sobota, 25 sierpnia 2012

Laminowanie włosów.

Wszyscy laminują, laminuję i ja!
Po tym jak wszędzie pełno na temat domowego zabiegu laminowania włosów żelatyną i jego wspaniałych efektów, stwierdziłam, że grzechem było by go nie wypróbować na sobie.

Co daje laminowanie?
Jak twierdzi wikipedia żelatyna jest naturalną substancją będącą mieszaniną białek i peptydów. Pozyskiwana jest w drodze częściowej hydrolizy kolagenu, składa się z glicyny, proliny i hydroksyproliny, czyli najprościej mówiąc białek. Żelatyna dostarcza włosom protein, wypełnia i domyka łuski, sprawia, że włosy są wygładzone, grubsze, zyskują na objętości i blasku.
Ważne by zabiegu nie powtarzać zbyt często (nie przy każdym myciu), bo mogą stać się sztywne i szorstkie. Należy też dbać o dobre nawilżenie włosów.
Wiadomo, że nie wszystko i nie każdemu służy, tak też może być w przypadku laminowania włosów żelatyną.
Będę jeszcze drążyć temat :)

Przepis:
Za przepisem z bloga Miss Fashionistka przyrządziłam swój laminat :)

Do przeprowadzenia zabiegu potrzeba zgromadzić:

  • 1 stołową łyżkę żelatyny lub agaru
  • 3 łyżki stołowe gorącej wody
  • pół łyżki stołowej odżywki/maski do włosów (ja dodałam dawno nieużywanej odżywki Natural Classic Wax  Henna Treatment)
  • miseczka
  • czepek kąpielowy ( odradzam basenowy ;) ), folia spożywcza lub plastikowa reklamówka :)
  • ręcznik
  • opcjonalnie suszarka
  • zegarek i chwila cierpliwości ;)


Przebieg zabiegu:
Żelatynę/agar wsypujemy do miseczki, dodajemy gorącej wody i mieszamy do rozpuszczenia. Dodatkowo można umieścić miseczkę w kąpieli wodnej lub delikatnie podgrzać w mikrofali. W czasie gdy żelatyna stygnie, myjemy włosy i używamy swojej ulubionej odżywki, delikatnie osuszamy i rozczesujemy włosy (możemy to również zrobić przed przygotowaniem żelatyny).
Następnie do żelatyny dodajemy odżywkę ( ważne by nie było jej za dużo, bo laminowanie może nie przynieść spodziewanego efektu), mieszamy i nakładamy na włosy.
W tym miejscu, na podstawie wczorajszych doświadczeń, mam dwie uwagi od siebie. Po pierwsze warto podzielić włosy na pasma, by dokładnie pokryć je mieszanką, a po drugie ciepłą ( nie gorącą ! ) papkę będzie się lepiej nakładało na włosy. Ja nakładałam chłodną i przy nakładaniu robiły się małe glutki, których nie dało się rozsmarować, a włosy stały się sztywne i tępe. Z cieplejszą mieszanką nie było już problemu.
Następnie delikatnie zwijamy włosy np. w koczek i zakładamy czepek i obwijamy włosy ręcznikiem.
Ciepło sprzyja temu zabiegowi, więc ręcznik może być podgrzany lub przez chwilę nawiewamy suszarką  ciepłe powietrze pod czepek, a potem szybciutko zawijamy głowę w ręcznik. Taki turban trzymamy na włosach 45 minut
i w tym czasie znajdujemy sobie coś ciekawego do roboty ;)
Po upływie przepisowego czasu dokładnie spłukujemy włosy chłodną wodą. Żelatynę spłukuje się łatwo, jednak ważna tu jest dokładność. Mnie chyba jej trochę zabrakło, bo jeszcze dziś wyskubywałam kawałeczki żelatyny z włosów. Można sobie zaoszczędzić tych atrakcji ;)
Po spłukaniu, osuszamy, czeszemy i suszymy/pozostawiamy włosy do wyschnięcia.


Moje wrażenia:
Sam pomysł, gdy pierwszy raz się z nim spotkałam, wydał mi się co najmniej dziwny, ale co tam ;)
Po zakończonym zabiegu, przy rozczesywaniu nie byłam jakoś do niego przekonana. Chociaż, ku mojemu zdziwieniu, z rozczesywaniem nie miałam większego problemu, to włosy były sztywniejsze i jakby lekko tępe. Nie nakładałam już na nie kolejnej porcji odżywki, jedynie przed czesaniem dałam na końcówki odrobinę oleju Monoi.
Jednak im włosy były suchsze tym efekt przyjemniejszy. Włosy zyskały większą gładkość, mięsistość a ich blask został wyraźnie podbity. Końcówki także wyglądają zdrowiej. Zmniejszyła się również podatność na puszenie, co mogłam dziś w deszczową pogodę sprawdzić.
Moje włosy są falowane, dość podatne na skręt, jednak po zabiegu nie chciały się skręcać. Po podeschnięciu, zwinęłam je w ślimaczki i zostawiłam tak na noc, rano miałam ładne fale. Może następnym razem potraktuję, je prostownicą, coś czuję, że efekt prostych włosów mógłby się dłużej utrzymać.
Na pewno będę zabieg powtarzała, bo jest prosty, nieuciążliwy i daje bardzo ładny efekt.
Niestety nie zaprezentuję tego wizualnie, gdyż każde zdjęcie jakie próbowałam zdobić, wychodziło mi nieostre.
Musicie mi uwierzyć na słowo, że warto. Albo nie wierzcie i spóbujcie same :)
I koniecznie dajcie znać jak Wam poszło!

Pozdrawiam :)
Czella

1 komentarz:

  1. Co sądzisz o pozostawieniu włosów w czepku z tą żelatyną na noc? Ostatnio zostawiłam na 2h i efekt był o wiele, wiele lepszy niż przy 45 min. Myję włosy praktycznie codziennie, więc laminuje je raz na 1-1.5 tyg.

    OdpowiedzUsuń

Cieszą mnie Twoje odwiedziny i będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
Na komentarze odpowiadam pod Twoim komentarzem.
Jeśli chcesz być na bieżąco z komentarzami do danego posta, zaznacz "powiadamiaj mnie".

Będę się cieszyć, kiedy dodasz mnie do obserwowanych :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...