AcidN (citric acid), Lactic AcidN (lactic acid), Bromelain (enzyme from pineapple), Eclipta Prostrata Extract (extractbringaradzha), Daucus Carota Sativa (Carrot) Seed Oil (carrot seed oil), Macadamia Ternfolia Seed Oil * (macadamia oil), Persea Gratissima (Avocado) Oil * (avocado oil), Vitis Vinifera Seed Oil (grape seed oil), Guaiacum Officinale Wood Oil (guaiac wood oil), Citrus Aurantifolia (Lime) Peel Oil (lime oil), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil * (olive oil), Melia Azadirachta Oil * (oil neem), Echinacea Purpurea Extract (Echinacea extract), Linoleic Acid (and) Oleic Acid (and) Linolenic Acid (vitamin F), Mandelic AcidN (mandelic acid), Saccharum Officinarum Extract (extract of sugar cane), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract (licorice extract), Citrus Medica Limonum Fruit Extract (lemon extract), Salicylic AcidN (salicylic acid), Retinol (vitamin A), Lecithin, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract (rosemary extract), Glycolyc AcidN (glycolicacid), Hydroxypropyl Starch PhosphateNI, Panthenol (pro-vitamin B5), Sodium HydroxideN, Iron OxydesN, Benzyl AlcoholNI, Dehydroacetic Acid, Benzoic AcidNI, Sorbic AcidNI.


(*) Składniki organiczne, (N) składniki pochodzenia naturalnego, (NI) składniki identyczne z naturalnymi


Kwasy Alfa-hydroksylowe - AHA występują powszechnie w przyrodzie, można je więc otrzymywać
z produktów naturalnych jak: trzcina cukrowa, mleko, owoce lub mogą być one także syntetyzowane metodami chemicznymi. 
Kwasy AHA należą do kwasów rozpuszczalnych w wodzie. Nie mają zdolności przenikania przez sebum
i przenikania przez nią w głąb. Działają powierzchniowo, nie docierają i nie oczyszczają porów skóry. 
Dla skutecznego działania niezbędne jest odpowiednie pH kosmetyku. Kwasy AHA najskuteczniej złuszczają warstwę rogową w stężeniu 5% i wyższym. Optymalna wartość pH to 3 - 4,5.  
Przy nie dość niskim pH i niższym od zalecanego stężeniu, nie uzyska się efektu złuszczającego oraz regulacji procesu rogowacenia naskórka, ale kosmetyk będzie nawilżał skórę., ponieważ kwasy AHA charakteryzują się dobrymi właściwościami nawilżającymi.
Kwasy AHA w kosmetykach:
- zmniejszają suchość skóry przez wpływ na zwiększenie syntezy ceramidów w naskórku
- poprawiają stan skóry skłonnej do występowania zmarszczek 
- stosowane jako peeling chemiczny (w warunkach domowych w stężeniu do 20%) - przy trądziku, rogowaceniu, przebarwień, płytkich bliznach 
- stosowane systematycznie regulują proces rogowacenia naskórka
- kwasy AHA stosowane w wyższych stężeniach wpływają na syntezę włókien kolagenu i elastyny
- rozjaśniają skórę szarą, zniszczoną i zmęczoną*
* na podstawie opisu ze strony biochemiaurody.com i zrobsobiekrem.pl

Ciekawa jestem jakie pH ma ten peeling, mam zamiar w najbliższym czasie to sprawdzić.

Opakowanie
Niewielka buteleczka z brązowego szkła, z plastikowym aplikatorem. Aplikator działa sprawnie, aplikuje porcję na jedno użycie (sporadycznie dokładam jeszcze pół porcji/pompki).
Produkt wygląda estetycznie i elegancko.




Konsystencja
Rzadszy żel. Po chwili od aplikacji może lekko spływać z palców.



Cena/pojemność
Od 18 zł/ 50 ml

Dostępność
Podobnie jak większość kosmetyków rosyjskich, dostępny w sklepach internetowych (np. triny.pl, kalina-sklep.pl). 
Jeśli macie namiar na sklepy stacjonarne, dajcie znać gdzie  :)

Moja opinia
Lubię peelingi enzymatyczne ponieważ są delikatniejsze dla mojej wrażliwej i naczynkowej skóry.
Chętnie używałam peelingu tropikalnego z papainą i bromeliną z e-naturalne, ale jakoś nie było mi po drodze po zamówienie. Tym chętniej kupiłam ten żelowy peeling, który oprócz enzymów z papai i ananasa, ma szereg kwasów: glikolowy, mlekowy, jabłkowy, migdałowy, salicylowy oraz oleje i wyciągi roślinne. 
Jak w przypadku innych kosmetyków Planeta Organika, skład cudo!
Ponadto żelowy peeling jest szybszy i wygodniejszy w stosowaniu, bo jest w postaci gotowej do użytku.

Działanie:
Peeling wyraźnie wygładza i zmiękcza skórę, rozjaśnia ją. Lekko zmniejsza zaskórniki. Podczas jego stosowania (plus jeszcze jeden peeling Organic Shop i żel oczyszczający Planeta Organica) znacznie zmniejszyła się ilość "niespodzianek", które ostatnimi czasy, z niewiadomych mi przyczyn zaczęły się pojawiać na mojej skórze. 
Ponadto skóra jest napięta, ale nie naciągnięta. 

