środa, 29 sierpnia 2012

Ubraniomaniaczka.

Chciałam się dziś podzielić moją małą refleksją, której doświadczyłam prasując i składając moje ubrania.
Właściwie, jak się zaraz okaże, to bardziej będzie to wyznanie pewnego "zboczenia".
Otóż, uwielbiam ubrania (co w sumie nie jest takie dziwne), mam też ich trochę (raczej jak większość dziewczyn), jednak najbardziej lubię ubrania do pierwszego prania. Po praniu, już mnie tak nie cieszą, jak wtedy, kiedy były nowiusieńkie...Dostrzegam jakieś mikrozniszczenia materiału, jakieś mini rozciągnięcie, inne ułożenie lub po prostu mam tą świadomość, że to już nie jest nowe.
Oczywiście są ubraniowe wyjątki, ale one chyba tylko potwierdzają regułę...
Myślice, że mam problem? :)


Jestem ciekawa, czy macie jakieś swoje "zboczenia" czy dziwne zwyczaje związane z ubraniami?

Czella

sobota, 25 sierpnia 2012

Laminowanie włosów.

Wszyscy laminują, laminuję i ja!
Po tym jak wszędzie pełno na temat domowego zabiegu laminowania włosów żelatyną i jego wspaniałych efektów, stwierdziłam, że grzechem było by go nie wypróbować na sobie.

Co daje laminowanie?
Jak twierdzi wikipedia żelatyna jest naturalną substancją będącą mieszaniną białek i peptydów. Pozyskiwana jest w drodze częściowej hydrolizy kolagenu, składa się z glicyny, proliny i hydroksyproliny, czyli najprościej mówiąc białek. Żelatyna dostarcza włosom protein, wypełnia i domyka łuski, sprawia, że włosy są wygładzone, grubsze, zyskują na objętości i blasku.
Ważne by zabiegu nie powtarzać zbyt często (nie przy każdym myciu), bo mogą stać się sztywne i szorstkie. Należy też dbać o dobre nawilżenie włosów.
Wiadomo, że nie wszystko i nie każdemu służy, tak też może być w przypadku laminowania włosów żelatyną.
Będę jeszcze drążyć temat :)

Przepis:
Za przepisem z bloga Miss Fashionistka przyrządziłam swój laminat :)

Do przeprowadzenia zabiegu potrzeba zgromadzić:

  • 1 stołową łyżkę żelatyny lub agaru
  • 3 łyżki stołowe gorącej wody
  • pół łyżki stołowej odżywki/maski do włosów (ja dodałam dawno nieużywanej odżywki Natural Classic Wax  Henna Treatment)
  • miseczka
  • czepek kąpielowy ( odradzam basenowy ;) ), folia spożywcza lub plastikowa reklamówka :)
  • ręcznik
  • opcjonalnie suszarka
  • zegarek i chwila cierpliwości ;)


Przebieg zabiegu:
Żelatynę/agar wsypujemy do miseczki, dodajemy gorącej wody i mieszamy do rozpuszczenia. Dodatkowo można umieścić miseczkę w kąpieli wodnej lub delikatnie podgrzać w mikrofali. W czasie gdy żelatyna stygnie, myjemy włosy i używamy swojej ulubionej odżywki, delikatnie osuszamy i rozczesujemy włosy (możemy to również zrobić przed przygotowaniem żelatyny).
Następnie do żelatyny dodajemy odżywkę ( ważne by nie było jej za dużo, bo laminowanie może nie przynieść spodziewanego efektu), mieszamy i nakładamy na włosy.
W tym miejscu, na podstawie wczorajszych doświadczeń, mam dwie uwagi od siebie. Po pierwsze warto podzielić włosy na pasma, by dokładnie pokryć je mieszanką, a po drugie ciepłą ( nie gorącą ! ) papkę będzie się lepiej nakładało na włosy. Ja nakładałam chłodną i przy nakładaniu robiły się małe glutki, których nie dało się rozsmarować, a włosy stały się sztywne i tępe. Z cieplejszą mieszanką nie było już problemu.
Następnie delikatnie zwijamy włosy np. w koczek i zakładamy czepek i obwijamy włosy ręcznikiem.
Ciepło sprzyja temu zabiegowi, więc ręcznik może być podgrzany lub przez chwilę nawiewamy suszarką  ciepłe powietrze pod czepek, a potem szybciutko zawijamy głowę w ręcznik. Taki turban trzymamy na włosach 45 minut
i w tym czasie znajdujemy sobie coś ciekawego do roboty ;)
Po upływie przepisowego czasu dokładnie spłukujemy włosy chłodną wodą. Żelatynę spłukuje się łatwo, jednak ważna tu jest dokładność. Mnie chyba jej trochę zabrakło, bo jeszcze dziś wyskubywałam kawałeczki żelatyny z włosów. Można sobie zaoszczędzić tych atrakcji ;)
Po spłukaniu, osuszamy, czeszemy i suszymy/pozostawiamy włosy do wyschnięcia.


