wtorek, 30 kwietnia 2013

Puder Sensique czyli jak dobrze wydać 3,99 zł (7,99)

Chcę się dziś podzielić małym odkryciem z przed kilku dni: puder Sensique.
Pudry Sensique można by porównać do pudrów Synergen z Rosamanna, ale głownie ze względu na cenę. 
W moim odczuciu, Sensique zdecydowanie przewyższa jakością ten rossmannowski. 

Do jego głównych zalet zaliczyła bym:
  • gamę kolorystyczną, 4 kolory do wyboru, w tym kolory jasne, odpowiednie dla osób z jasną karnacją
  • konsystencję, puder nie pyli
  • matujący faktycznie matuje
  • nie wysusza skóry
  • wygląda naturalnie
  • dobrze "gruntuje" makijaż

Od producenta
MATT FINISH POWDER
Pudry prasowane. matujące. Lekkie pudry o jedwabistej konsystencji. Nowczesna formuła wzbogacona
o olejki jojoba i aloe vera oraz składniki absorbujące delikatnie matowi skórę. nadaje jej zdrowy wygląd
i chroni cerę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Idealne do korygowania makijażu. Dostępne 4 odcienie.



SHINE POWDER
Pudry prasowane. rozświetlające. Delikatne pudry o jedwabistej konsystencji z drobinkami perły
i specjalnymi pigmentami. Odbijają światło redukując cienie widoczne jako zmarszczki. Rozświetlają cerę
i nadają jej ładny koloryt. Stanowią doskonałe wykończenie makijażu. Formuła wzbogacona o olejki jojoba 

i aloe vera zapobiega wysuszaniu i utracie jędrności skóry oraz wspomaga jej prawidłowe funkcjonowanie. Dostępne 4 odcienie.


Na zdjęciach kolory wyglądają na ciemniejsze niż są w rzeczywistości.


Skład




Opakowanie
Plastikowe, otwierane. Nie zachwyca, ale mnie też nie przeszkadza. W prawdzie, w jednym z pudrów, przy pierwszym otwarciu jedna część została mi w dłoni, ale dało się ją włożyć na miejsce i jest ok :) Plastik jest grubszy i daje wrażenie większego bezpieczeństwa kosmetyku, w razie upadku. Do opakowania nie jest dołączany żaden puszek/gąbeczka.

Konsystencja
Puder matujący jest dość twardy, nie jest go łatwo nałożyć na palec czy nawet pędzel. 
Puder rozświetlający jest dużo bardziej miękki, ale nie rozsypuje się i nie pyli przy kontakcie z pędzlem.

Cena/pojemność
7,99zł/13 g

Dostępność
Drogeria Natura.

Moja opinia
Jestem na etapie decydowania się na podkład mineralny i nie chciałam za bardzo inwestować w puder, ale ponieważ obecny mi się kończył, coś kupić musiałam. Akurat w ręce wpadła mi gazetka z Natury
i promocja na puder Sensique za 3,99. Moment idealny :) Nigdy wcześniej nie używałam tego pudru, ale zrobiłam szybki rekonesans na wizażu i już bez obaw zdecydowałam się na zakup.Wybrałam wersję matującą i rozświetlającą.
Ze względu na jasną karnację praktycznie zawsze biorę najjaśniejszy kolor. Tu wybór był troszkę większy
i bardziej adekwatny. Pudry były już trochę przebrane, dlatego z matującego byłam zmuszona wziąć nr 2
a z rozświetlającego wzięłam nr 101. Matująca dwójka idealnie pasuje do mojej karnacji, rozświetlający też jest ok.

Puder matujący
Jak już wspominałam puder matujący nie jest miękki, dlatego nie sposób zrobić sobie nim krzywdy. Żadna plama się nie przydarzy. Używam kremów BB, które lubią dawać połysk, który ja lubię zmatowić. Czyni to jednak naturalnie, poza tym dzięki niewielkiej ilości jaka ląduje na pędzlu, efekt możemy stopniować. Puder dobrze gruntuje makijaż i pozwala na bezproblemową aplikację różu czy bronzera w kamieniu. 
Matuje u mnie na ok. 5 godzin a nawet po tym czasie skóra nie błyszczy się jakoś bardzo.

Puder rozświetlający
Puder rozświetlający ma małe, błyszczące drobinki (żaden wielki brokat), po roztarciu tworzy delikatną, lekko złotą taflę. Testowany na ręku, daje efekt podbicia zdrowego blasku skóry. Na twarzy daje lekkie rozświetlenie.
Według mnie zdecydowanie nie nadaje się do nakładania na całą twarz, ale w roli delikatnego rozświetlacza może się sprawdzić. 

Puder rozświetlający

Puder rozświetlający
Po roztarciu.


Puder rozświetlający
Po lewej stronie nałożony w większej ilości, zaraz po prawej (ta jaśniejsza plama) roztarty.