Stosowanie:
Żel nakładam na oczyszczoną skórę, wmasowując go kolistymi ruchami, następnie zmywam letnią wodą. 
Zdarza się także, że pozostawiam, praktycznie wchłonięty już żel (wchłania się/lekko zasycha podczas wmasowywania) na czas mycia zębów :) Moja skóra nie reaguje żadnym podrażnieniem.
Przy pierwszej aplikacji skóra na szczycie policzków lekko mnie szczypała, jednak przy kolejnych użyciach już się to nie powtórzyło, szczypie jednak na rankach, lekko je zaczerwieniając (kwestia niskiego pH). 
Stosuje ok. 2 razy w tygodniu.

Plusy
  • wygładza i zmiękcza skórę
  • oczyszcza i lekko rozjaśnia
  • nawilża i napina
  • świetny, naturalny skład
  • wygodny i bezpieczny do domowego użytku
  • wydajny

Minusy
  • ze względu na kwasy zawarte w składzie należy stosować ochronę przeciwsłoneczną/unikać ekspozycji na słońce
  • poza tym nie zauważyłam


Przy krótkotrwałym użyciu (kilka tygodni) trudno ocenić rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe działanie na skórę (tym bardziej gdy używam też innych kosmetyków), jednakże z roli peelingu żel ten wywiązuje się bardzo dobrze, ponadto odczuwam jego odżywcze i nawilżające działanie. Jestem z niego zadowolona
i mogę go polecić :)



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

środa, 24 lipca 2013

Więcej znaczy więcej czyli bogata pielęgnacja włosów

Jakiś czas temu czytałam u Anwen o domowym spa dla włosów jakie Ania sobie urządziła (KLIK) oraz
o olejowaniu włosów na mokro.
Zainspirowało mnie to do własnego kombinowania i zmiany w podejściu do pielęgnacji moich włosów. 
Teraz jest bardziej "na bogato" :)



Do niedawna pielęgnacja moich włosów opierała się na jednym z poniższych schematów:

  • mycie (także OMO)+odżywka d/s+mgiełka do włosów+czasem olejek na końcówki
  • olej+mycie+odżywka+mgiełka
  • mycie+maska
  • maska+mycie+odżywka

Jakiś czas temu dołożyłam jeszcze odżywkę b/s i serum jedwabne na końcówki. 
Ponadto pomiędzy myciami ziołowa mgiełka, porcja odżywki b/s, wcierki do włosów.

Było ok, ale cały czas czułam, że moim włosom czegoś brakuje. Zawsze jednak obawiałam się obciążenia włosów, dlatego nie decydowałam się na użycie zbyt wiele kosmetyków na raz. Do czasu :)

W tym momencie moja pielęgnacja wygląda tak:

  • mgiełka ziołowa+olej+maska (na noc)+mycie+mieszanka masek/odżywek (ok. 40 min. - 1 godz., pod czepek i ręcznik, spłukanie)+odżywka d/s (ok. 5 min. w trakcie prysznica, spłukanie)+odżywka b/s+serum jedwabne

Obrazkowo wygląda to tak:


Najpierw daję to:



Po nocy zmywam tym (teraz też Szampon Aleppo Planeta Organica) :



Potem nakładam mieszankę tego:



Lub tego:



Albo tego (ziołowa mgiełka z glinką na skórę głowy, odżywki na włosy):



Potem spłukuję włosy i nakładam ten balsam (lub któryś z serii Planeta Organica):



Po spłukaniu i osuszeniu włosów nakładam małą porcję tego (plus odrobinę serum jedwabnego Marion na końcówki):



I tak przy każdym myciu, zmieniam jednak odżywki/maski urozmaicając włoskom papu :) Kombinuję też
z nowymi kosmetykami, jakie mam, z proporcjami czy z czasem jaki dana mieszanka jest na mojej głowie.

Raz na tydzień stosuje intensywną kurację proteinową (hydrolizowana keratyna i jedwab-Ariste) i jest to optymalna częstotliwość. Raz lub dwa razy wybieram proteiny mleczne (Kallos Latte). Za każdym razem mieszam te proteinowe odżywki/maski z odżywkami z emolientami. 

Moje włosy są (chyba) od wysoko do średnio porowate i falowane/lekko kręcone czyli trudne ;)
Po takiej kuracji moje włosy w żadnym stopniu nie są obciążone, są za to miękkie, gładkie, mięsiste
i jeszcze bardziej błyszczące
. Czuję, że są dokarmione, nawilżone, zadowolone i dopieszczone :)

Niestety nigdy nie osiągnę gładkiej tafli, ale każde wygładzenie jest na wagę złota :) 
Jeśli macie proste włosy, Wasze efekty mogą być wizualnie o wiele lepsze od moich. 

Nową, bogatą pielęgnację stosuję prawie od miesiąca, średnio 2,5 raza w tygodniu. Staram się zachować różnorodność i równowagę między hemuktantaki, emolientami i proteinami. Kiedy zauważę jakieś niezadowolenie włosów, zmniejszę ilość dni z bogatą pielęgnacją lub ilość użytych kosmetyków.

Podsumowując, zgodnie z tytułem dzisiejszego wpisu przekonałam się, że w przypadki moich włosów więcej, znaczy więcej i im więcej dobrych kosmetyków, tym lepiej dla moich włosów.

Każde włosy są inne i mogą lubić co innego, ale polecam Wam wypróbowanie mojego sposobu na pielęgnację, najlepiej w jakiejś wolnej dla Was chwili. Może się sprawdzi i będziecie równie zadowolone jak ja :)


Lubicie pielęgnację "na bogato"? 


Pozdrawiam ciepło :)
Czella



PS.  Jeśli jesteście czujne możecie na zdjęciach znaleźć błąd w pisowni, przepraszam, ale nie byłam już
w stanie tego zmienić (zdjęcia wypuszczone, oryginały wykasowane...).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...