niedziela, 30 czerwca 2013

Do koszyka wpadło czyli czerwcowe zakupy

Koniec miesiąca czyli czas małych podsumowań, dziś podsumowanie czerwcowych zakupów. Zakupy niewielkie, bo maj znacząco uzupełnił wiele kosmetycznych zapasów.


Nawilżane chusteczki


Staram się by zawsze były obecne w moim domu, kosmetyczce, torebce. Niezwykle uniwersalne
i przydatne. Do odświeżania ciała, demakijażu, oczyszczenia rąk, szybkiego oczyszczenia pędzli czy przetarcia butów. Wybieram tańsze marki, ale ważne jest dla mnie by nie miały niefajnych składników. Ten zestaw kupiłam w Biedronce (9,99 za trójpak), nie mam w nim parabenów i innych tego typu bajerów.
Najbardziej podoba mi się w nich to, że wychodzą pojedynczo. Są stosunkowo cienkie i trochę się mechacą, ale są delikatne, skóra po nich mnie nie piecze i ogólnie jestem zadowolona. Do moich celów są jak najbardziej OK.

Lakiery do paznokci


Chyba moje pierwsze lakiery od Sally Hansen, na pewno pierwsze Salon Complete, Green Tea i First Kiss czyli moje wyczekane kolory uzupełniające kolekcję letnich lakierów :)
Dodatkowo lakier Bell z serii French Manicure, jasny róż z drobinkami. 
Czekam na jeszcze jeden piaskowy lakier, ale idzie do mnie i dojść nie może...

Zapach na lato



Po bardzo mile spędzonych zimowych miesiącach z Jabłkiem w karmelu, zdecydowałam się na letnią limitowankę od Yves Rocher, wodę toaletową o zapachu owoców leśnych. Jednocześnie słodkie i świeże, dla mnie w sam raz na ciepłe dni. 20 ml za 20 zł, nie znudzi się :)

Pielęgnacja dłoni i stóp




Nawilżający krem do rąk BeBeauty to ostatnimi czasy mój niekwestionowany ulubieniec, jeśli chodzi
o pielęgnacje dłoni, dlatego nie może go u mnie zabraknąć. Odkryte stopy, skłaniają do większego dbania
o nie :) Wybrałam dwa peelingi  do stóp i mam zamiar zrobić porównanie Lawendowy od Yves Rocher vs. BeBeauty.


Naturalne dezodoranty



W końcu zdecydowałam się na dezodoranty z Alterry. Ałun ostatnio poszedł w odstawkę, chciałam wypróbować coś, co rzeczywiście nie ma w składzie soli aluminium. Na razie powiem, że jestem oczarowana, dokładniejsza recenzja wkrótce.

Olejek do ciała


Jako, że uwielbiam olejki w pielęgnacji, skorzystałam z promocji i w końcu kupiłam mój pierwszy olej
z Alterry Migdał i Papaja. Owocowy, lekko landrynkowy zapach i dobre nawilżenie oraz odżywienie skóry ciała. Będę go też testować do innych zastosowań, jestem ciekawa jak się sprawdzi. Pewne jest, że pokochałam opakowanie z pompką :)

I to tyle w czerwcu, lipcowe zakupy już zaplanowane trzeba je jeszcze tylko zrobić :)
Jak u Was przedstawiają się kwestie zakupowe, dużo do koszyka wrzuciłyście?


Pozdrawiam ciepło :)
Czella

sobota, 29 czerwca 2013

Herbatint koloryzacyjny kompromis

Dziś nadszedł czas na recenzję farby do włosów Herbatint. Ale wcześniej kilka słów o moim farbowaniu włosów. 

Półtora roku temu odstawiłam chemiczne farby.  Moje włosy mają naturalnie kolor mysi blond i wiele zmian kolorów za sobą. Ostatnio farbowałam włosy henną Khadi Jasny orzech. Niestety, mimo bardzo ładnego odcienia po farbowaniu, już po jakiś 2 tygodniach kolor był już bardzo mocno wypłukany. Szukałam czegoś bardziej trwałego ale jednak naturalnego. Czytałam o bardziej naturalnych farbach typu Color&Soin czy Biokap i próbowałam się na coś zdecydować. Aż Megi wspomniała o farbie Herbatint (jej wrażenia TU). Po Jej pozytywnej recenzji zdecydowałam się na zakup. I teraz, po drugim już farbowaniu mogę coś na temat tej farby powiedzieć.