Moja rada, jeśli kupicie oba pudry, matujący i rozświetlający, trzymajcie je osobno, tak, by się Wam nie pomyliły. Ja dziś, niechcący, nałożyłam na twarz rozświetlający puder i efekt był delikatnie mówiąc nieciekawy, podkreślone pory, nienaturalny wygląd :/ Strzeżcie się ;)



Nie wypowiem się na temat wydajności, bo używam go dopiero od kilku dni. Ciekawa też jestem jego zachowania w wyższych temperaturach.
Na ten moment, z zakupu jestem zadowolona, tym bardziej, że kosztował(y) grosze. Myślę, że świetnie nadaje się jako np. puder do torebki (choć brak mu przydatnego lusterka) czy awaryjny w zapasie :) Ale jako "regularny" puder także się sprawdzi, ja jestem pozytywnie zaskoczona. 
Uważam, że warto po niego sięgnąć, tym bardziej teraz, kiedy jest w promocji, która w Drogeriach Natura trwa do 8 maja (dostępny jest także puder bronzujący).



Buźka ;)
Czella

niedziela, 28 kwietnia 2013

Srebrna diuna. Piaskowy lakier do paznokci.

Piasek zasypał dużą część blogów :) Pierwszy raz ten oryginalny efekt widziałam kilka miesięcy i był to lakier OPI Liquid Sand™. Byłam zauroczona efektem, ale szybko o nim zapomniałam. Aż na początku tygodnia zobaczyłam coś podobnego na blogu Oleski i już wiedziałam, że ten lakier musi być mój :)
Mowa o P2 Sand Style.


Lakier ma w sobie mniejsze i większe drobinki, dając piaskowe wykończenie. W buteleczce wygląda niewinnie, jak zwykły brokaciak, ale zasychając tworzy chropowatą fakturę mającą imitować piasek, choć mnie chyba bardziej kojarzy się z betonem :) Tak czy inaczej, daje bardzo ciekawy i oryginalny efekt.



Miałam małe kłopot ze zdjęciami, bo jeden z obiektywów odmówił posłuszeństwa.

Skład
Nr 060:
Butyl acetate, ethyl acetate, nitrocellulose, adipic acid/neopentyl glycol/trimellitic anhydride copolymer, acetyl tributyl citrate, isopropyl alcohol, polyethylene terephthalate, silica, ci 77000, stearalkonium bentonite, acrylates copolymer, styrene/acrylates copolymer, n-butyl alcohol, etocrylene, polyurethane-33, diacetone alcohol, trimethylpentanediyl dibenzoate, ci 77266 (nano), phosphoric acid, ci 15880
Lakiery nie zabierają parabenów, perfum, PGE, są wegańskie.

Link do strony produktu klik

Opakowanie
Prostokątna buteleczka z wygodną smukłą zakrętką. Pędzelek normalnej szerokości.

Konsystencja
W sam raz :) Jest dość płynna, ale jeśli nie weźmiemy zbyt dużo na pędzelek, to nie rozleje się po płytcę,
a łatwo rozprowadzi.

Krycie
Do dobrego porycia wystarcza jedna grubsza warstwa, lub dwie cieńsze. 

Czas schnięcia
Lakier schnie szybko, po 10 minutach wydaje się być suchy, ale...potrzebuje  kolejnych 10-20 na ustabilizowanie się. Mimo początkowej, pozornej suchości łatwo jest go uszkodzić a nawet cały zetrzeć. Mnie właśnie zdarzyło się to tuż przed wyjściem, przy zakładaniu butów. Na szczęście lakier nie najgorzej się zmywa, a małe w przypadku małych ubytków, wystarczy odrobinę domalować.

Zmywanie
Nie jest tak źle ;) Zmywa się łatwiej od nie jednego brokatowego lakieru. W razie problemów można zastosować metodę na folię aluminiową.

Pojemność/cena
11 ml/1,95 euro, w Polsce 13,50-15,00 zł plus przesyłka.

Dostępność
Drogerie DM, allegro, zagraniczna rodzina i znajomi ;)

Kolor
Nr. 060 Strict, pozostałe możecie zobaczyć na stronie producenta lub allegro.

Moja opinia
Jestem zadowolona, choć chyba liczyłam na większą chropowatość i bardziej wyrazisty efekt. Kolor jest jednak bardzo ładny i noszę go z wizualną przyjemnością. Gorzej jest z moimi fizycznymi odczuciami, wolę mieć gładkie paznokcie i nie zaczepiać o nic :) Lakier nie haczy mocno, jednak zdarza mu się. 
Trudno jest mi się wypowiedzieć na temat trwałości, bo jest ze mną dopiero drugi dzień, ale gdzieniegdzie widzę delikatne starcie na końcach.
Posiadam jeszcze drugi kolor, który pokaże za kilka dni.

Ostrzę sobie jeszcze zęby na lakier Paese o podobnym efekcie, ale to dopiero za miesiąc, gdy będę miała do nich normalną dostępność.