Moje wrażenia:
Sam pomysł, gdy pierwszy raz się z nim spotkałam, wydał mi się co najmniej dziwny, ale co tam ;)
Po zakończonym zabiegu, przy rozczesywaniu nie byłam jakoś do niego przekonana. Chociaż, ku mojemu zdziwieniu, z rozczesywaniem nie miałam większego problemu, to włosy były sztywniejsze i jakby lekko tępe. Nie nakładałam już na nie kolejnej porcji odżywki, jedynie przed czesaniem dałam na końcówki odrobinę oleju Monoi.
Jednak im włosy były suchsze tym efekt przyjemniejszy. Włosy zyskały większą gładkość, mięsistość a ich blask został wyraźnie podbity. Końcówki także wyglądają zdrowiej. Zmniejszyła się również podatność na puszenie, co mogłam dziś w deszczową pogodę sprawdzić.
Moje włosy są falowane, dość podatne na skręt, jednak po zabiegu nie chciały się skręcać. Po podeschnięciu, zwinęłam je w ślimaczki i zostawiłam tak na noc, rano miałam ładne fale. Może następnym razem potraktuję, je prostownicą, coś czuję, że efekt prostych włosów mógłby się dłużej utrzymać.
Na pewno będę zabieg powtarzała, bo jest prosty, nieuciążliwy i daje bardzo ładny efekt.
Niestety nie zaprezentuję tego wizualnie, gdyż każde zdjęcie jakie próbowałam zdobić, wychodziło mi nieostre.
Musicie mi uwierzyć na słowo, że warto. Albo nie wierzcie i spóbujcie same :)
I koniecznie dajcie znać jak Wam poszło!

Pozdrawiam :)
Czella

piątek, 24 sierpnia 2012

Czym myć włosy?

Nasze włosy codziennie wystawione są na wiele wyzwań, dlatego warto poświęcić im trochę uwagi, by odwdzięczyły się pięknym, zdrowym wyglądem.
Chociaż mamy różne typy włosów, które mogą wymagać różnej pielęgnacji, delikatne mycie będzie służyło każdym włosom. 
Warto wybrać delikatny szampon bez silnie działających środków powierzchniowo czynnych, czyli SLSów czy SLESów, które działają mocno przesuszająco i podrażniająco na skóre głowy i włosy, uszkadzając ich osłonki i powodując ich łamliwość i rozdwajanie. Dodatkowo składniki te, mogą wywoływać inne nieprzyjemne niespodzianki jak: guzki zapalne, cysty ropne, zaburzenia wydzielania łoju i potu. 
Nie służą mam też parabeny, czyli konserwanty, oleje mineralne, parafina, silikony...ale ten wpis nie ma tytułu "Co szkodliwego siedzi w Twoim szamponie" ;) 
Ważne jednak by kosmetyk, którym będziemy myć włosy był pozbawiony tych substancji. Dlatego chciałam Wam przedstawić trzy kosmetyki z dobrym składem, którymi możemy umyć włosy. Piszę kosmetyki, bo nie tylko to, co ma w nazwie "szampon", może posłużyć nam do mycia włosów.



Zacznę jednak konwencjonalnie, od szamponu :) Chyba jednym z częściej stosowanym przez włosomaniaczki jest szampon Babydream z Rossmanna. 

 Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum. 

Przemawia za nim skład, skuteczność w zmywaniu olei, dostępność i niewątpliwie niska cena (kojarzę, że na jakiejś promocji kupowałam go za 2,49 zł ).
Dla mnie jest delikatny a jednocześnie skuteczny, do tego bardzo lubię ten delikatny zapach. Jedyną jego wadą według mnie może być to, że zdaża mu się plątać włosy. Nałożenie odżywki (bez silikonów), którą i tak zawsze nakładam zazwyczaj rozwiązuje ten problem. 


Kolejnym produktem którego możemy użyć także do mycia włosów jest Babydream Kopf-bis-Fuß Waschgel czyli Uniwersalny żel do mycia.

Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco - Glucoside, Sodium Coco-Glucoside Tartrate, Sodium Lactate, Panthenol,  Triticum Vulgare Germ Extract,  Chamomilla Recutita Flower Extract, Glycerlyl Caprylate, Glyceryl Oleate, Lactic Acid, Parfum.