Wg producenta 
"Herbatint- opracowano z zastosowaniem minimalnej ilości składników chemicznych ,co- dzięki harmonijnemu połączeniu z wyciągami roślinnymi i ziołowymi- umożliwiło uzyskanie unikalnego składu farby, która nie tylko łagodnie i trwale barwi Twoje włosy, ale również chroni je i pielęgnuje.
Bez amoniaku Specjalnie opracowany na bazie wyciągów ziołowych i białek, HERBATINT™ wykorzystuje rozmaryn, chinowiec oraz łupinę orzecha włoskiego, aby łagodnie uwalniać barwnik. Daje naturalny, intensywny efekt na Twoich włosach. Brak szkodliwego wpływu Dzięki unikalnemu składowi, HERBATINT™ trwale barwi włosy nie niszcząc ich. Daje w efekcie naturalny, subtelny kolor, który za każdym razem wygląda wspaniale oraz powoduje, że Ty czujesz się świetnie. Naturalny blask
i połysk 
HERBATINT™ ma właściwości wzmacniające zdrowy i świetlisty połysk Twoich włosów, nie wytwarza nadmiernie jednolitego koloru, często kojarzonego z chemicznymi kolorantami. 
HERBATINT® FARBA PIELĘGNUJĄCA TWOJE WŁOSY zawiera także wyciągi z ziół: 
  • ALOE VERA 
Szczególnie bogata w enzymy, polisacharydy, witaminy A – C – E oraz sole mineralne. W trakcie nakładania działa kojąco na skórę głowy. Wzmacnia i chroni włosy. Poprawia kondycję włosów
i przyczynia się do dłuższego utrzymywania koloru.  
  • LIMNANTHES ALBA (MEADOWFOAM) 
Bogaty w witaminy E i F olejek z nasion kwiatów Meadowfoam. Zapewnia lepsze krycie i wpływa na długotrwałość koloru.
  • HAMAMELIS VIRGINIANA-Oczar wirgiński
Pielęgnuje skórę głowy, bogaty we flawonoidy oraz olejki eteryczne.
  • BETULA ALBA-Biała brzoza
Tonik do włosów i środek re-mineralizujący.
  • ECHINACEA ANGUSTIFOLIA 
Naturalny środek antyseptyczny i nawilżający."



Skład



Farba w żelu:
Laureth-5; propylene glycol; aqua; PEG-2 oleamine; ethanolamine; p-phenylenediamine; aloe barbadensis extract; PEG-75 meadowfoam seed oil; echinacea angustifolia extract; 2-amino-3 hydroxypiridinebetula alba leaf extract; hamamelis virginiana extract; p-m aminophenol; 4-chlororesorcinol; sodium metabisulfite; tetrasodium EDTA; cetrimonium chloride.

Emulsja aktywująca:
Aqua; hydrogen peroxide; etidronic acid; cetrimonium chloride.

Odżywka królewska:
Aqua; citric acid; cetyl alcohol; lanolin alcohol; aloe barbadensis extract; triticum vulgare germ oil; jojoba oil; moringa pterygosperma seed extract (and) glycerin; ascorbic acid; tocopheryl acetate; imidazolidinyl urea; methyl gluceth -20; ethoxydiglycol oleate; sodium dehydroacetate; PPG-3 benzyl ether myristate; behentrimonium chloride; sodium benzoate; rice bran oil; aroma.

Farba nie jest pozbawiona potencjalnie szkodliwych składników, na szczególną uwagę zasługuje ethanolamine oraz p-phenylenediamine.
Na temat tych składników można poczytać np. na blogu Kokardki Mysi TU i TU. A jej krótką opinie/wzmiankę na temat tej farby przeczytacie TU.