Co myślicie o piaskowych lakierach, trafiają w Wasz gust?


Pozdrawiam słonecznie :)
Czella

piątek, 26 kwietnia 2013

Odrobina magi czyli Eliksir Ziołowy do Włosów

Znów zbieram się jak mucha w smole do nowego posta...Dziś znów będzie o włosach. 
Kolejny produkt mający za zadanie zapobieganie wypadaniu włosów. Przy okazji innych zakupów wpadł
do koszyka właśnie ze względu na frazę "przeciw wypadaniu" i został ze mną na dłużej. 

Elfa, Green Pharmacy, Eliksir ziołowy przeciw wypadaniu włosów



Wg. producenta 
Naturalny preparat ziołowy wyprodukowany w oparciu o receptury ze starych ksiąg zielarskich. Wskazany do wzmocnienia włosów, zapobiega ich wypadaniu. Eliksir wzmacnia mieszki włosowe, odbudowuje rdzeń włosa, poprawia jego stan u nasady i na końcówkach. Wzmacnia włosy, dając im siłę niezbędną do dalszego wzrostu. Efektem regularnego stosowania są gęste, zdrowe, pełne blasku włosy. Sposób użycia:
Spryskać obficie umyte wilgotne włosy z odległości ok. 20 cm, wetrzeć w nasadę włosów. Nie spłukiwać.
Nie obciąża i nie skleja włosów.


Skład
Aqua, Lupinus Angustifolius (Lupine) Extract, Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Arctium Lappa (Burdock) Extract, Hydrolized Soy Protein, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Limonene, Linalool.



Konsystencja
Wodnista.

Opakowanie
Duża, plastikowa butelka z atomizerem. Rozmiary i kanciastość butelki sprawia, że bywa nieporęczna.
W pierwszym opakowaniu jakie miałam, czasem troszkę lało się z atomizera. 


Zapach
Orzeźwiający, przyjemnie i lekko ziołowy, przypomina mi trochę męskie zapachy. 

Pojemność/cena
250 ml/od 5 zł do ok. 8 zł.

Dostępność
Allegro, Drogeria Natura, Rossmann, DOZ.

Moja opinia
Nazwa, w domyśle, obiecuje magiczne działanie. Nie jest może aż tak cudownie, ale ziołowych wyciągów 
w kociołku nie powstydziłaby się niejedna czarownica :) 
Eliksir ma bogaty w wyciągi roślinne skład: ekstrakty z łubinu, skrzypu polnego, kasztanowca i łopianu oraz proteiny sojowe. Wszystkie te składniki znane są z  pozytywnego, wzmacniającego działania na włosy i cebulki. Zapobiegają wypadaniu, stymulują wzrost włosów, odżywiają je i nawilżają.
Nie zawiera silikonów, parabenów i barwników. Ma wg. mnie cudowny zapach, bardzo lubię gdy pachną nim moje włosy :)
Nie do końca używam zgodnie z zaleceniami. Nie stosuję na skórę głowy, bo tam ląduje co innego. Psikam włosy i końcówki, zawsze po umyciu.  Eliksir raczej nie pomaga w rozczesywaniu, bo nie ma dzięki niemu żadnego dodatkowego poślizgu, chyba, że wodny :) Poza tym używam na suche włosy, praktycznie codziennie (zdarzało się nawet kilkakrotnie w ciągu dnia). 
Stosuje ten eliksir przede wszystkim do rewitalizowania moich fal/loków. Spryskuję włosy, czeszę i zwijam
w ślimaczki na kilka minut lub formuję palcami skręt. Włosy są wygładzone, odzyskują formę i co dla mnie ważne, nie puszą się. 

Nie obciąża moich włosów, nie przyspiesza przetłuszczania. Mimo dość obfitego stosowania, jedno opakowanie starczyło mi na ok. 5 miesięcy, choć początkowo wyglądało, że szybko się skończy.
Nie jestem w stanie określić wpływu Eliksiru na wypadanie czy wzmocnienie włosów, bo jednocześnie używam innych produktów.  Biorąc jednak pod uwagę skład, myślę, że pozytywnie wpływa na moje włosy. Mnie podoba się to, co z nimi robi, używam go z przyjemnością i w roli odżywczej mgiełki spokojnie mogę polecić :)



Pozdrawiam :)
Czella

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Bursztynowa rzepa czyli rzecz o wcierkach do włosów

Wiosna to piękny czas, ale może też stanowić pewne obciążenie dla organizmu. Takie przeciążenie  łatwo przejawia się pogorszonym stanem włosów, zwiększonym ich wypadaniem. Chyba wszystkie chcemy mieć piękne i gęste włosy, dlatego warto je dodatkowo wspomóc w tym okresie.
Najważniejsze jest działanie u podstaw, czyli zdrowe i prawidłowe odżywianie, ruch, najlepiej na świeżym powietrzu oraz mądra suplemantacja. To wszystko ma wpływ na naszą skórę, paznokcie,
a przede wszystkim włosy. Po stanie włosów i dokładnym ich badaniu (analiza pierwiastowa) można precyzyjne określić stan całego organizmu, ponieważ włosy są swoistą "dokumentacją" organizmu.
Dlatego pamiętajmy, że to co wewnątrz, to i na zewnątrz :)
Oprócz tego ważna jest także nasza codzienna pielęgnacja włosów, do której jeśli chcemy je wzmocnić,  warto dołożyć coś ekstra. Tym czymś mogą być wcierki do włosów.