Skład ma bardzo podobny do szamponu z tej samej serii, co już mówi samo za siebie ;)
Jak sama nazwa wskazuje jest do mycia się od głowy po stopy. Z powodzeniem można myć nim włosy i całe ciało. Jest delikatny, nie podrażania i nie wysusza, jest wydajny i ładnie się pieni (szczególnie przy użyciu gąbli czy rękawicy pilingującej). Można także myć nim pędzle :) Dodatkowo ma przyjazną cenę 9,99 w cenie regularnej za 500 ml.


W roli szamponu do włosów świetnie sprawdzi się także żel do higieny intymnej. Ostatnio bardzo popularny stał się rossmannowski Facelle intim Waschlotion.

Skład wersji sensitive: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sorbitol, Urea, Propylene Glycol, Allantoin, C12-15 Alkyl Lactate, Parfum, Serine, Sodium Lactate, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Persea Gratissima Fruit Extract, Ethaxydiglycol, Bisabobol, Potassium Sorbate.

Delikatny, niewielka jego ilość wystarcza do zmycia olei, dzięki kwasowi mlekowemy wysoko w składzie, więc kwaśnemu ph, dobrze domyka łuski włosa, dzięki czemu włosom łatwiej przychodzi błyszczenie :)
Producent zapewnia, że możemy nim się umyć całe, co może być szczególnie przydatne w czasie podróży lub gdy mamy mało miejsca w łazience czy pod prysznicem :) 
Ja do podstawowego przeznaczenia czyli higieny okolic intymnych dodałam mycie włosów i mycie twarzy gdy nie mam siły na OCM lub używanie ściereczki przy OCM. U mnie sprawdza się świetnie, nie wysusza, nie podrażnia, jest delikatny, może nawet koji skórę, dobrze zmywa oleje i mam wrażenie, że mniej plącze moje włosy niż szampon Babydream.

Jak widać te trzy produkty mają zbliżony skład, spokojnie można ich używać wymiennie.
Obecnie na mojej półce stoją te trzy buteleczki i za swojej strony mogę je polecić, choćby do wypróbowania i przełamania myślenia, że tylko typowy szampon (w dodatku drogi, kolorowy i znanej firmy) nadaje się do mycia włosów. 

To oczwiście nie wyczerpuje tematu delikatnego oczyszczania włosów i skóry głowy, bo produktów i sposobów jest o wiele więcej :)

No właśnie, a czego Wy używacie do mycia włosów? Używałyście tych kosmetyków, możecie coś polecić?

Pozdrawiam słonecznie :)
Czella 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Spragniona słońca...

Wykorzystując chwile upragnionego słońca, zrobiłam sobię małą labę
i wybrałam się na plaże miejską.



Ostatni tydzień bardziej przywodził na myśl zbliżającą się jesień niż piękne lato,
dlatego chciałam złapać choć trochę słońca.
Udało mi się chwilę poopalać i pomoczyć stopy w przyjemnie chłodnej wodzie.

 Mimo, że po godzinie do domu wygoniło mnie granatowe niebo i nadchodząca burza,
to i tak było całkiem przyjemnie :)



Na zdjęciu miały być kaczki ale odpłynęły z kadru ;)

 Ciekawa jestem czy też jesteście tak spragnieni słońca
i czy udaje się Wam korzystać z tych cieplejszych chwil? 

Czella

niedziela, 19 sierpnia 2012

Słowem wstępu.


Od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl o prowadzeniu własnego bloga.
Chcociaż z internetu korzystam już od wielu lat, to dopiero jakiś czas temu odkryłam bogactwo wiedzy jaka kryje się na blogach, youtubie czy kultowym potralu wizaż.pl
W przeciągu kilku lat, trochę się przeprowadzałam i nie udało mi się utrzymać ani nawiązać fajnych damskich relacji, to też spragniona byłam i jestem m.in. "babskiego" gadania o pielęgnacji, kosmetykach, ciuchach...i czasem zamęczam tym swojego chłopaka ;)
Dzięki podglądaniu internetowych "koleżanek" sporo zmieniło się w mojej pielęgnacji, poznałam wiele kosmetyków, o których długo bym pewnie jeszcze nie wiedziała i przede wszystkim zaznałam jakże cennej wymiany doświadczeń.
Ponieważ kiedy coś się dostaje, warto coś wartościowego przekazać dalej, pomyślałam, że i ja mogę podzielić się swoim doświadczeniem.
Nie mam w planach "rządu dusz", po prostu mam nadzieję, że coś ciekawego się tu dla Was znajdzie, a ja będę mogłą się w pewien spodsób odwdzięczyć :)

Dlatego witam Was serdecznie i zapraszam, będzie o wszystkim i o niczym ;)

Misia vel Czella :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...