Paleta kolorów  
Paletę kolorów obejrzycie TU*
* opis i paleta kolorów pochodzą ze strony producenta

Opakowanie
Każde opakowanie zawiera:

  • 60ml farby ziołowej Herbatint w postaci żelu,
  • 60ml glikolowej emulsji aktywującej,
  • 15ml królewskiej odżywki do włosów w kremie
  • rękawiczki jednorazowe
  • polską instrukcję użycia
Konsystencja/zapach
Wlewając farbę i emulsje do miseczki/pojemnika może zaskoczyć nas ich płynna postać. Dopiero podczas mieszania, farba przyjmuje postać półpłynnego żelu. Farbę z łatwością aplikuje się na włosy, choć (prawie jak w przypadku każdej farby) należy uważać przy jej nakładaniu, bo przy nałożeniu większej ilości na pędzel, może spaść i coś ubrudzić.
Zapach jest nienachalny, dość delikatny i nawet przyjemny. Farba nie śmierdzi, nie dusi, nie piecze w oczy
i nos, nie trzeba wietrzyć pomieszczenia przy jej używaniu.

Cena/pojemność 
39,90/120 ml

Dostępność
  • w internetowym, polskim sklepie producenta TU 
  • na allegro TU
  • w sklepach eko/ze zdrową żywnością 
  • pełna lista TU 

Moja wrażenia
Zacznę od tego, że miałam kupić kolor 5N, ale się pomyliłam i wzięłam 5M :) Mahoniowy kasztan, zamiast jasnego kasztana, różnica w nazwie sumie niewielka ;) 
Farbę dostajemy w kartoniku, a w nim dwie niewielkie buteleczki z farbą i emulsją, oraz porcję odżywki, rękawiczki i obszerną ulotkę.



Kiedy farbowałam włosy po raz pierwszy, sięgały za ramiona i nie zależało mi na bardzo dokładnym kolorze włosów, a na wyrównaniu ich odcienia, ponieważ miałam chyba z 3 czy cztery odcienie na głowie, po hennie.
Przed drugim farbowaniem, ale przed ścięciem ok. 10 cm.

Moje włosy są cienkie i niestety trochę przerzedzone (wciąż walczę z wypadaniem). Zdecydowałam się na użycie połowy farby. Jeśli macie włosy gęste i/lub zależy Wam na perfekcyjnym ich pokryciu, szczególnie przy dużej różnicy między kolorem wyjściowym a docelowym, polecam zużycie całej farby.
Przy drugim farbowaniu planowałam zmieszać pozostałą mi farbę z innym odcieniem z tej serii, ale w końcu nie mogąc się zebrać do zakupów, zużyłam tylko to co miałam i wyszło idealnie :)

Zawartość buteleczek należy w miseczce ze sobą wymieszać, a jest to banalne :) Rzadki płyn zamienia się
w żel i już można nakładać na włosy. 


Aplikacja nie sprawiła mi żadnych problemów. Farbę z większą uwagą nałożyłam na odrosty i  miejsca, gdzie szczególnie zależało mi na wyrównaniu koloru. Resztę rozłożyłam już trochę byle jak
i rozmasowałam. 
Farbę trzymamy na włosach 40 minut. 

Co jest ważne:

  • farbę nakładamy na nieumyte włosy;
  • farba ma bardzo delikatny zapach, w ogóle niepodobny do farb do włosów;
  • farba nie szczypie i nie podrażnia skóry głowy; 
  • odcień który używałam brudził, ale już odcień 6N podobno nie, może chodzi o czerwienie, dlatego warto zabezpieczyć skórę tłustym kremem lub szybko zetrzeć zabrudzenie; 
  • włosy po dokładnym spłukaniu farby należy umyć delikatnym szamponem (nawet dwukrotnie, ze względu na sole amonowe, które wnikają w głąb włosa, ale dają się wypłukać); 
  • po myciu naprawdę warto użyć dołączonej odżywki królewskiej lub dobrej maski.
Dodana odżywka królewska, to bardzo przyjemny kosmetyk. Odżywka jest gęsta, bogata (ma fajny skład),
i robi dobrze włosom ;) Można też ją kupić oddzielnie, w 250 ml opakowaniu.