Zadanie wcierek
Mają odżywić skórę głowy i wzmocnić cebulki włosów, tym samym pozytywnie wpłynąć na całe włosy. Przyspieszają porost, zmniejszają wypadanie, ograniczają przetłuszczanie, walczą z łupieżem.

Dla kogo?
Dla każdego, kto ma osłabione włosy np. po zimie, po lekach, itp., wypadające, przetłuszczają się. 
Dla zapuszczających włosy. Dla każdej włosomaniaczki :)

Chcę Wam przedstawić dwie chyba najlepsze, a na pewno najpopularniejsze, z dostępnych na naszym rynku wcierki. Zapewne wiele z Was je zna, ale może ostał się ktoś, kto o nich nie słyszał, a szkoda by nie skorzystał 
z ich dobroczynnego działania :)
Mowa o wcierce Jantar i Rzepa, a więc do rzeczy :)


Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy




Wg producenta
Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych
i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: 
Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F
i d'pantenol
. Działanie Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. 
Efekt: Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów, zapobiega ich rozdwajaniu i chroni przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.



Skład
Aqua, Propylene Glycol, Glucose, Calendula Officinalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Rosmarinus Officinalis Extract, Salvia Officinalis Extract, Pinus Sylvestris Extract, Arnica Montana Extract, Arctium Majus Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Hedera Helix Extract, Tropaeolum Majus Extract, Nasturtium Officinale Extract, Amber Extract, Disodium Cystinyl Disuccinate, Panax Ginseng, Arginine, Acetyl Tyrosine, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Peg-12 Dimethicone, Calcium Pantothenate, Zinc Gluconate, Niacinamide, Ornithine Hci, Citrulline, Glucosamine HCI, Biotin, Panthenol, Polysorbate 20, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Linoleic Acid, PABA, Triethanolamine, Carbomer, Parfum, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Methyldibomo Glutaronitrile, Dipropylene Glycol, Limonene, Linalool


Opakowanie
Szklana buteleczka z aplikatorem, praktycznie identyczna jak w Amolu :) Niestety opakowanie/aplikator to najsłabszy punt tego produktu. Wcierka z trudem wychodzi z buteleczki, aplikator może zaplątywać się we włosy, ciągnąć je, wyrywać. Żeby preparat wydostać musiałam pukać się tą butelką po głowie, co ani nie było przyjemne ani mądre ;)
Zdecydowanie, jeśli macie taką możliwość, polecam przelanie do innego opakowania (najlepiej po Rzepie).

Konsystencja
Trochę gęstszy płyn, nie jest całkiem jak woda. Ma lekko żółtawy kolor i przy poruszaniu butelką, tworzą się
w nim urocze małe bąbelki :) 

Zapach
Wcierka ma bardzo ładny zapach, przypominający męskie perfumy. Bardzo lubię takie zapachy :)

Cena/pojemność
Od 7,99 do 10 zł/100ml. Buteleczka starcza na trzy tygodniową kurację.

Dostępność
Allegro, drogerie internetowe, małe drogerie, apteki np. DOZ, Superpfarm.

Sposób użycia
Odżywkę należy rozprowadzić na skórze głowy i wmasować. Masaż dodatkowo pobudza krążenie,
a tym samym pozytywnie wpływa na cebulki włosów, powoduje także lepsze wchłaniania produktu.
Wcierkę należy używać codziennie przez okres 3 tygodni, następnie należy zrobić kilka dni-tydzień przerwy
i powrócić do stosowania.

Moja opinia/Efekty 
Jantar ma bardzo dobry skład, bogaty w roślinne wyciągi i inne składniki aktywne.
Znajdziemy tam: ekstrakt z nagietka, ekstrakt z rumianku, ekstrakt z rozmarynu, ekstrakt z szałwii, ekstrakt z sosny zwyczajnej, ekstrakt z arniki, ekstrakt z łopianu, ekstrakt z cytryny, ekstrakt z bluszczu pospolitego, ekstrakt z nasturcji, ekstrakt z rukwii wodnej, ekstrakt z bursztynu, żeń-szeń, arginine, tyrozyne, glukozamiea, biotyne, proteiny sojowe,  pantotenian wapnia, pochodą ornityny, wit. B3, B5, pochodną wit. A, wit. E oraz substancję pomocnicze.
W składzie nie ma alkoholu, który mógłby wysuszyć niektóre głowy.
Nie ma oczywiście gwarancji, że odżywka Jantar na wszystkich podziała cudownie i nie podrażni. Jednak pozytywne opinie w internecie świadczą o tym, że większości bardzo dobrze służy.