Przy pierwszym farbowaniu wypadło mi tylko kilka włosów, nawet mniej niż przy normalnym myciu, przy drugim było ciut gorzej, ale ze względu na wcześniejsze (czym innym spowodowane) nasilenie wypadania.

Efekt
Po farbowaniu włosy są miękkie i bardzo ładnie błyszczą, są też jakby grubsze (widać na pojedynczym włosie). Nie są przesuszone a wręcz wyglądają na odżywione i w lepszej kondycji niż przed farbowaniem. 
Zaraz po farbowaniu (drugim) nie miałam praktycznie żadnej różnicy między odrostami a resztą włosów,
z czasem, przez wypłukiwanie się koloru, delikatna różnica jest dla mnie widoczna. Mimo połowy opakowania, kolor jest równomierny, ale nie płaski. Niektóre pasma lekko różnią się intensywnością odcienia, co mi bardzo odpowiada, bo efekt jest naturalniejszy :) Farba doskonale też radzi sobie
z kryciem siwych włosów, kilka ich już mam, a Herbatint pozwolił mi na pewien czas o tym zapomnieć :)

Odrosty przed drugim farbowaniem i siwe włosy

Mokre włosy zaraz po farbowaniu


Suche włosy po farbowaniu



Trwałość
Mam wrażenie, że za pierwszym razem, farba wypłukiwała się o wiele szybciej. Przy każdym myciu woda ma zabarwienie, ale nie barwi np. poduszki. 
Między moimi dwoma farbowaniami Herbatintem minęło 1,5 miesiąca i po tym czasie kolor był znacznie wypłukany (zostały mi ciemniejsze rudości na włosach) i odrost mocno się odcinał (mysi blond od czerwonych tonów się jednak różni). 
Teraz jestem po trzech tygodniach od farbowania i kolor pojaśniał, ale nadal jest ciemny co bardzo cieszy :)

Trzy tygodnie od drugiego farbowania

Trzy tygodnie od drugiego farbowania

Trzy tygodnie od drugiego farbowania

Wybór koloru
Należy pamiętać by farbę Herbatint wybierać co najmniej o ton jaśniejszą od oczekiwanego odcienia, ponieważ kolory wychodzą ciemniejsze. Mój mahoniowy kasztan, zaraz po farbowaniu, okazał się bardzo ciemnym, wręcz trochę czarnawym brązem z czerwonawą poświatą. 
Na opakowaniu wyglądał jeszcze inaczej.


Jeśli nie macie pewności co do wyboru odpowiedniego koloru, podobno obsługa sklepu Herbatint służy pomocą.

Moja opinia
Po pierwsze, farba nie jest w 100% naturalna, ale producent wcale tego nie obiecuje :) Wszelkie bardziej wymyślne odcienie będą wymagały użycia środków chemicznych. W pełni naturalne farbowanie zapewnimy sobie dobrej jakości, certyfikowanymi ziołami ( m.in. henną, indygo, amlą). Farba zawiera sole amonowe
(Ethanolamine) i PPD (P-Phenylenediamine), warto mieć tę świadomość. Cała reszta obietnic producenta, jak dla mnie, się zgadza.
Jeśli się jednak mylę, poprawcie mnie :)

Po drugie, użycie farby jest miłe, szybkie i przyjemne :) Używając henny nie narzekałam na tę całą babraninę, ale farbując Herbatintem czułam komfort, że nie zajmuje mi to całego dnia, nic mi się nie kruszy, nie cieknie i nie muszę czekać na ostateczny efekt. Z Herbatint już po ok. godzinie (40 minut na włosach + przygotowanie/nałożenie) cieszę się ładnym kolorem i "wyjściowymi" włosami.

Po trzecie, cena. Dla mnie cena jest dość wysoka, ale biorąc pod uwagę to, że zużywam pół opakowania na raz, że z czasem kolor wypłukuje się mniej, a włosy nie są zniszczone, tylko trochę nawet na tym zyskują,  to uważam, że jest OK. 

Podsumowując, w kategorii koloryzacji włosów Herbatint jest dla mnie przyjemnym kompromisem, na który zamierzam przez pewien czas przystawać :) Czy znajdę coś jeszcze lepszego, nie wiem, to się okaże. Po moich dotychczasowych doświadczeniach z tą farbą, zdecydowanie ją polecam.


Ciekawa jestem czy używałyście farb Herbatint i czy jesteście tak samo zadowolone jak ja? :)


Pozdrawiam cieplutko :)
Czella

piątek, 28 czerwca 2013

Kulturalny piątek #2

Dziś piątek i kolejny wpis z serii "Kulturalnej". Wpis o mały włos ukazałby się wczoraj, bo czas tak szybko mi leci, że dni mi się już plączą.
Przez ostatnie 2 tygodnie obejrzałam około 10 dokumentów i chyba tylko 2-3 filmy fabularne, wybrałam kilka, moim zdaniem, najwartościowszych.

Filmy dokumentalne

"The Living Matrix"


Na pierwszy ogień tematyka, która jest dla mnie szczególnie bliska. Film dotyczy ogólnie natury
wszechświata, energii z jakiej się składamy i jak możemy na nią wpływać, o naszych, ludzkich 
możliwościach.
Co ciekawe film ten można było obejrzeć na kanale tvn24. Pozytywne zaskoczenie :) Cieszę się, bo jest szansa, że więcej osób pozna moc swojego umysłu i jego wpływ na codzienne życie i zdrowie.
W internecie dostępny jest film z lektorem i krótkim komentarzem poprzedzającym film.
W filmie wypowiada się szereg naukowców, w tym Bruce Lipton, którego bardzo cenię i polecam zapoznanie się z jego książką "Nowa biologia" lub wykładami.
Film znajdziecie pod tytułami "The Living Matrix - Nauka Uzdrawiania" lub  "The Living Matrix - Żyjąca matryca".
http://www.filmweb.pl/film/Living+Matrix,+The-2009-545590

"Sztuczna macica, łono niczyje."



Sztuczne łożysko, syntetyczny płyn owodniowy... Najnowsze osiągnięcia medycyny pozwalają na stworzenie sztucznej macicy, a wraz z nią umożliwiają rozwój ludzkiego płodu poza ciałem kobiety. Niniejszy film to popularnonaukowe dochodzenie w sprawie "maszyny do produkcji życia", która przestała być już wynalazkiem rodem z literatury science-fiction. [...] 
Medycyna już teraz umożliwia rozpoczęcie i zakończenie ciąży poza ciałem kobiety. Dzieci przychodzą na świat w 22 tygodniu, podczas gdy donoszona ciąża trwa 40 tygodni. Urodzone w 22-23 tygodniu od poczęcia dziecko może przeżyć w inkubatorze, co oznacza, że czas wewnątrzmaciczny ulega wyraźnemu skróceniu. Sztuczna macica pomogłaby zapełnić lukę między piątym dniem po zapłodnieniu a 24 tygodniem ciąży - progiem przeżywalności płodu. 
Dlaczego ludzie starają się przenieść ciążę "na zewnątrz"? Jakie i dla kogo płyną korzyści? Jakie konsekwencje tego eksperymentu poniosą dzieci? Na te pytania odpowiada dokument "Sztuczna macica. Łono niczyje".*
*http://www.planeteplus.pl/dokument-sztuczna-macica-lono-niczyje_38617


Ze względu na zmiany prawne, temat śmieci i ich segregacji, jest szczególnie aktualny w ostatnich dniach, warto spojrzeć na to z innej perspektywy.