Spójrzcie na opinie z wizaz.pl tu.

Ja swoją przygodę z Jantarem rozpoczęłam pod koniec grudnia 2012, wtedy zużyłam prawie całą buteleczkę, obecnie powróciłam do kuracji. Wcierkę nakładam wieczorem, aplikuje na skórę głowy, rozdzielając pasma włosów, mniej więcej co 2 cm, od przodu, do tyłu głowy. Następnie wmasowuję
i zwijam włosy w koczek. Wcześniej robiłam to rano, jednak włosy dość długo schły i jakoś nie chciały się układać, przy wieczornym stosowaniu nie ma tego problemu. 

Wcierka nie powoduje przetłuszczania, nie obciąża dodatkowo moich włosów. W krótkim czasie widocznie zmniejszyło się u mnie wypadanie włosów, ale efekt trwał jedynie w trakcie stosowania. Może utrzyma się po dłuższej kuracji. 
Odżywka powoduje u mnie duży wysyp "baby hair", szczególnie zaskoczyła mnie spora ilość nowych włosków na linii włosów, bo wcześniej tam tak nie rosły :)
Na razie, trudno jest mi ocenić wpływ na szybszy przyrost na długość, ale po dłuższym czasie stosowania, dam znać.
Wcierka ma przyjemny zapach, jej aplikację i masaż warto potraktować jako relaksujący, wieczorny rytuał
i zachętę do regularnego stosowania, które jest tu kluczowe.

Zdecydowanie jestem zadowolona i będę kontynuować kurację bursztynową odżywką.

Joanna, Rzepa, kuracja wzmacniająca




Wg . producenta
Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu
i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu. 

Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania.




Skład
Aqua, Alkohol Denat., PEG-75 Lanolin, Raphanus Sativus Extract, Urtica Dioica Extract, Arcitium Lappa Extract, Humulus Lupulus Extract, Glycogen, Glycerin, Niacinamide, Panthenol, Menthol, Allantoin, Laureth-10, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphentyl Methylpropinal, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone

Opakowanie
Plastikowa buteleczka z genialnym aplikatorem. Wystarczy przejeżdzać aplikatorem po skórze głowy, a ten sam będzie przedzielał  pasma włosów. Po zużyciu produktu, warto zachować buteleczkę (chociażby na wcierkę Jantar).

Konsystencja 
Wodnista :) 

Zapach/kolor
Producent twierdzi, że zapach jest zredukowany, ja jednak wyraźnie wyczuwam aromat rzepy. Na szczęście po niedługim czasie, zapach ulatnia się z włosów.

Cena/pojemność
Od ok. 6,99/100 ml

Dostępność
Drogerie Natura,Superpfarm, Allegro, drogerie internetowe, małe drogerie, apteki np. DOZ.

Sposób użycia
Rozprowadzić na skórę głowy po myciu włosów, wmasować. Stosować przynajmniej 3 razy
w tygodniu.

Moja opinia/efekty
Wcierka z Joanny ma również dość dobry skład tyle, że z alkoholem na jego początku. Nie każdemu będzie to odpowiadać. Warto jednak pamiętać, że alkohol pomaga transportować składniki w głąb skóry, w tym przypadku do cebulek. Dlatego jeśli alkohol denat. nie robi Wam krzywdy i używacie go jedynie na skórę głowy, nie ma się co go tak bać :)
W Rzepie znajdziemy: ekstrakty z rzepy, pokrzywy zwyczajnej, łopianu większego, chmielu, niacynamid, prowitaminę B5, mentol i alantoinę oraz substancje pomocnicze. W śród nich DMDM Hydantoina, konserwant,  uniemożliwiający rozwój i przetrwanie mikroorganizmów w czasie przechowywania produktu. Chroni również kosmetyk przed nadkażeniem bakteryjnym, które możemy wprowadzić przy codziennym użytkowaniu produktu. DMDM, jest konserwantem dopuszczonym do obrotu i pospolitym, zaleca się jednak jego unikanie, gdyż z pewnych warunkach może uwalniać formaldehyd. DMDM Hydantoina jest stabilna w zakresie pH 3 - 9 i w temperaturze do 80 stopni C. Poza ten zakresem, formaldehyd uwalniany jest w większych ilościach. 
Powinny go unikać kobiety w ciąży i w okresie laktacji, osoby wrażliwe czy uczulone na ten związek.
Ja, jawnie, nie doświadczyłam jego ewentualnego, negatywnego działania.