"Marzenia pośród śmieci"




"W Kairze – mieście molochu, żyje 60-tysięczna społeczność Zabbaleenów, chrześcijan obrządku koptyjskiego. Ich społeczna pozycja przywodzi na myśl kastę trędowatych w Indiach – jedyna praca, jakiej mogą się podjąć, to zbieranie i sortowanie setek ton śmieci wytwarzanych codziennie przez tę gigantyczną metropolię. Kair aż do późnych lat 80. nie miał swoich służb oczyszczania miasta,
a Zabbaleenowie byli w stanie przetworzyć 80% odpadków (dla porównania: Londyn przetwarza ich tylko 3%). Działając prymitywnymi metodami, nadal są o wiele skuteczniejsi niż zachodnie firmy recyclingowe."*
*http://stopklatka.pl/-/17934598,marzenia-posrod-smieci?movieDetailsCmd=cmdDescriptions

"Mea Maxima Culpa: Milczenie Kościoła"




"Szokujący dokument o mrocznych sprawach przedstawicieli katolickiego kleru. Film przedstawia historie czterech niesłyszących mężczyzn, którzy w dzieciństwie byli molestowani przez księdza.
Punktem wyjścia dla twórców filmu jest historia czwórki niesłyszących mężczyzn, którzy jako pierwsi w USA postanowili przerwać zmowę milczenia i ujawnili publicznie nazwisko katolickiego księdza, który ich molestował. Ekipa podróżuje po Milwaukee i Wisconsin. Dociera też do Irlandii i tamtejszych klasztorów, a także do Watykanu i najwyższych władz kościelnych. Dzięki temu udaje jej się przeprowadzić własne śledztwo w sprawie molestowania przez księży ponad 200 głuchych dzieci
w szkołach, które były pod opieką Kościoła katolickiego."*
*http://www.hbo.pl/movie/mea-maxima-culpa-milczenie-kosciola_562415
Filmy fabularne

"Django."



W końcu obejrzałam :) Spodziewam się chyba czegoś innego, choć trudno mi powiedzieć czego :) Film ma przedstawiać problem niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych w konwencji spaghetti westernuObraz ma niewątpliwie wszelkie cechy filmu Tarantino, ale oprócz tego historia (miłosna!) tam przedstawiona, pokazuje brutalną prawdę i niestety coś, co jedni nazwą ludzką naturą, ja bym bardziej była skłonna nazwać wynaturzeniem. Świetna obsada, gra aktorska, dużo specyficznego humoru. Film zdecydowanie wart obejrzenia. http://www.filmweb.pl/film/Django-2012-620541



http://www.filmweb.pl/film/Pi%C4%99kne+istoty-2013-566390
Obejrzałam też "Piękne istoty", które moim zdaniem zyskują dzięki części obsady. Jeremy Irons, Emma Thommson oraz Emmy Rossum, pomagają, ale nawet oni nie byli w stanie filmu uratować. Na szczęście kilka absurdalnych i śmiesznych dialogów, osłodziły stracony czas :) Nie każdy się ze mną zgodzi, wielu osobą się spodoba  (miałam nadzieję, że będę w tej grupie), dlatego  jeśli chcecie wyrobić sobie własne zdanie na temat tego filmu, polecam obejrzeć :)

Aplikacja na iPada.

Real racing



Luby długo narzekał, że nie mamy w co wspólnie grać i coś co jakiś czas proponował, ale nic co by mnie interesowało. Aż trafiliśmy na wyścigi, coś co uwielbiałam będąc dzieckiem :)


W grę wsiąknęłam, ścigam się, spycham z drogi, kupuję i upgraduje samochody. I zdaje się, że obecnie gram więcej od Lubego, który może się przekonać teraz jak to jest ;)




Fajna sprawa, dziewczyny polecam! :)
Aplikacja jest darmowa ale można, jak się chce, wydawać w niej "rzeczywiste" pieniądze. 
Aplikaca dostępna jest na zarówno na system iOS oraz android, na iPhona, iPada, ale z tego  co czytałam brak synchronizacji między urządzeniami, czyli zaczętej gry na telefonie nie dokończymy na tablecie.
Aplikaję na iPada można pobrać TUAplikaję na androida można pobrać TU

Paper Coś cudownego i równocześnie mocno nadszarpującego moje nerwy. 


Aplikacja jest wirtualnym notatnikiem.

Obejrzyjcie filmik TU, niestety z Vimeo nie potrafiłam go zaimportować.

Niestety nie wszystko działa tak łatwo jak na filmie promocyjnym, a przeglądając prace stworzone dzięki tej aplikacji, zastanawiam się, jak to do diaska możliwe?!?



Malowanie, szkicowanie, rysowanie, projekty czy inne bazgroły. Papier wszystko przyjmie ;)Do bardziej precyzyjnej pracy na pewno przyda się piórko i to jakieś lepsze. Operowałam piórkiem dołączonym gratis do etui i choć jest całkiem przyjemne, zdecydowanie brak mu precyzyjności.


Aplikacja jest jedynie na iPada, jest darmowa i dostajemy w niej jedno z narzędzi, dodatkowe należy dokupić. Bez blendera kolorów, jest to koszt 20 kilku złotych. Niby dużo jak za aplikację, ale taniej
i czyściej niż bloki rysunkowe i przybory do malowania. 
Fajna, przydatna rzecz, dla Was czy dla dzieci.
Prace obejrzycie TUAplikacje pobierzecie TUWięcej poczytacie TU i TU


Jeśli coś Wam przypadło do gustu, poruszyło lub możecie coś "ukulturniającego" polecić, piszcie! :)

Pozdrawiam szczególnie ciepło w ten deszczowy dzień :)Czella

środa, 26 czerwca 2013

O orchidei, której nie ma. Alterra, Anti-age kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei

Przy okazji zakupowych szaleństw podczas 40 % obniżki w Rossmannie kupiłam coś, co wcześniej chciałam wypróbować, kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei.


Alterra, Anti-age kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei




Wg. producenta
"Kapsułki pielęgnujące Alterra zostały opracowane specjalnie z myślą o potrzebach skóry dojrzałej
i wymagającej. Wartościowy, intensywnie pielęgnujący olej migdałowy* w połączeniu z olejem z pestek dzikiej róży* oraz olejem z jojoby wyrównują straty spowodowane zmniejszeniem produkcji lipidów skóry. Witamina E* chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników a tym samym przed przedwczesnym starzeniem się skóry, uwarunkowanym działaniem światła. Drogocenny wyciąg z orchidei udoskonala strukturę skóry i rozpieszcza ciepłym , kwiecistym zapachem. 

* Z kontrolowanej biologicznie uprawy.

Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez sylikonów i parafin oraz innych związków olejów mineralnych,
- tam, gdzie tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie."

Stosowanie
Kapsułki pielęgnacyjne Alterra rozprowadzić równomiernie na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu 
a następnie delikatnie wmasować. Po zastosowaniu ampułki proszę nałożyć krem do codziennej pielęgnacji.

Skład
Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Simmondia Chinensis Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Rosa Canina Fruit Oil, Parfum, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Ricinus Communis Seed Oil.



Opakowanie
Płaski, estetyczny kartonik z blistrem zawierającym 7 kapsułek po 0,38 ml. Kapsułki wyciska się z blistra, żelowym (żelatynowym) kapsułkom ukręca się ogonek (choć lepiej chyba odciąć). Myślę, że pojemność kapsułki spokojnie starczy na użycie na twarz, szyję i dekolt lub nawet na dwa razy, na twarz.




Konsystencja
Olejek ma rzadką konsystencję, szybko spływa po twarzy. Wchłania się dość wolno, tłusta warstwa zostaje na twarzy. Rano cienka warstewka na twarzy jeszcze tkwi.

Dostępność
Drogerie Rossmann.

Cena
6,99 zł w cenie regularnej, w promocji za ok. 4,99zł.