Wcierka ma dość intensywny, mało przyjemny zapach, ale można się przyzwyczaić. Poza tym, nie utrzymuje się długo na włosach, a przy najmniej ja go nie czuję :)
Producent zaleca używać a min. 3 razy w tygodniu, ale na umyte włosy. Ja włosy przeważnie myję  2 razy na tydzień a ponieważ chciałam przyspieszyć rezultaty, początkowo próbowałam używać codziennie, na suche włosy. Niestety w takim przypadku, moje włosy szybko zostały obciążone i przestawały wyglądać świeżo
i atrakcyjnie. Wydaje mi się, że jest to kwestia suchych włosów, a nie częstotliwości stosowania. Przy stosowaniu się do zaleceń, wszystko jest ok., a świeżość włosów zostaje przedłużona. W końcu taka też jedna
z ról tej wcierki, zmniejszać przetłuszczanie się włosów.

Wcierkę Rzepa stosuję regularnie, od 5 miesięcy, 2 razy w tygodniu, na umyte włosy, a dokładnie skórę głowy. Przy takim stosowaniu jedna buteleczka starczyła mi właśnie na te 5 miesięcy. Dlatego uważam, że ten produkt jest bardzo wydajny. 

Ostatnio zastanawiałam się czy robić przerwy w stosowaniu, bo wiadomo, że organizm, w tym skóra/włosy, ma tendencję do przyzwyczajania się do produktów/kosmetyków. Wydawało mi się, że producent o tym nie wspominał, a jednak na opakowaniu jest to wyraźnie napisane :)

Jak z działaniem? 
Na pewno przyspiesza porost włosów, pomaga rosnąć nowym włoskom, ogólnie wzmacnia włosy. Dzięki kilkumiesięcznej kuracji Rzepą, na wszystkie strony sterczą mi z głowy "antenki" :)
Na początku miałam zamiar mierzyć włosy, by lepiej ocenić efektywność, ale w końcu wypadło mi to
z głowy :) 
Na szczęście podczas stosowania, włosów z głowy, zaczęło wypadać mi trochę mniej :)

Opinie na temat kuracji wzmacniającej Rzepa na wizaz.pl poczytacie klikając tu

Małe porównanie.

            


Wcierek używam, głównie ze względu na wypadające włosy oraz na wzmożenie i przyspieszenie ich przyrostu, a także by ogólnie poprawić ich kondycję.

Największe atuty używanych przeze mnie wcierek to:
Jantar - zauważalnie ogranicza wypadania, powoduje wysyp "baby hair";
Rzepa - ogranicza przetłuszczanie się włosów, przyspiesza ich porost.

Pewnie gdybym miała wybrać, postawiłabym na Jantar. Ale ponieważ nie muszę i uważam, że ich działanie uzupełnia się, dlatego chętnie pozostanę przy tym duecie. Robią, co mają robić, włosy są ładne, błyszczące,
w dobrej kondycji, nie puszą się i bez problemu układają. Ja jestem zadowolona :)


Jeśli dbacie o włosy, zapuszczacie lub macie z nimi problemy, polecam wypróbowanie wspomnianych produktów :)
A jeśli macie pozytywne doświadczenia z innymi wcierkami, dajcie znać, z przyjemnością  wypróbuję czegoś nowego :)



Pozdrawiam cieplutko :)
Czella

Wiosna przyłapana!

Jest, jest! W końcu przyszła i już nie ma odwrotu! Wiosna, ach to Ty :D
Na dowód mam kilka zdjęć z wczorajszego spaceru.




Zwierzęta różnej maści :)





To nie jest płot w wodzie, a ławeczki/pomostek nad brzegiem rzeki. Na tym przykładzie dobrze widać wiosenne roztopy, a woda już opadła...

Było tak [ładny filmik]:



Jeszcze 2 tygodnie temu:




 Teraz jest już tak:


Powoli czas szykować kwieciste sukienki :)


U Was wiosna też już (w końcu) się rozgościła? :)



Pozdrawiam słonecznie ;)
Czella

niedziela, 21 kwietnia 2013

DIY Lawendowy olejek do ciała

Niedzielne, leniwe popołudnie, czas relaksu. W tym też klimacie będzie ten wpis :)
Chcę Wam przedstawić błyskawiczny przepis na lawendowy olejek do ciała.
Jeśli lubicie oliwki/olejki i nie straszne jest Wam samodzielne zmieszanie składników, ten wpis jest dla Was :)

http://dottech.org/95168/you-have-not-seen-purple-until-you-have-seen-these-lavender-fields-in-france-amazing-photo-of-the-day/


Potrzebne będą:

  • olej słonecznikowy, najlepiej zimnotłoczony, nierafinowany
  • olej ze słodkich migdałów, także najlepiej zimnotłoczony, nierafinowany
  • olejek lawendowy naturalny
  • puste opakowanie


Ja posiadam składniki na ok. 90 ml gotowego produktu w tym po 45 g oleju słonecznikowego i migdałowego. Możliwe są inne proporcję, w zależności od Waszych preferencji. Inspiracją był dla mnie skład oliwki Hipp, na który składa się właśnie olej ze słonecznika, ze słodkich migdałów, wit. E 
i kompozycja zapachowa.