Moja opinia
Skład miły i przyjemny i właściwie nie było by się do czego przyczepić gdyby nie jedna, mała rzecz, mianowicie brak jest w nim orchidei. Szukałam, sprawdzałam, nawet sobie z niemieckiego tłumaczyłam
i NIC. Jest to dla mnie co najmniej zaskakujące, gdyż w nazwie i opisie owa orchidea jest wymieniona. Ponadto, jest to drogocenny wyciąg z orchidei, podejrzewam, że jest tak drogocenny, że nie mógł się znaleźć w tym produkcie...
Mimo braku głównego składnika, kapsułki są niezłe i działają. Kiedy po nie sięgnęłam miałam przesuszoną skórę (wizyta w dużym mieście odbiła się na jej stanie) i już po jednej kapsułce skóra się uspokoiła,
a przesuszone miejsca zyskały nawilżenie i natłuszczenie.
Kapsułki dedykowane są skórze dojrzałej, jednak moim zdaniem nie ma co liczyć na rzeczywiste działanie przeciwzmarszczkowe. Choć może należało by ich używać dłużej by to ocenić, to uważam, że skład mają na to działanie po prostu zbyt słaby. 
Kapsułki odżywią, nawilżą skórę, jednak na dłuższą metę, myślę, że lepszym wyborem były by inne olejki, solo czy w mieszance. Przełożenie pojemności na cenę i na działanie jest niekorzystne. Można by chociażby sięgnąć po inny produkt z Alterry, któryś z olejków dedykowanych dla ciała np. Brzoza i pomarańcza i było by lepiej. Takie jest moje zdanie :)
Wracając do kapsułek, producent zaleca po nich nałożyć krem, jednak trudno jest mi to sobie wyobrazić, bo olejek, mimo wmasowywania, zostawia grubszą warstwę na twarzy. Z tego względu nadają się tylko na noc.
Olejek na intensywny zapach i o ile przy innych produktach z tej serii mi nie przeszkadzał, o tyle tu jest dla mnie zbyt intensywny, duszący i trochę mdły.
Lubię produkty z Alterry, ale ten produkt do mnie nie trafia. Nie jest zły, ale są zdecydowanie lepsze. Dziś wykorzystam ostatnią kapsułkę, która mi zalega i już do niego nigdy nie powrócę.



Pozdrawiam ciepło :)
Czella

wtorek, 25 czerwca 2013

Z pamiętnika młodej zielarki ;)

Będąc w domu znalazłam przewodnik po produktach firmy Herbapol, który moja Mama przyniosła z targów zdrowia i urody, czy jakiś takich :)
Przeglądałam go z coraz większym zaciekawieniem i zachwytem, ponieważ nie miałam pojęcia, że oferta Herbapolu jest tak bogata i że znajduje się w niej tyle produktów dedykowanych pielęgnacji włosów, lub takich które choć pierwotnie, z założenia przeznaczone są do innych celów, również świetnie sprawdzą się do włosów. Większość produktów to suplementy diety spożywane doustnie, ale istnieją też mieszanki do stosowania zewnętrznego, czyli płukanki.
Produkty Herbapolu znajdziecie stacjonarnie w aptekach, zielarniach, sklepach ze zdrową żywności, sklepach firmowych marki lub, co dla mnie chyba najwygodniejsze, na stronie internetowej Herbapol Kraków (KLIK) oraz na dozie (KLIK).

Poniżej zamieszczam skany z przewodnika, znajdziecie tam nazwę produktu (niektóre mnie urzekły
i rozbawiły), skład, działanie. Myślę, że warto jest mieć coś takiego w jednym miejscu. Może to być także wskazówka, do stworzenia jakiejś własnej mieszanki.

Zioła mogą wspaniale wspomóc nasz organizm, dlatego polecam Wam przejrzenie przewodnika, może znajdziecie coś dla siebie. Przypominam także, że choć sprzedawane zioła są bezpieczne, to mają wpływ na nasz organizm, dlatego jeśli jesteście na któryś z nich uczulone/ni lub chorujecie przewlekle i nie macie pewności czy możecie je przyjmować, zwróćcie się o poradę do swojego lekarz lub farmaceuty.

Ja regularnie piję pokrzywę lub skrzypopokrzywę, przymierzam się jeszcze do wypróbowania gotowych mieszanek ziołowych, tym bardziej cieszę się, że ten poradnik wpadł w moje ręce. Mam nadzieję, że może
i Wam się przyda :)

Zdjęcia są w dużym rozmiarze, można je powiększyć lub pobrać (blogger nie wyświetla oryginalnego rozmiaru).















Dorzucam jeszcze informacje na temat oleju z łopianu oraz oczepu trójlistkowego, także z materiałów
z targów.


Jeśli używałayście/spożywałyście, któryś z tych produktów, podzielcie się opiniami :)


Pozdrawiam ciepło :)
Czella
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...