Olej z nasion słonecznika 
Wzmacnia naturalną barierę ochronną naskórka, doskonale zmiękcza i wygładza, regeneruje naskórek. Wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwzapalne. 

 Idealnie nadaje się do pielęgnacji cery tłustej 

i mieszanej, jako jeden z nielicznych olei nie zatyka porów, normalizuje wydzielanie sebum.
Zawiera kwas linolowy (63%), woski, fosfolipidy (lecytyna), karoteny, witaminę E.
Olej ze słodkich migdałów Jest środkiem wyjątkowo delikatnym,  nie ma właściwości drażniących, dzięki czemu nadaje się do pielęgnacji wrażliwej skóry noworodków. Działa nawilżająco, regenerująco, przeciwzmarszczkowo, chroni i odżywia skórę oraz pozostawia ją gładką i miłą w dotyku. Szczególnie polecany do skóry suchej i starzejącej się, jest neutralny i nie powoduje alergii. Widocznie odmładza skórę
i nadaje jej ładny wygląd, wygładza ją.  Stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz w przypadkach skóry suchej, swędzącej 
i podrażnionej.  Jest lekki, łatwo wchłania się w skórę, dzięki czemu chętnie wykorzystywany jest do masaży. Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy: A, B1, B2, B6, D i E.







Naturalny olejek lawendowy 
Olejek lawendowy uspokaja i eliminuje stres. Pomaga zwalczać stany depresyjne, rozdrażnienie i napięcie nerwowe. Łagodzi bóle reumatyczne, migrenowe, mięśniowe i menstruacyjne. Jest idealnym dodatkiem
w preparatach zwalczających cellulit i żylaki oraz w 
preparatach do higieny intymnej (wspomaga leczenie pleśniawek pochwy, grzybic). W kosmetyce stosowany w przypadku stanów zapalnych skóry, egzem, trądziku, rozstępów, grzybic i łupieżu. W aromaterapii lawenda znalazła zastosowanie jako esencja relaksująca i przywracająca równowagę ciała, ducha oraz emocji. 

Ważne: Nie zaleca się stosowania podczas ciąży, szczególnie w pierwszym etapie.

*opisy z e-naturalne.pl

Sposób wykonania
Oleje przelać do pustego butelki, (zamknąć), wymieszać wstrząsając. Następnie dodawać stopniowo olejek lawendowy. Natężenie zapachu można stopniować. Na 90 ml, 10 kropel olejku daje delikatny lawendowy zapach. Po osiągnięciu satysfakcjonującego zapachu, ponownie wymieszać. Gotowe! :)



Zastosowanie 
Olejek  można stosować w codziennej pielęgnacji na całe ciało, także na twarz oraz do masażu. Szczególnie pomocne i przyjemne może być użycie przed snem.

Przechowywanie
Ze względu na wit. E olejek powiniem być przechowywany w ciemnym pomieszczeniu (lub ciemnej buteleczce). Olej najlepiej byłoby przechowywać w lodówce, lub w chłodnym miejscu.



Koszt

17,70 zł za 90 ml, przy "normalnym" oleju migdałowym, słonecznikowym organicznym, nierafinowanym. Przy czym olejku lawendowego zostaje prawie jeszcze cała, 5 g buteleczka.


Analogicznie można stworzyć olejki o innych zapachach i właściwościach, np. z naturalnym olejkiem pomarańczowym. Mieszankę można również wzbogacić innm olejem, czy dodatkiem kapsułki z wit. E. 
Ważne! Należy używać naturalnych olejków eterycznych, nie olejków zapachowych np. do kominków zapachowych. Tylko naturalne olejki zapewnią bezpieczeństwo użycia, brak toksyczności, nie będą powodować podrażnień czy uczuleń.
Przyjemnego stosowania :)

Pozdrawiam ciepło :)
Czella

wtorek, 16 kwietnia 2013

W różanym ogrodzie

Powoli, bo powoli, ale jednak z dnia na dzień robi się coraz cieplej i już wkrótce zakwitną kwiaty. Ja już dziś chcę Was zaprosić do ogrodu i nie byle jakiego a różanego :)


http://www.tapeta-ogrod-brama-rozany.na-pulpit.com/


Przedstawię Wam dwa produkty, o urzekającym różanym zapachu.

Elfa, Green Pharmacy, Masło do ciała Róża piżmowa i zielona herbata





Wg. producenta
Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca jej naturalną miękkość
i elastyczność. Skóra staje się gładka, jędrna i przyjemna w dotyku. Ekstrakt z płatków szlachetnej róży piżmowej poprawia nawilżenie, działa łagodząco, regenerująco i przeciwbakteryjnie. Ekstrakt zielonej herbaty, silny przeciwutleniacz zawierający polifenole, spowalnia proces starzenia się skóry. Jest bogaty
w minerały, mikroelementy i witaminy. Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach.





Skład




Skład nie jest idealny, ale naprawdę przyzwoity, masło shea na drugim miejscu!
Opakowanie
Okrągły, płaski słoiczek. Urocza, delikatna, romantyczna estetyka, cieszy oko :)
Słoiczek zabezpieczony jest sreberkiem, dzięki czemu mamy pewność, że kosmetyk jest świeży i przez nikogo nie testowany.
Konsystencja
Masło jest dość zbite, gęste ale aksamitne. Nie ma oczywiście konsystencji naturalnego masła shea, ale to duży plus. Jednorazowo nabiera się go niewiele, trzeba dokładać porcja po porcji. Dobrze rozprowadza się na ciele.



Cena/pojemność
Od 7,99 do 13 zł/200ml

Producent

Elfa Pharm Polska.


Dostępność

Drogerie Natura, Allegro, Drogerie internetowe, podobno pojawiają się także w Rossmannie.
Moja opinia
Przede wszystkim zachwycił mnie zapach. Nie uznałabym siebie za miłośniczkę różanych zapachów, ten jednak zdecydowanie mnie urzekł. Przypomina mi smak i zapach dzieciństwa, kiedy to Mama kupowała mi soczek z dzikiej róży :) Zapach jest dość intensywny, ale nie przytłaczający. Dodatek zielonej herbaty powoduje, że ma orzeźwiające nuty. Chce się go więcej i więcej :)
Zapach utrzymuje się na skórze kilka godzin.
Dobrze się rozprowadza, szybko wchłania, pozostawiając satynowe wykończenie. Brak tłustego filmu na skórze, co w zależności od preferencji będzie plusem lub minusem. Ja przyzwyczaiłam się do lekkiej warstewki na skórze, dającej mi poczucie "opatrunku" i trochę mi tego brakuje. Myślę jednak, że na wiosnę/lato takie wchłanianie 'do sucha' będzie w sam raz.
Nawilża dość dobrze, pozostawia skórę gładką. 
Używam tego masełka z wielką przyjemnością i na pewno wypróbuję pozostałe wersje zapachowe.

Opinie o różanym masełku na wizażu do poczytania tu 
Dabur, Red Rose Water, Woda różana




Woda różana jest produktem ubocznym produkcji olejku różanego. Stosowana jest jako dodatek do ciast

i deserów nadając im wyjątkowy smak.
Woda różana jest idealna także jako naturalny tonik do przemywania twarzy. Posiada właściwości tonizujące, odświeża, nawilża skórę przywracając jej naturalną równowagę.
Nie podrażnia. Regeneruje skórę wrażliwą, przesuszoną ze skłonnością do pękających naczynek. Jest powszechnie ceniona za swoje właściwości odmładzające, dlatego  Jest idealna do skóry szarej, zmęczonej, dojrzałej
Codzienne stosowanie wody różanej powoduje, ma spowodować, że skóra stanie się elastyczna, promienna
i jedwabiście gładka.






Zastosowanie

  • tonik do przemywania skóry;
  • dodatek maseczek do twarzy z naturalnych składników, wspomaga ich dobroczynne działanie;
  • płukanka do włosów, składnik maseczek do włosów, mgiełek;
  • składnik własnych kosmetyków np. baza bardziej złożonych toników;
  • do okładów na oczy;


Skład

Woda, ekstrakt różany





Opakowanie

Cięższa, szklana butelka, zakręcana zwykłą metalową nakrętką. 

Konsystencja

Wodnista :)

Cena/ pojemność

Od 7,49 do 13 zł/250 ml

Producent

Dabur India Limited. Producent Ajurwedyjskich Wegetariańskie Produktów i Kosmetyków Naturalnych.

Dostępność

Allegro, drogerie internetowe, sklepy ze zdrową żywnością.

Moja opinia

Woda różana świetnie spisuje się w roli toniku. Faktycznie łagodzi skórę, pozostawia ją gładką i nawilżoną, nie pozostawia efektu ściągnięcia. Trudno mi wypowiedzieć się na temat jej wpływu na rozszerzone naczynka, bo zbyt krótko jej używam.
Posiada delikatny, niedrażniący różany zapach.
Używałam już jej do "produkcji" toniku z kwasami i do rozrabiania maseczki, w obu przypadkach sprawdziła się idealnie. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej :)
Jedynym minusem tego produktu może być opakowanie. Szklane, trochę nieporęczne, nakrętka się luzuje...dlatego polecam przelanie wody różanej do innego opakowania, np. po wcześniejszym toniku, hydrolacie :)
Dobrym pomysłem jest też przelanie porcji do buteleczki z atomizerem, dzięki czemu uzyskamy orzeźwiającą mgiełkę do twarzy, ciała, włosów.

Oprócz przyjemnego stosowania, istotnym plusem tego produktu jest duża pojemność i dobra cena.


W tym przypadku także jestem zadowolona i myślę, że zostanę z wodą różaną na dłużej.



Dużo pozytywnych opinii na temat Wody różanej Dabur przeczytacie też na wizażu tu





Pozdrawiam coraz cieplej ;)
Czella
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...